´╗┐
[Przed drzwiami karczmy / Obˇz przed wioska] Faurun i Speage



Speage - Pn cze 15, 2009 9:10 am
Spirydion, przebudzi┬│ si├¬ kiedy otworzy┬│y si├¬ drzwi do karczmy. Ziewn┬▒┬│ i zapytam. - Mo┬┐na wej┬Â├Ž do ┬Ârodka? Przed chwil┬▒ drzwi by┬│y ju┬┐ zamkni├¬te...
Nagle odwracaj┬▒c g┬│ow├¬, zauwa┬┐y┬│ b┬│ysk w oczach nieznajomego. Odwrˇci┬│ si├¬ b┬│yskawicznie przodem do smoka. Przez chwil├¬ chcia┬│ odruchowo odlecie├Ž do ty┬│u, skrzyd┬│a poruszy┬│y si├¬ pod rozpi├¬t┬▒  kurtk┬▒.Mia┬│y za du┬┐o swobody co wygl┬▒da┬│o jakby jego garb poruszy┬│ si├¬ nienaturalnie. Oczywi┬Âcie nie mˇg┬│ teraz wzlecie├Ž, zablokowa┬│o go ubranie. Mia┬│ nadziej├¬, i┬┐ nieznajomy niczego nie zauwa┬┐y┬│. Nie wiedzia┬│, ┬┐e instynktownie si├¬gn┬▒┬│ po magi├¬ aby wzlecie├Ž. Przez co artefakt Fauruna zadrga┬│.
Speage szybko uspokoi┬│ si├¬ i u┬Âmiechn┬▒┬│. -Mog├¬?..
Wskaza³ rêk± na drzwi.




Faurun - Pn cze 15, 2009 11:29 am
Faurun u┬Âmiechn┬▒┬│ si├¬ lekko do nieznajomego.

-Karczma jest teraz zamkni├¬ta..i.. tak jakby wypo┬┐yczona. Nie martw si├¬ rankiem b├¬dzie otwarte... czy┬┐by┬ nie mia┬│ gdzie si├¬ na noc skry├Ž?- Zapyta┬│ jednak kiedy zobaczy┬│ dziwny ruch m├¬┬┐czyzny po czym wahad┬│o zadr┬┐a┬│o jego u┬Âmiech si├¬ pog┬│├¬bi┬│.

-Oczywi┬Âcie mo┬┐esz prˇbowa├Ž rozmawia├Ž z karczmarzem, jednak pewna koto┬│aczka posz┬│a si├¬ nim.. zaj┬▒├Ž... ja za┬ nie przepadam za ciasnot┬▒ pokoi, zamierzam rozbi├Ž obˇz poza phpbbmi wsi.. je┬Âli pragniesz mi towarzyszy├Ž b├¬d├¬ niezmiernie rad.. kto wie mo┬┐e i pomog├¬ ci odpowiedzie├Ž na kilka pyta├▒..Mirzo..- Jego oczy znˇw b┬│ysn├¬┬│y tym razem jako┬ cieplej. Ca┬│a osoba Fauruna wydawa┬│a si├¬ budzi├Ž niepokˇj swym spokojem i przyjaznym u┬Âmiechem. W tych czasach ma┬│o kiedy elfy bywaj┬▒ bezinteresownie pomocne.. jednak.. Faurun by┬│ inny.



