ďťż
Polana Rozkoszy



Xena - Pt sie 07, 2009 1:53 pm
Otoczona starymi dębami, polana ugina się pod ciężarem różnorakich kwiatów. Wszędzie latają wszystko barwne motyle, a powietrze rozbrzmiewa tysiącem ptasich głosów. Na środku tej prześlicznej polany tryska małe źródełko o lodowatym strumieniu. Jest tu dużo miejsca i cienia. Znużeni wędrowcy chętnie wypoczywają tutaj po długich podróżach.




Dolhard - Pt sie 07, 2009 6:23 pm
Smok wylądował na pięknej polanie, zrobił to z gracją co by się zdawało niemożliwością przy takich rozmiarach. Jego czarne łuski zalśniły w porannym słońcu, a z jego grzbietu zwinnie ześlizgnęła się gibka postać kobiety. Jej czarne włosy tak jak łuski smoka lśniły. Smok po chwili zaczął jakby zapadać się w sobie i kurczyć, przy czym jego ciało skręcało się i wyginało. Zniknęły gdzieś czarne łuski a zastąpiła je skóra, pod która widać było przemieszczanie się kości i mięśni. W efekcie końcowym przed Xeną stał smukły czarno włosy elf o śniadej cerze, ubrany w białe szaty ze złotymi akcentami. Nie zmieniły się tylko jego oczy, dalej lśniły wewnętrznym blaskiem, jednak i on zaczął przygasać. Jednak przed tym wampirzyca zdołała uchwycić w nich ból, więc przemiana nie była bezbolesna i łatwa.
- Dlaczego nie zostaniesz w smoczej postaci skoro przemiana sprawia Ci ból ? - zapytała kobieta na co Dolhard tylko wzruszył ramionami i oznajmił:
- Tylko młode smoki wolą taką postać, ja wolę swoją ludzką lub elfią postać. Są mniejsze i praktyczniejsze, z resztą wolę jeść przy pomocy rąk a nie samego pyska. Z resztą w tamtej postaci nie zmieściłbym się w strumyku. - A teraz ja pójdę zapolować dając Ci szansę na odświeżenie się. Niedługo powinienem wrócić z kolacją a raczej śniadaniem. - dodał po czym puścił się biegiem w stronę lasu, biegł pochylając się do przodu jak to robią skrytobójcy. Xena patrzyła na niego dopóki jego sylwetki nie przysłoniły drzewa.



Xena - Pt sie 07, 2009 6:37 pm
Cholera i kto mi teraz rozsznuruję gorset ?  pomyślała i zachichotała w duchu. Dolhard był wspaniały, smukły i zwinny niczym łania, czuła do niego coś więcej niżeli podziw, pociągał ją swoją postawą, potęgą, lecz była tylko wynikiem nie udanego eksperymentu. Zdjęła buty i jakoś uporała się z gorsetem i spódnicą. Stała teraz naga wśród trawy, gdzie iskrzyły się krople porannego brzasku. Weszła do wody i przeszedł ją dreszcz. Woda była zimna jak lód, lecz po chwili dała ukojenie. Weszła głębiej, jej włosy zafalowały niczym meduza z głębin oceanicznych. Zanurzyła się, a wynurzając odgarnęła włosy do tyłu. Jej ciało migotało tysiącem barw i ociekało zimnymi strumieniami wody, włosy drapieżnie otulały piersi jakby szpony jakiegoś demona, oczy migotały lazurowym blaskiem. Siadła na kamieniach otaczających źródełko i zamoczyła stopy. Wyglądała jak driada z tym wyjątkiem, że jej ciało było blade, a oczy szalenie błękitne. Wiatr łagodnie przewiewał jęzory włosów klejące się do jej ciała. Nie miała ochoty się ubierać, chciała się jednoczyć z naturą poczuć to co utraciła w młodości.
Ciekawe cóż ten mój przyjaciel przyniesie zapatrzyła się na szumiące knieje.



Largon - Pt sie 07, 2009 7:45 pm
O! Polana. Chyba sobie trochę odpocznę nim ruszę w dalszą podróż. - pomyślał Largon i wszedł na wyżej wspomnianą polanę. Zauważył tam pewną osobę. Nie mógł jednak rozróżnić jakiej jest ona rasy, z resztą... nie interesowało go to. Kiwnąłem tylko głową na znak powitania. Powolnym krokiem udał się do pierwszego lepszego drzewa i oparł się o niego. Następnie usiadł, założył ręce na siebie i przymknął oczy. Jednak nie zasnął, tylko po prostu zamknął oczy.




Xena - Pt sie 07, 2009 7:54 pm
Zauważyła chłopaka, który wszedł na polanę. Nie przejęła się nim zbytnio, był bardzo młodziutki i miał bardzo słabą aurę. Odkiwnęła mu i rzekła miłym głosem, który rozbrzmiał w jego głowie.
- Witaj przybyszu, mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci ma nagość, bo nie zamierzam się ubierać. - zaśmiała się, a jej dźwięczny śmiech niósł wiatr. Pochyliła się nad źródełkiem i zaczęła mącić szponem wodę. Widziała piaszczyste dno, które delikatnie świeciło się złotem. Było jej dobrze jak w dzieciństwie, w okolicach jej zamku, lecz wiedziała, że nie potrwa to długo, po prostu miała niebywałe szczęście, ale do pecha.



