´╗┐
Wschodnia brama miasta



Ari - N pa╝ 11, 2009 8:12 pm
Gdy tylko wyszli zza zakr├¬tu, poczuli na sobie uwa┬┐ny wzrok dwˇch uzbrojonych m├¬┬┐czyzn, strzeg┬▒cych wyj┬Âcia z miasta. Ari zakl├¬┬│a w my┬Âlach. Mia┬│a tylko nadziej├¬, ┬┐e kary nie nale┬┐a┬│ do kogo┬ wa┬┐nego.
Niestety, nadzieja j┬▒ zawiod┬│a.
- No prosz├¬, prosz├¬! - us┬│yszeli, gdy tylko si├¬ zbli┬┐yli na odpowiedni┬▒ odleg┬│o┬Â├Ž. - Ledwo nasz oficer pojecha┬│ na swym koniu do miasta, zaraz ten sam ko├▒ wraca do nas w czyich┬ innych r├¬kach!
Zd┬▒┬┐y┬│a tylko us┬│ysze├Ž, jak Ardil klnie pod nosem, zanim jeden ze stra┬┐nikˇw schwyci┬│ jej rami├¬ i poci┬▒gn┬▒┬│ j┬▒ w swoj┬▒ stron├¬. Szybko stworzy┬│a w my┬Âlach odpowiedni obraz siebie, kl├¬cz┬▒cej przed m├¬┬┐czyzn┬▒ w podobnym stroju, jak ten przed ni┬▒, po czym u┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ jednoznacznie i przes┬│a┬│a ten obraz do mˇzgu stra┬┐nika. Jednocze┬Ânie jej r├¬ka pomkn├¬┬│a w dˇ┬│ i lekko odchyli┬│a pasek, ukazuj┬▒c Ardilowi i temu drugiemu rˇwnie┬┐ jednoznaczn┬▒ ciernist┬▒ rˇ┬┐├¬, wytatuowan┬▒ na biodrze. Mia┬│a tylko nadziej├¬, ┬┐e w Allaranii rˇ┬┐a ta znaczy to samo.




Ardil - N pa╝ 11, 2009 8:30 pm
Dziwka! Dama chêdo¿ona! Hehe.
Ardil nagle zda┬│ sobie spraw├¬, ┬┐e my┬Âli powinien trzyma├Ž g┬│├¬biej.
£adnie, Ari. Bierz tego, co ciê trzyma.
- Ale┬┐ za┬│atwmy to pokojowo! - m├¬┬┐czyzna my┬Âla┬│ gor┬▒czkowo. - Proponuj├¬ wam, przyjaciele noc z moj┬▒ dziewczynk┬▒ za darmo! A o koniu zapomnijmy, zaraz b├¬dzie na swoim miejscu! - w czasie tego monologu przysun┬▒┬│ si├¬ nieznacznie do drugiego stra┬┐nika i po┬│o┬┐y┬│ mu r├¬k├¬ na ramieniu. Stra┬┐nik szybkim ruchem sprˇbowa┬│ oderwa├Ž j┬▒ od siebie. Ardil tylko na to czeka┬│. Z┬│apa┬│ drug┬▒ r├¬k┬▒, wykr├¬ci┬│ i przewrˇci┬│ go przez rami├¬, poprawiaj┬▒c kopniakiem w twarz.
- A oto dlaczego nale┬┐y nosi├Ž przy┬│bice!