Speage - Pn cze 15, 2009 12:16 pm
Speage domy┬Âla┬│ si├¬ kto zaj┬▒┬│ si├¬ karczmarzem. Koto┬│aczka, wi├¬c tym by┬│a ta dziewczyna.
Propozycja spania za miastem bardziej odpowiada┬│a Spirydionowi ni┬┐ pe┬│na ludzi karczma. Po za tym obecno┬Â├Ž elfa nape┬│nia┬│a niepokojem, a lekki przep┬│yw adrenaliny by┬│ przyjemny.
- Ch├¬tnie si├¬ wynios├¬ na chwil├¬ z tego miejsca, nie lubi├¬ t┬│oku. Ale raczej dzi┬ ju┬┐ nie porozmawiamy, jestem raczej zm├¬czony. Prowad┬╝, mˇj wzrok niezbyt dobrze dzia┬│a po zmierzchu.
Nagle przypomnia┬│ sobie ┬┐e s┬│ysza┬│ ju┬┐ ten g┬│os dzie├▒ wcze┬Âniej.
-Nazywasz si├¬ Meridion? Chyba, ┬┐e to ten "nieznajomy". Albo nie mˇwi┬│y o swoich znajomych z miasta. Czy mo┬┐e wiesz co┬ o skrzydlatych istotach takich jak anio┬│owie? Tylko z innymi skrzyd┬│ami.  Je┬┐eli tak, mo┬┐esz mi opowiedzie├Ž o nich w drodze za miasto.
Speage mˇwi┬│ spokojnie. Mimo i┬┐ by┬│ bardzo zainteresowany jego twarz przesta┬│a, zdradza├Ž jakiekolwiek emocje, go┬Âci┬│ tylko na niej arogancji u┬Âmiech, wyra┬┐aj┬▒cy zarozumia┬│o┬Â├Ž i pewno┬Â├Ž siebie. By┬│ z siebie nawet troch├¬ dumny. Mo┬┐e op┬│aca┬│o si├¬ tu przyby├Ž.Patrzy┬│ w stron├¬ Fauruna. Prˇbowa┬│ mu si├¬ przygl┬▒dn┬▒├Ž ale o┬Âwietlenie na to nie pozwala┬│o.  Mia┬│ zamiar powoli i ostro┬┐nie pod┬▒┬┐a├Ž za nim. W ko├▒cu nic o nim nie wiedzia┬│.
Przypomnia┬│ sobie jeszcze o tym, ┬┐e powinien by├Ž przyjazny.
- Jestem Speage.



Faurun - Pn cze 15, 2009 6:59 pm
U┬Âmiechn┬▒┬│ si├¬. Postawi┬│ swˇj kufer na ziemi i wyci┬▒gn┬▒┬│ jaki┬ proszek. Zmiesza┬│ go z pewn┬▒ ciecz┬▒ w ┬Âredniej wielko┬Âci fiolce. Nagle zab┬│ys┬│o ┬Âwiat┬│o, z pocz┬▒tku blado niebieskie by potem stawa┬│o si├¬ coraz mocniejsze. Teraz oboje mogli dostrzec swoje twarze jak i drog├¬ przed nimi, mimo i┬┐ elfowi nie by┬│o to tak naprawd├¬ potrzebne.

-Rozumiem.. tak wiêc pod±¿aj za mn±.- Zarzuci³ z powrotem kufer na plecy. Pokiwa³ przecz±co g³ow±.

-Nie, Meridion to nie ja.. Me imi├¬ Faurun, jestem w├¬druj┬▒cym wiatrem, ktˇrego drogi spotka┬│y si├¬ z tym.. Magiem, pozosta┬│ w karczmie i zostanie tam do rana. Pytasz o skrzydlate stworzenia...rozumiem.- Ruszy┬│ przed siebie krocz┬▒c poza bramy wioski.

-Istniej┬▒ rˇ┬┐ne odmiany skrzydlatych. Znasz ju┬┐ anio┬│y. Istniej┬▒ rˇwnie┬┐.. zwierzo┬│aki podobne do ptakˇw. S┬▒ to zazwyczaj Soko┬│y, Jastrz├¬bie, Kruki.. chod┬╝ istniej┬▒ te┬┐ inne... wiesz niezbadane s┬▒ drogi magi.. nie wszystkie. Kto wie mog┬▒ istnie├Ž ca┬│kiem inne gatunki o ktˇrych istnieniu nie wiemy... czemu poszukujesz skrzydlatych istot?- Kiedy wyszli spory kawa┬│ek poza wiosk├¬ zatrzymali si├¬ pod ogromnym d├¬bem. Tam rozpalili ognisko by ogrza├Ž si├¬ w t┬▒ ch┬│odn┬▒ noc. Faurun zasiad┬│ przy ogniu stawiaj┬▒c obok swˇj kufer po czym wysuwaj┬▒c jedn┬▒ szufladk├¬ wyci┬▒gn┬▒┬│ troch├¬ chleba. Pocz├¬stowa┬│ swojego towarzysza.

-Czy mˇg┬│by┬ mi co┬ o sobie opowiedzie├Ž Speage?.. musz├¬ przyzna├Ž, ┬┐e jest w tobie co┬ interesuj┬▒cego mimo i┬┐ jeszcze nie wiem dok┬│adnie co... czy jest co┬ co chcia┬│by┬ wiedzie├Ž? S┬▒ pytania, na ktˇre jestem w stanie odpowiedzie├Ž.. inne za┬ mog┬▒ pozosta├Ž dalej nieodgadnione.. niejasne odpowiedzi, mo┬┐na rˇ┬┐nie rozumie├Ž... widzia┬│em ci├¬ w kartach.. Odwrˇcony Mirza.. m├¬drzec, ktˇry poszukuje zamiast naucza├Ž. B┬│┬▒dzi┬│e┬ za Rozwidlon┬▒ Dusz┬▒.. za nasz┬▒ pi├¬kn┬▒ anielic┬▒ o kruczoczarnych w┬│osach. Czemu jeste┬ jej cieniem? Jaki masz cel?- Jego g┬│os ca┬│y czas by┬│ ┬│agodny a z twarzy nie znika┬│ u┬Âmiech. Zjad┬│ kawa┬│ek chleba mimo i┬┐ normalna strawa nie zaspokaja┬│a jego g┬│odu. Czeka┬│ a┬┐ m├¬┬┐czyzna si├¬ odezwie aby wys┬│ucha├Ž go dok┬│adnie.




Speage - Pn cze 15, 2009 10:53 pm
Kiedy Speage zobaczy┬│ elfa poczu┬│ niesmak. W pierwszej chwili na podstawie wygl┬▒du ci├¬┬┐ko by┬│o wywnioskowa├Ž jakiej p┬│ci jest w├¬drowiec. Ostatecznie okazuj├¬ si├¬ tak nietolerancyjny jak Ci ktˇrych uwa┬┐a┬│em za g┬│upcˇw.Stara┬│ si├¬ pohamowa├Ž reakcj├¬, nie ocenia┬│ ludzi na podstawie wygl┬▒du. Przynajmniej ┬Âwiadomie.  Artefakt ktˇrego u┬┐y┬│ Faurun by┬│ niezwyk┬│y. Wi├¬c Faurun, czy te┬┐ jest magiem? Wys┬│ucha┬│ Fauruna wyci┬▒gaj┬▒c ka┬┐d┬▒ informacj├¬ jak┬▒ da┬│o si├¬ wyci┬▒gn┬▒├Ž z wypowiedzi Faurona. Kiedy ten zada┬│ pytania Speage chwil├¬ milcza┬│. Na pewno nie nazwa┬│bym siebie m├¬drcem Zastanawia┬│ si├¬ ile mo┬┐e mu powiedzie├Ž. Ostatecznie zdecydowa┬│ si├¬ mu pokaza├Ž, dzi├¬ki temu mˇg┬│ w ka┬┐dej chwili odlecie├Ž. - Chcesz wiedzie├Ž z sk┬▒d moje zainteresowanie?
Podwin┬▒┬│ r├¬kaw kurtki i odwi┬▒za┬│ lu┬╝no przywi┬▒zany kawa┬│ek materia┬│u. Jego drugi koniec by┬│ przywi┬▒zany do w┬│ˇczni. Gdyby spotka┬│ si├¬ z Rizochim, to mia┬│o umo┬┐liwi├Ž zgubienie w┬│ˇczni. Gdyby znowu u┬┐y┬│ sztuczki z wiatrem, musia┬│by odskoczy├Ž na bok z powodu lec┬▒cego w niego ostrza. Co dawa┬│o czas na zrzucenie kurtki z plecˇw i wzlot w powietrze. Nie by┬│ pewien tej strategi, ale nie mia┬│ innej. Szybkim ruchem ┬Âci┬▒gn┬▒┬│ kurtk├¬.
- Oto powˇd, zainteresowa┬│em si├¬ dziewczyn┬▒ Bo by┬│a pi├¬kna z powodu i┬┐, wydawa┬│o mi si├¬, ┬┐e ┬┐e jest z mojego rodzaju. I ma na ten temat jako┬ wiedz├¬. Interesuje mnie wiedza kim jestem. Poza tym nie mam na razie ┬┐adnego celu.
Ciekawi┬│a go reakcja Faurona na widok skrzyde┬│.
- Czy ty mo┬┐e wiesz co┬ o istotach takich jak ja? Pˇ┬╝niej mˇg┬│by┬ mi powiedzie├Ž co mia┬│e┬ na my┬Âli mˇwi┬▒c o kartach.