Ari - N pa╝ 11, 2009 8:37 pm
Wci┬▒┬┐ z lubie┬┐nym u┬Âmiechem na ustach obrˇci┬│a si├¬ szybko, schwyci┬│a trzymaj┬▒cego j┬▒ stra┬┐nika i przycisn├¬┬│a go do drewnianych drzwi, wpijaj┬▒c si├¬ ustami w jego wargi, nim zd┬▒┬┐y┬│ zauwa┬┐y├Ž, co sta┬│o si├¬ z jego koleg┬▒. Jej d┬│o├▒ obieg┬│a ca┬│e jego cia┬│o, po czym tak mocno ┬Âcisn├¬┬│a mu krocze, ┬┐e j├¬kn┬▒┬│ i opad┬│ na kolana. Podnios┬│a jego g┬│ow├¬ za w┬│osy, wyj├¬┬│a z kabury cztery sztylety... po czym mocno i dok┬│adnie przybi┬│a go do drzwi za uszy i d┬│onie.
Cofn├¬┬│a si├¬ w g┬│┬▒b miasta, ogl┬▒daj┬▒c swoje dzie┬│o, podczas gdy Ardil t┬│uk┬│ si├¬ ze swoim przeciwnikiem. M├¬┬┐czyzna nie mˇg┬│ si├¬ ruszy├Ž, a wn├¬ka, w ktˇrej znajdowa┬│y si├¬ drzwi, zapewnia┬│a, ┬┐e nikt, przypadkowo przechodz┬▒cy ulic┬▒, go nie zauwa┬┐y. Chwyci┬│a uzd├¬ karego i uspokajaj┬▒co pog┬│aska┬│a go po nosie, czekaj┬▒c, a┬┐ jej towarzysz sko├▒czy. Jego ko├▒ sta┬│ spokojnie, wida├Ž przyzwyczajony do podobnych sytuacji.



Ardil - Pn pa╝ 12, 2009 4:48 am
- Zmykamy - rzuci┬│ w przelocie, wskakuj┬▒c na konia i poganiaj┬▒c go do galopu przez bram├¬. Mia┬│ nadzieje, ┬┐e elfka nie zauwa┬┐y┬│a sakwy z podatkami, ktˇr┬▒ wyrwa┬│ stra┬┐nikowi chwil├¬ wcze┬Âniej i dobrze ukry┬│ pod kurtk┬▒.




Ari - Pn pa╝ 12, 2009 7:34 pm
U┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ k┬▒tem ust, wskoczy┬│a na karego i pogna┬│a za Ardilem. Czu┬│a, jak konie m├¬cz┬▒ si├¬ coraz bardziej i s┬│abn┬▒, g┬│odne. Dogoni┬│a m├¬┬┐czyzn├¬, wychyli┬│a si├¬ mocno i chwyci┬│a uprz├¬┬┐ jego konia, ci┬▒gn┬▒c go za sob┬▒ w prawo, nieco w g┬│┬▒b lasu, gdzie znajdowa┬│a si├¬ niewielka stajenka. Kilka koni r┬┐a┬│o rado┬Ânie w obszernych boksach, czuj┬▒c zapach pobratymcˇw, a w szopie sk┬│adowano porz┬▒dny zapas siana i kwaszonki.
Nakarmimy i napoimy tu konie - przes┬│a┬│a, po czym zsiad┬│a z konia i przeprowadzi┬│a go przez bram├¬, szukaj┬▒c kogo┬Â, z kim mog┬│aby ubi├Ž interes. Trzech stajennych spa┬│o smacznie na kupie siana, nikogo innego nie by┬│o wida├Ž w pobli┬┐u.



Ardil - Pn pa╝ 12, 2009 7:45 pm
- Cholera jasna! - Ledwo zd┬▒┬┐yli wej┬Â├Ž do stodo┬│y, Ardil z┬│apa┬│ stoj┬▒ce pod ┬Âcian┬▒ wiadro wody i podszed┬│ do stajennych.
- Pobudka! - wrzasn┬▒┬│ rozlewaj┬▒c wod├¬ wzgl├¬dnie po rˇwno na ka┬┐dego z nich, odrzuci┬│ wiadro w k┬▒t i wyci┬▒gn┬▒┬│ miecz z pochwy.
- No, ch┬│opaczki. Nie rusza├Ž si├¬ i odpowiada├Ž na pytania tej pi├¬knej pani!



Ari - Pn pa╝ 12, 2009 7:52 pm
Potrzebujemy... - przes┬│a┬│a, ale ledwo to uczyni┬│a, ch┬│opak zacz┬▒┬│ wrzeszcze├Ž, ┬│api┬▒c si├¬ za g┬│ow├¬. Na jej twarzy pojawi┬│ si├¬ wyraz g┬│├¬bokiej dezaprobaty. Podesz┬│a do niego i porz┬▒dnie trzepn├¬┬│a go pi├¬┬Âci┬▒ w szcz├¬k├¬. Ucich┬│, pluj┬▒c krwi┬▒ na boki.
Ari zbli┬┐y┬│a si├¬ do kolejnego i wesz┬│a mu do mˇzgu. Ten by┬│ na tyle m┬▒dry, ┬┐e nie wyda┬│ ┬┐adnego d┬╝wi├¬ku, cho├Ž wyra┬╝nie go kusi┬│o.
Potrzebujemy jedzenia i wody dla koni, najlepiej od razu na drogê. - przes³a³a. - Migiem. Zap³acimy, ale tylko tyle, na ile zas³u¿ycie.