Faurun - Wt cze 16, 2009 7:53 am
Obserwowa³ spokojnie towarzysza. Kiedy ten zdj±³ kurtkê z jego ust wydoby³ siê d¼wiêk mi³ego zaskoczenia. Patrzy³ z podziwem na skrzyd³a.

-Interesuj┬▒ce.. jeste┬ zwierzo┬│akiem?.. nie. Rozpozna┬│bym to po ┬╝renicach i pazurach. Wi├¬c musi by├Ž co┬ innego. Powiedz mi skrzydlata istoto wiem, ┬┐e pos┬│ugujesz si├¬ magi┬▒.. jakiego rodzaju?- Zapyta┬│ spokojnie. Trzeba by┬│o przyzna├Ž, ┬┐e Faurun mia┬│ rozleg┬│┬▒ wiedz├¬ o rasach, poznawa┬│ je dok┬│adnie. Ju┬┐ kiedy┬ spotyka┬│ si├¬ z osobnikami nie nale┬┐┬▒cymi do konkretnej rasy.

-Wiesz.. twoje pochodzenie jak i wygl┬▒d mo┬┐e by├Ž te┬┐ spowodowany tym, kim byli twoi rodzice. Nie znam twojej przesz┬│o┬Âci jak na razie wi├¬c wszystko opiera si├¬ na domys┬│ach. Gdybym wiedzia┬│ ┬│atwiej by┬│oby mi wywnioskowa├Ž jakiej rasy jeste┬Â..a co do kart.. ch├¬tnie ci wyt┬│umacz├¬ mimo i┬┐ na zrozumienie smoczych kart potrzeba du┬┐o czasu... co jednak chcia┬│by┬ wiedzie├Ž? Karty mog┬▒ ci powiedzie├Ž przysz┬│o┬Â├Ž, przesz┬│o┬Â├Ž i tera┬╝niejszo┬Â├Ž.. jednak. Musisz pami├¬ta├Ž, ┬┐e nie mo┬┐na ich odczytywa├Ž jednoznacznie. Nie daj┬▒ te┬┐ konkretnych odpowiedzi, przybli┬┐aj┬▒ ci j┬▒.- Mˇwi┬│ spokojnie patrz┬▒c na ta├▒cz┬▒ce ogniki.

-Skoro odkry┬│e┬ przede mn┬▒ prawdziwe... oblicze. Te┬┐ co┬ ci zdradz├¬. Nie jestem zwyk┬│ym elfem.. nie jestem nim nawet jak na niego wygl┬▒dam.- U┬Âmiechn┬▒┬│ si├¬ lekko w stron├¬ m├¬┬┐czyzny.



Speage - Wt cze 16, 2009 9:20 am
S┬│ucha┬│ Fauruna z uwag┬▒. Nigdy nie przerywa┬│ mˇwi┬▒cym.
Magi┬▒? Je┬┐eli, tak to kiedy? -Musz├¬ ci├¬ rozczarowa├Ž, nie wiem nic o magii. Je┬┐eli jej u┬┐ywam... musz├¬ to robi├Ž nie┬Âwiadomie. Pˇ┬╝niej mo┬┐e razem si├¬ zastanowimy si├¬ w jaki sposˇb to robi├¬. Je┬┐eli chodzi o przesz┬│o┬Â├Ž ... Kiedy┬ przygarn├¬┬│a mnie pewna kobieta. By┬│em wtedy jeszcze bardzo ma┬│y i mia┬│em poparzon┬▒ r├¬k├¬. Nie wiedzia┬│a, sk┬▒d si├¬ wzi┬▒┬│em. Ja sam nie si├¬gam dalej pami├¬ci┬▒ ni┬┐ do pobytu u niej.
Nagle wyda┬│o mu si├¬, ┬┐e co┬ nie pasuje. Te poparzenia mog┬▒ by├Ž z jakiego┬ po┬┐aru, nie mog┬│a nie dowiedzie├Ž si├¬ o nim czego┬ wi├¬cej. A je┬┐eli nie chcia┬│a mi czego┬ mˇwi├Ž?
- Jak mˇg┬│bym dowiedzie├Ž si├¬ czego┬ o przesz┬│o┬Âci? Z twoich smoczych kart. Je┬┐eli nie masz nic przeciwko chcia┬│bym si├¬ tego nauczy├Ž od ciebie. Ja nie mam zaj├¬cia. Mˇg┬│by co┬ dla Ciebie za to zrobi├Ž lub jako┬ zap┬│aci├Ž.- Przera┬┐a┬│o go perspektywa, i┬┐ mo┬┐na pozna├Ž przysz┬│o┬Â├Ž. Wierzy┬│ w wolno┬Â├Ž swoich my┬Âli i czynˇw. Nie przyjmowa┬│ do ┬Âwiadomo┬Âci, ┬┐e kto┬ mo┬┐e wiedzie├Ž co by zrobi┬│ zanim to postanowi. Nie by┬│ pewien czy wierzy├Ž w skuteczno┬Â├Ž metod nie-elfa, ale najpierw musia┬│ je pozna├Ž. Wtedy mˇg┬│ by co┬ ustali├Ž.
- Ale najpierw. Nie wiem zbyt du┬┐o o elfach, wi├¬c i tak to ┬┐e nim nie jeste┬Â, du┬┐o mi nie mˇwi. Zaintrygowa┬│e┬ mnie, czym wi├¬c jeste┬Â? Pewnie i tak nie b├¬d├¬ wiedzia┬│ nic o twojej rasie. Ale mamy chyba du┬┐o czasu, prawda?
Od Faurona mˇg┬│ si├¬ du┬┐o dowiedzie├Ž, zawsze chcia┬│ poznawa├Ž rˇ┬┐ne rzeczy i rozwija├Ž si├¬. Brakowa┬│o mu tylko w tym poczucia jakiego┬ sensu i tak wszystko straci w chwili ┬Âmierci. Z tego co wiedzia┬│, by┬│ to nierozwi┬▒zywalny problem.



Faurun - Wt cze 16, 2009 11:14 am
-Rozumiem.. ma┬│y ch┬│opiec w┬Ârˇd po┬┐arˇw.. zobaczmy.- Wyci┬▒gn┬▒┬│ z jednej szufladki tali├¬ kart. Jedna strona przedstawia┬│a czerwone znaki. Nie da┬│o si├¬ ich rozszyfrowa├Ž. Po drugiej ka┬┐da z kart posiada┬│a inny obraz i podpis. U┬Âmiechn┬▒┬│ si├¬ lekko po czym podrzuci┬│ karty, rozsypa┬│y si├¬ one i znieruchomia┬│y. Faurun uwielbia┬│ t├¬ sztuczk├¬. Oczywi┬Âcie by┬│a to tylko jego drobna iluzja jednak zawsze go cieszy┬│a. Karty, nigdy nie opu┬Âci┬│y jego d┬│oni. Po chwili  iluzja znikn├¬┬│a a elf robi┬▒c przed sob┬▒ troch├¬ wolnego miejsca u┬│o┬┐y┬│ karty w krzy┬┐. W ┬Ârodku by┬│ odwrˇcony Mirza, karta przedstawiaj┬▒cego siwego starca z latarni┬▒, karta jednak by┬│a do gˇry nogami. Nad nim by┬│a karta Rozwidlonej Duszy. Przedstawia┬│a istot├¬ ktˇre jest rozrywana na pˇ┬│. Po prawej stronie jest Atha. Kobieta trzymaj┬▒ca w ramionach jagni├¬. Po lewej karta Yarr. By┬│ to cie├▒ wylewaj┬▒cy krew ze z┬│otego kielicha. Na samym dole pod kart┬▒ Mirzy by┬│ Czarny Je┬╝dziec. Rycerz na czarnym rumaku. Faurun d┬│ugo patrzy┬│ w zastanowieniu na karty.