Ardil - Pn pa╝ 12, 2009 7:59 pm
Jeden z ch┬│opaczkˇw siedzia┬│ chwil├¬ zdziwiony, ale po tr┬▒ceniu butem przez Ardila natychmiast wsta┬│ i zacz┬▒┬│ si├¬ uwija├Ž z "zamˇwieniem". M├¬┬┐czyzna obieg┬│ za nim wzrokiem, potem spojrza┬│ na tego, ktˇry dosta┬│ w mord├¬, chwil├¬ potem rzuci┬│ si├¬ na plecy, uciekaj┬▒c przed no┬┐em, wycelowanym z jego skro├▒. Miecz wypad┬│ mu z r├¬ki i potoczy┬│ si├¬ pod ┬Âcian├¬.
- Cholera jasna!
Ardil zdezorientowany z┬│apa┬│ stajennego za r├¬k├¬, ktˇra znowu zamachn├¬┬│a si├¬ w ataku. ┬Žcisn┬▒┬│, wykr├¬ci┬│ i nˇ┬┐ wyl┬▒dowa┬│ na ziemi. W tym czasie ten z krwawi┬▒ca szcz├¬k┬▒ wybieg┬│ w stron├¬ koni, korzystaj┬▒c z zamieszania. K┬▒tem oka najemnik zobaczy┬│, ┬┐e trzeci stajenny przesta┬│ si├¬ uwija├Ž i w┬│a┬Ânie wymierza silny cios w ty┬│ g┬│owy Ari.



Ari - Pn pa╝ 12, 2009 8:16 pm
Nawet nie usi┬│owa┬│a si├¬ broni├Ž, oberwa┬│a do┬Â├Ž porz┬▒dnie i upad┬│a na ziemi├¬. Stajenny jeszcze przez chwil├¬ napawa┬│ si├¬ ┬│atwym zwyci├¬stwem, przynajmniej dopˇty, dopˇki elfka nie podci├¬┬│a go, nie przewrˇci┬│a na plecy i nie stan├¬┬│a mu podkutym butem na grdyce. Wtedy ucich┬│. Wyci┬▒gn├¬┬│a sztylet i wycelowa┬│a, trafiaj┬▒c mi├¬dzy konie. Us┬│yszeli krzyk ch┬│opaka. Przez chwil├¬ nic si├¬ nie dzia┬│o. Dopiero potem Ardil zauwa┬┐y┬│ migocz┬▒c┬▒ w powietrzu cienk┬▒, acz mocn┬▒ link├¬, za ktˇr┬▒ Ari w┬│a┬Ânie beznami├¬tnie zmusza┬│a ch┬│opaka do przybli┬┐enia si├¬. Kiedy wy┬│oni┬│ si├¬ spomi├¬dzy koni, mˇg┬│ zauwa┬┐y├Ž, ┬┐e sztylet tkwi niebezpiecznie blisko jego pachy. Ch┬│opak ┬Âciska┬│ nˇ┬┐ kurczowo, usi┬│uj┬▒c nie dopu┬Âci├Ž do tego, ┬┐eby wypad┬│ z rany. W ko├▒cu wszyscy trzech ch┬│opcy znajdowali si├¬ tu┬┐ obok. Ari "przeskanowa┬│a" szybko ich mˇzgi, ale poza strachem nie by┬│a w stanie nic znale┬╝├Ž.