-Nauczenie si├¬ sztuki odczytywania kart nie jest prosta.. wymaga wiele lat po┬Âwi├¬cenia si├¬ magii i wrˇ┬┐biarstwu. Popatrz.. ┬Ârodkowa karta to ty. Jeste┬ w├¬drowcem, ktˇry poszukuje odpowiedzi, dlatego jest odwrˇcona. Nad Tob┬▒ prawdopodobnie jest kto┬ kto prze┬┐ywa bardzo trudn┬▒ prˇb├¬, musi zdecydowa├Ž o w┬│asnym ┬┐yciu.. kto┬ kto jest blisko ciebie, kogo masz w g┬│owie i jest powi┬▒zany jako┬ z twoja przysz┬│o┬Âci┬▒.. po twojej prawej to Atha. To opiekunka. Dobra dusza. Kto┬ kto o ciebie dba, to twoja tera┬╝niejszo┬Â├Ž. Po lewej jest Yarr. To dotyczy twojej przesz┬│o┬Âci. Symbolizuje z┬│o oraz cierpienie. Mo┬┐e si├¬ to wi┬▒za├Ž z twoj┬▒ blizn┬▒ po oparzeniu. Co┬ lub kto┬ kiedy┬ wyrz┬▒dzi┬│ ci wiele z┬│a... na samym dole.- Tu zatrzyma┬│ g┬│os.

-Tej kart musisz si├¬ strzec. Je┬Âli nie b├¬dziesz ostro┬┐ny mo┬┐e stan┬▒├Ž ci na drodze. Czarny Rycerz symbolizuje cz┬│owieka, ktˇry jest obarczony wielkim z┬│em. Rycerze z regu┬│y zacni i praworz┬▒dni, ten za┬ w po┬│owie przesi┬▒kni├¬ty z┬│em. Strze┬┐ si├¬ dwulicowo┬Âci... cˇ┬┐, troch├¬ pomog┬│em.. jednak. Je┬Âli pragniesz rozwin┬▒├Ž ktˇre┬ rami├¬ s┬│u┬┐├¬ pomoc┬▒. Pomy┬Âl jednak nim wybierzesz, aby wrˇ┬┐by wysz┬│y potrzebny jest wielki spokˇj ducha. Ja jestem zm├¬czony, karty mog┬▒ przesta├Ž mˇwi├Ž.. a rano.. rano prawdopodobnie wyruszam i nasz drogi si├¬ rozejd┬▒. Tak wi├¬c zastanˇw si├¬ dobrze.- Mˇwi┬│ patrz┬▒c na m├¬┬┐czyzn├¬.

-Co do mojej rasy.. -Patrzy┬│ mu uwa┬┐nie w oczy.

-Jestem pradawnym stworzeniem, ktˇre chodzi po ziemi ju┬┐ tysi┬▒ce lat. Mojego imienia nie dasz rady wymˇwi├Ž w ludzkim j├¬zyku. Jednak wol├¬ by├Ž pami├¬ta┬│ mnie jako pustynnego elfa syna Boga S┬│o├▒ca i Matki Krwawej ┬úzy.- U┬Âmiechn┬▒┬│ si├¬ ciep┬│o.



Speage - Wt cze 16, 2009 4:07 pm
Speage siedzia┬│ chwile w milczeniu. Wrˇ┬┐ba rzeczywi┬Âcie by┬│a skomplikowana. Zero konkretˇw. -Dzi├¬ki. Nie musisz si├¬ dalej wysila├Ž. Ja te┬┐ ju┬┐ jestem troch├¬ zm├¬czony wi├¬c sen dobrze nam zrobi. Je┬┐eli jutro idziesz w swoj┬▒ stron├¬ nie mog├¬ Ci├¬ zatrzyma├Ž.
Spirydion po³o¿y³ siê na ziemi i popatrzy³ w gwiazdy. To nocne spotkanie by³o na pewno owocne.
Kto┬ rozdarty, wcze┬Âniej nazwa┬│ Kyrie rozwidlona dusz┬▒. Ona, szermierz lub Meridion. Albo sam Faurun. Opiekunk┬▒ mog┬│a by├Ž tylko jedna osoba. Nie mia┬│ co do tego w┬▒tpliwo┬Âci. Ostatecznie nie dowiedzia┬│ si├¬ du┬┐o o przesz┬│o┬Âci. Bˇl i cierpienie zawsze tam w jaki┬ sposˇb s┬▒ u ka┬┐dego a poparzenie nie mog┬│o by├Ž mi┬│e. Przestroga te┬┐ nie by┬│a wielce odkrywcza. I tak lepiej nikomu nie ufa├Ž.
- Dobrze Ciê zapamiêtam Faurunie, Dobranoc.
Zapad┬│ w stan p┬│ytkiego snu, ostatecznie Faurunowi te┬┐ nie ufa┬│ zw┬│aszcza i┬┐ prawie go nie zna┬│.