Reira - Pn pa╝ 12, 2009 8:33 pm
Reira dotar³a do pobliskiej stajni. Usiad³a na ga³êzi jednej z wysokich sosen. I przygl±da³a siê uwa¿nie. Co za ludzie, bez przesady. Ile mo¿na. Rozumiem dwie kradzie¿e, ale zastraszenie i wymuszenie... Nie to za du¿o!
Reira nie mog┬│a tego znie┬Â├Ž. Zlecia┬│a na ziemi├¬ i zamieni┬│a si├¬ z powrotem w cz┬│owieka. Wesz┬│a cicho do stajni. Jeden z ch┬│opcˇw czai┬│ si├¬ za kobiet┬▒.
- Daj spokˇj i tak nie dasz rady- powiedzia┬│a spokojnie.
Wszyscy odwrˇcili si├¬ zaskoczeni.
- Co to za zbiegowisko?- zapyta³a oziêble- Nudzi wam siê?!
Wszyscy zamilkli.



Ari - Wt pa╝ 13, 2009 6:56 pm
Ari zmierzy³a kobietê wrogim spojrzeniem.
"Psuje nam zabaw├¬" - pomy┬Âla┬│a ze z┬│o┬Âci┬▒.
Chcieli┬Âmy kulturalnie kupi├Ž od tych ch┬│opcˇw siano i wod├¬ dla koni, ci za┬ rzucili si├¬ na nas z no┬┐ami - przes┬│a┬│a w przestrze├▒, dzi├¬ki czemu mˇg┬│ odebra├Ž to ka┬┐dy w pobli┬┐u, maj┬▒cy otwarty umys┬│. - Chyba mamy prawo do obrony, prawda?



Reira - Wt pa╝ 13, 2009 7:57 pm
Para sta┬│a przez chwil├¬ w milczeniu. Cˇ┬┐, ka┬┐dy powinien zastanowi├Ž si├¬ przed swoj┬▒ wypowiedzi┬▒. Dam im troch├¬ czasu.
Kobieta pos┬│a┬│a jej gro┬╝ny wzrok, ale nadal si├¬ nie odzywa┬│a. Demonku masz co┬ do dodania? Mo┬┐e chcesz na chwileczk├¬ z mojej g┬│ˇwki i im si├¬ pokaza├Ž?- nadal siedzia┬│a w ciasnej cz├¬┬Âci jej mˇzgu i najwidoczniej nadal by┬│ obra┬┐ony.
- Wi├¬c? Raczy mi kto┬ wyt┬│umaczy├Ž, co tu si├¬ dzieje?- powiedzia┬│a, po czym u┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ lekko, tak, i┬┐ by┬│o jej wida├Ž d┬│u┬┐sze od ludzkich i zaosrzone kie┬│ki.- No! Czekam!- doda┬│a.



Ardil - Žr pa╝ 14, 2009 12:34 pm
Ardil zrzuci³ z siebie kurz i spojrza³ na wampirkê wzrokiem nie znosz±cym sprzeciwu. Widzia³ k³y.
- Zaklinam ci├¬, demonie, odejd┬╝ st┬▒d i zajmij si├¬ swoimi sprawami! - rykn┬▒┬│, podnosz┬▒c z ziemi miecz. - Zjedz sobie t├¬ trˇjk├¬, bo gdy sprˇbujesz zadrze├Ž ze mn┬▒, stracisz wi├¬cej krwi, ni┬┐ zdo┬│asz wyssa├Ž.
Stan±³ mocno na nogach z mieczem wyci±gniêtym w stronê nowo przyby³ej. By³ gotowy do obrony.



Reira - Žr pa╝ 14, 2009 4:07 pm
Reira rykn├¬┬│a gromkim ┬Âmiechem, kiedy m├¬┬┐czyzna zacz┬▒┬│ jej grozi├Ž.
- Nie mam swoich spraw. I nie jestem g┬│odna, Ciebie na pewno nie posmakuje bo ┬Âmierdzisz jak zdech┬│y szczur. I zrobi├Ž mi raczej nic nie zrobisz... jestem dla Ciebie za szybka. Znˇw pokaza┬│a swoje z┬▒bki...
- Te konie to wasze? Czy kradzione?- powiedzia┬│a z ironi┬▒ w g┬│osie.



Ari - Žr pa╝ 14, 2009 4:30 pm
Zrozumia┬│a, ┬┐e wampirzyca jej nie s┬│yszy.
Powiedz jej, ┬┐e ja mˇwi├¬, ┬┐e chcieli┬Âmy kulturalnie kupi├Ž od tych ch┬│opcˇw siano i wod├¬ dla koni, ci za┬ rzucili si├¬ na nas z no┬┐ami - przes┬│a┬│a do Ardila. - I ┬┐e wed┬│ug mnie mamy prawo do obrony.



Ardil - Žr pa╝ 14, 2009 4:44 pm
Spojrza³ k±tem oka na elfkê i przytakn±³ lekko.
- Moja towarzyszka mˇwi... - przerwa┬│,jakby zastanawiaj┬▒c si├¬ nad tym ,co powiedzie├Ž. - Uwa┬┐a, ┬┐e mamy prawo do obrony, kiedy banda gnojkˇw napada na mnie z no┬┐ami, a ty, kimkolwiek jeste┬Â, powinna┬ trzyma├Ž si├¬ z dala od nas i pilnowa├Ž w┬│asnej dupy!
Chyba przesadzi┬│em.
- A je┬Âli nie masz ochoty nas je┬Â├Ž, odejd┬╝ i nie marnuj naszego czasu, bo nie mamy go zbyt wiele. Bierz to siano i wskakuj na konia. Czego chcesz? Czujesz si├¬ stra┬┐niczk┬▒ prawa i porz┬▒dku? Czujesz, ┬┐e powinna┬ nas zatrzyma├Ž, bo ratujemy w┬│asne ┬┐ycie, kradn┬▒c konia? Uciekniemy jej, nie wygl┬▒da zbyt przyja┬╝nie. Jeste┬ w b┬│├¬dzie. To nie jest twoja rola! Nic ci z tego nie przyjdzie, a spowodujesz tylko ┬Âmier├Ž dwˇch zacnych istnie├▒. Czy tego w┬│a┬Ânie chcesz? Teraz. MËW!



Reira - Žr pa╝ 14, 2009 6:07 pm
- A towarzyszka nie umie mˇwi├Ž?- powiedzia┬│a ze ┬Âmiechem.
Zastanowi³a siê nad dalsz± wypowiedzi± nieznajomego. W mgnieniu oka znalaz³a siê za plecami. Po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu i szepnê³a do ucha :
-Taki niedotykalski jeste┬Â, ┬┐e mam si├¬ trzyma├Ž od Ciebie z daleka?-dotkn├¬┬│a koniuszkiem j├¬zyka jego ucha. W tej samej chwili si┬│┬▒ swej woli rozsadzi┬│a miecz m├¬┬┐czyzny. Tak lekko by nic nikomu si├¬ nie sta┬│o.
-Kochany ja nie mam dupy, ja mam po┬Âladki, chyba matka nie nauczy┬│a Cie odpowiednich manier...i nie rozkazuj mi jestem ju┬┐ du┬┐┬▒ dziewczynk┬▒...- znˇw zastanowi┬│a si├¬ nad swoj┬▒ wypowiedzi┬▒ oddalaj┬▒c si├¬ powoli.
- Nie, nie czuj├¬ si├¬ stra┬┐niczk┬▒ prawa, wy jedynie mnie zaciekawili┬Âcie... dwoje ludzi ktˇrzy okradali jednego dnia troje ludzi, no, prawie siedmiu... co nimi kieruje? - spojrza┬│a si├¬ prosto w oczy kobiety.
- Zabra┬│a┬ gospodarzowi pieni┬▒dze to teraz zap┬│a├Ž za siano i sp┬│ywaj ze swoim kolegom zanim si├¬ zdenerwuje.
Czeka┬│a na jak┬▒kolwiek reakcje ze strony pary. Cˇ┬┐ na razie byli w szoku. Mia┬│a ochot├¬ znˇw si├¬ szyderczo u┬Âmiechn┬▒├Ž, lecz uzna┬│a, ┬┐e wtedy by przesadzi┬│a.