Faurun - Wt cze 16, 2009 8:34 pm
-Jak tylko uwa┬┐asz. To ma by├Ž w ko├▒cu twoja decyzja. Dobranoc Speage. Niech pani snu b├¬dzie dla ciebie ┬│askawa tej nocy.- Pozbiera┬│ z u┬Âmiechem karty i schowa┬│ do kufra. Okry┬│ si├¬ p┬│aszczem i uci┬▒┬│ sobie drzemk├¬. Z czasem nasta┬│ ranek a po niebie wspina┬│y si├¬ pierwsze promienie s┬│o├▒ca. Faurun zbudzi┬│ si├¬ wypocz├¬ty. Ziewn┬▒┬│ lekko i zagasi┬│ ogie├▒ ktˇry si├¬ jeszcze lekko tli┬│. Nie chcia┬│ budzi├Ž towarzysza. W ko├▒cu tylko on potrzebowa┬│ wsta├Ž skoro ┬Âwit. Zarzuci┬│ na siebie kufer i zakry┬│ p┬│aszczem zapinaj┬▒c go pod szyj┬▒ klamr┬▒ w kszta┬│cie s┬│o├▒ca. U┬Âmiechn┬▒┬│ si├¬ patrz┬▒c w b┬│├¬kitne niebo po czym ruszy┬│ w  kierunku wioski czuj┬▒c przyjemne s┬│o├▒ce na twarzy. Dzie├▒ by┬│ ciep┬│y w porˇwnaniu do wietrznej nocy. Wszyscy powoli budzili si├¬ do ┬┐ycia. Nad nogami rozpo┬Âciera┬│a si├¬ jeszcze lekko widoczna poranna mg┬│a i po┬│yskiwa┬│a w s┬│o├▒cu rosa. Kiedy doszed┬│ do bram wioski od razu ruszy┬│ do karczmy gdzie mia┬│a by├Ž reszta towarzyszy. Zastanawia┬│ si├¬ co dzi┬ przyniesie im pani losu. Wiedzia┬│ jednak, ┬┐e nie wa┬┐ne co to b├¬dzie wyniesie z tego kolejne nauki oraz kolejne pytania dla ktˇrych odpowiedzi skryte s┬▒ za kolejnymi podrˇ┬┐ami.



Speage - Žr cze 17, 2009 7:29 pm
Kiedy odg┬│os krokˇw Fauruna oddali┬│, si├¬ Speage otworzy┬│ oczy i usiad┬│. Obudzi┬│y go pierwsze promienie s┬│o├▒ca, ale nie chcia┬│ wstawa├Ž. Ostatecznie musia┬│by odezwa├Ž si├¬ do Faurona, gdyby wsta┬│. Rozmowy z innymi by┬│y, po d┬│ugiej samotno┬Âci, troch├¬ m├¬cz┬▒ce. Podniˇs┬│ si├¬ i poszed┬│ poszuka├Ž jaki┬ owocˇw do jedzenia. Ostatecznie znalaz┬│ troch├¬ grzybˇw i orzechy. Zjad┬│ niezbyt obfite ┬Âniadanie. Nie chcia┬│o mu si├¬ szuka├Ž dalej. Wzniˇs┬│ si├¬ w powietrze w powietrze przez chwil├¬ szybowa┬│ niesiony przez wiatr. Nast├¬pnie ubra┬│ si├¬ w kurtk├¬ i ruszy┬│ do karczmy na spotkanie z Meridionem.