Ari - Žr pa╝ 14, 2009 6:40 pm
Postanowi┬│a zignorowa├Ž marne wysi┬│ki Ardila w zwi┬▒zku z porozumieniem si├¬ z ni┬▒. Jak b├¬d┬▒ mieli chwil├¬ czasu, to b├¬dzie mu musia┬│a wyt┬│umaczy├Ž, ┬┐e nie da rady odczyta├Ž jego my┬Âli, u┬│o┬┐onych w s┬│owa.
Ukl├¬k┬│a, wzi├¬┬│a twardy kawa┬│ek s┬│omy i zacz├¬┬│a ry├Ž w ziemi ko┬Âlawe litery wspˇlnego. Przekl├¬┬│a w my┬Âlach, prˇbuj┬▒c znale┬╝├Ž s┬│owa, ktˇre umia┬│aby zapisa├Ž.
"Jestem niema." - powstawa┬│o. Zdanie, ktˇre pisa┬│a najcz├¬┬Âciej i mog┬│aby to robi├Ž przez sen. - "Mia┬│am zap┬│aci├Ž. Ale oni nie da├Ž szansy." - znˇw przekl├¬┬│a w my┬Âlach, wiedz┬▒c, ┬┐e to nie tak i nie potrafi┬▒c tego poprawi├Ž. Chcia┬│a napisa├Ž jeszcze "Nie mˇw do nas, tylko do nich", ale nie wiedzia┬│a, jak.



Ardil - Žr pa╝ 14, 2009 6:55 pm
Gdy poczu┬│ jej r├¬k├¬ na ramieniu, b┬│yskawicznie wywin┬▒┬│ si├¬ i zamachn┬▒┬│ ostrzem. W ostatniej chwili p├¬k┬│o ono na sto i jeden kawa┬│kˇw. M├¬┬┐czyzna by┬│ zdenerwowany do granic. Gdy wampirka oddala┬│a si├¬, mˇwi┬▒c co┬Â, czego nie mia┬│ ju┬┐ zamiaru s┬│ucha├Ž, doskoczy┬│ do niej chy┬┐o i, gdy odwrˇci┬│a si├¬, mˇwi┬▒c do elfki co┬ o sianie, obali┬│ j┬▒ na ziemi├¬ mocnym uderzeniem pi├¬┬Âci w szcz├¬k├¬.
- Nikt nie b├¬dzie bezkarnie niszczy┬│ moich wspomnie├▒! - warkn┬▒┬│. - Oko za oko, krew za krew! Je┬Âli jeszcze raz si├¬ do mnie zbli┬┐ysz, wyrw├¬ ci ten j├¬zor!
Wycofa┬│ si├¬ do ty┬│u i z┬│apa┬│ niczym nˇ┬┐ r├¬koje┬Â├Ž z tym co pozosta┬│o z klingi, nadal by┬│o do┬Â├Ž ostre by si├¬ broni├Ž. Przez ca┬│y czas pozostawa┬│ w takiej pozycji, aby nie pozwoli├Ž si├¬ dotkn┬▒├Ž.
- Daj├¬ ci ostatni┬▒ szanse, aby┬Âmy za┬│atwili to pokojowo.



Reira - Cz pa╝ 15, 2009 4:33 pm
Nawet nie spostrzeg┬│a kiedy m├¬┬┐czyzna zaatakowa┬│ j┬▒ od ty┬│u i uderzy┬│ w szcz├¬k├¬. Oczywi┬Âcie nic jej si├¬ nie sta┬│o, nie raz obrywa┬│a gorzej. Napastnik wrˇci┬│ do towarzyszki maj┬▒c si├¬ ca┬│y czas na baczno┬Âci. Reira wsta┬│a z gracj┬▒ i u┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ lekko.
-Cˇ┬┐, albo jeste┬ bardzo odwa┬┐ny, albo bardzo g┬│upi skoro rzucasz si├¬ na kogo┬ kto w pi├¬├Ž sekund mo┬┐e wyssa├Ž z ciebie ┬┐ycie. - spojrza┬│a jeszcze raz na cz┬│owieka- stawiam na to pierwsze...- znˇw si├¬ zamy┬Âli┬│a, zastanawia┬│a si├¬ czy go zabi├Ž, czy zostawi├Ž przy ┬┐yciu- jeste┬ do┬Â├Ž szybki, a┬┐ szkoda takiego cz┬│owieka zsy┬│a├Ž do bram Hadesu...
Spojrza┬│a na le┬┐┬▒ce od┬│amki metalu, po┬│yskuj┬▒ce w ┬Âwietle ksi├¬┬┐yca.
-Cˇ┬┐, mam nadziej├¬, ┬┐e spotkamy si├¬ jeszcze kiedy┬Â... ale w milszych okoliczno┬Âciach...- po tych s┬│owach zamieni┬│a si├¬ w nietoperza i odlecia┬│a w stron├¬ Ekradonu.

c.d



Ari - Cz pa╝ 15, 2009 5:19 pm
Westchn├¬┬│a i zwrˇci┬│a si├¬ do przera┬┐onych stajennych.
No, ch┬│opcy. Migiem. Albo utopi├¬ wam twarze w tych resztkach miecza. - u┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ tak ohydnie, ┬┐e nawet j┬▒ przesz┬│y ciarki. - Nie ┬┐artuj├¬. Ale je┬┐eli wszystko zrobicie porz┬▒dnie bez ┬┐adnych wybrykˇw, ka┬┐dy dostanie po trzy z┬│ote monety. No, ruchy.
Mia³a tylko nadziejê, ¿e zadzia³a.



Ardil - Cz pa╝ 15, 2009 7:38 pm
M├¬┬┐czyzna powoli zbiera┬│ wi├¬ksze kawa┬│ki, ktˇre pozosta┬│y z miecza, mrucz┬▒c pod nosem kl┬▒twy pod adresem wampirki. Gdy stwierdzi┬│, ┬┐e wyzbiera┬│ ju┬┐ wszystko, co si├¬ da┬│o, zauwa┬┐y┬│, ┬┐e ca┬│┬▒ robota przy koniach sko├▒czona i mo┬┐na bez przeszkˇd rusza├Ž w dalsz┬▒ drog├¬.
- Cholera, niech j┬▒ licho porwie... - majaczy┬│ dalej, wsiadaj┬▒c na konia i upychaj┬▒c za pas nowy no┬┐yk. - Potrzebuje jakiego┬ miecza, je┬Âli mam ci├¬ chroni├Ž.



Ari - Cz pa╝ 15, 2009 8:00 pm
Porz┬▒dnego czy takiego sobie? - zapyta┬│a, wsiadaj┬▒c na karego. - Bo je┬┐eli takiego sobie, to mo┬┐emy si├¬ wrˇci├Ž i zabra├Ž ktˇremu┬ stra┬┐nikowi. A je┬┐eli porz┬▒dnego, to b├¬dzie trzeba wymy┬Âli├Ž co┬ po drodze.



Ardil - Cz pa╝ 15, 2009 8:04 pm
- Generalnie - przyhamowa┬│ konia. - Chodzi o konkretny i do┬Â├Ž ostry kawa┬│ek stali, ktˇry si├¬ nie z┬│amie, przy pierwszym parowaniu. Mimo to wola┬│bym si├¬ st┬▒d wynie┬Â├Ž, kto wie, czy kto┬ nie znalaz┬│ tych stra┬┐nikˇw.



Ari - Cz pa╝ 15, 2009 8:21 pm
No i prawid┬│owo. - odpar┬│a. - W takim razie znajdziemy co┬ po drodze. Ach, i zanim wyruszymy... Jedziemy gˇrami czy rˇwnin┬▒?
Ruszy┬│a bardzo powoli dziedzi├▒cem, oddalaj┬▒c si├¬ od Ekradonu. Nie min├¬┬│o wiele czasu, gdy zbli┬┐yli si├¬ do rozwidlenia drˇg. Kierunkowskaz powiedzia┬│ im, ┬┐e ta w prawo wiedzie do Gˇr Dasso, a ta w lewo przez Smocz┬▒ Prze┬│├¬cz do Opuszczonego Krˇlestwa.
A wi├¬c? - powtˇrzy┬│a do towarzysza.



Ardil - Cz pa╝ 15, 2009 8:30 pm
- Pojedziemy gˇrami - wymamrota┬│ wyrwany z sennego amoku. - Tam b├¬dzie nas trudniej ┬Âciga├Ž... Mam ma┬│┬▒ pro┬Âb├¬ - dorzuci┬│, gdy pomi├¬dzy drzewami zamajaczy┬│a mu krzy┬┐ˇwka konia z paj┬▒kiem. - Rozbijmy si├¬ gdzie┬ przy drodze i odpocznijmy.

[...]