Largon - Pt sie 07, 2009 8:02 pm
- Nie nie... nie przeszkadza mi. Tak czy siak mam ochotę się teraz zdrzemnąć. - po tych słowach chłopak zapadł w sen. Nie przeszkadzała mu nagość kobiety. Jego przedziwny amulet, z którego Largon zrobił naszyjnik, opadł mu na klatce piersiowej. Chłopcu na jego nieszczęście śnił się nie miły sen. Otóż taki zły obraz miał przed oczyma, a raczej w umyśle. Kobieta i mężczyzna, najprawdopodobniej jego rodzice leżą w kałuży krwi, a w okół nich martwi Cillicowie. Przez sen krzyczałem coś w stylu:
- Nie! Nie! Uratuje ich!



Dolhard - Pt sie 07, 2009 9:14 pm
W jednej chwili go nie było, a już w następnej stał na polanie obładowany wręcz 4 dorosłymi jeleniami. Nie wyglądał na kogoś szczególnie silnego ze swoim smukłym ciałem, ale niewiele jest ras równie silnych jak smoki. To co zobaczył prawie zwaliło go z nóg, na prawdę mało brakowało aby uklęknął i to nie z powodu zbyt ciężkiego balastu. W strumieniu stała ta sama wampirzyca tylko teraz zupełnie naga. "Teraz może mnie strzelić błyskawica a i tak umrę z uśmiechem na ustach." Na szczęście stała do niego tyłem i nie widziała miotającymi jego ciałem i duszą emocjami. Po chwili położył na ziemi jelenie i spokojnie zbliżył się do skraju polany i jednym szybkim ruchem miecza ściął drzewo i przerobił sporą jego cześć na sztabki aby można było rozpalić porządne ognisko. Z pomocą magii przeniósł je niedaleko martwych jeleni i postawił. Wyciągnął sztylet i zaczął wycinać z jeleni mięso zdatne do zjedzenia. Nie była to zbyt przyjemna robota ale lepsze smażone mięso niż surowe, a można mu było wierzyć na słowo, ponieważ jadł oba. Po niedługiej chwili zabrał się za drugiego jelenia, a dzięki wykorzystaniu tajemnej magii mięso unosiło się w powietrzu. Zapach krwi zawsze przenosił go w stare czasy kiedy jeszcze był młodym smokiem i pragnął walki najbardziej. Nie martwił się wtedy o swoje życie, chciał tylko i wyłącznie niszczyć wrogów za pomocą swojej magii, gruchotać i kości uderzeniem łap lub ogona. Był tak pochłonięty przeszłością, że nie zauważył kiedy okroił ostatniego jelenia i teraz patrzył się w mieniący czerwienia sztylet. Te myśli tylko wzburzyły jego krew i wzbudziły na nowo pragnienie walki. Był pewien, że je uśpił ale jak widać powracało jak bumerang. W pośpiechu rozebrał się i wskoczył do strumienia. Jednak Xena na pewno zobaczyła jego świecące oczy i to co zobaczyła zrobiło na niej wrażenie. Było w nich nienawiść, ból, żądza krwi oraz zapowiedź śmierci. Te emocje dodawały jego twarzy specyficzny demoniczny wyraz, co pogłębiał fakt, że miał ją ściągniętą a nie uśmiechniętą jak zazwyczaj. Po chwili wynurzył się z wody, cały świecił się dzięki kroplom wody, które odbijały światło. Ale twarz nie straciła tego niecodziennego wyrazu i tylko oczy lekko przygasły.
- Idź przygotuj spore ognisko i jak chcesz zaproś tego chłopaka albo wypij jego krew bo nie zostawiłem ci żadnego jelenia. - głos miał stanowczy, hardy i ochrypnięty, jakby przez całą noc ryczał do księżyca i nie zważał, że może urazić Xene.
- Ja... ja po prostu potrzebuję trochę czasu - powiedziawszy to znów zanurkował szukając w objęciach zimnej wody ukojenia dla swojej duszy.

A ja mam prośbę do Ciebie, żebyś takie rzeczy jak miałeś pod postem pisał tu Tu, albo w Shoutboxie. Posty w krainach służą TYLKO i wyłącznie do grania, wszelkie komentarze należy zamieszczać albo w off-topicu, albo w pudełku.

Strażnicy



Xena - So sie 08, 2009 6:36 pm
- Nie nie wypiję jego krwi, nie myśl sobie, że jestem od tego by pozbawiać młodych życia. - odpowiedziała bezbarwnym głosem.
- Mhm. Jeżeli przeszkadza Ci moje nagie ciało tylko powiedz, po prostu chciałam poczuć znów na sobie wiatr, lecz jeżeli Ci to przeszkadza - powiedziała i ubrała spódnicę, oraz gorset. Siadła pod jakimś drzewem w najciemniejszym kącie i wyjęła z torby butelkę krwi, odlakowała ją jednym płynnym ruchem zębów i łapczywie się napiła. Łypnęła na pogardliwym wzrokiem, lecz on tego nie zauważył.
Pieprzony dżentelmen, każdy facet taki jest. pomyślała i zachichotała.
Stróżka krwi popłynęła po jej obfitym dekolcie. Wciągnęła na stopy buty jeździeckie i otarła ręką krew. Dziwny był ten smok, za zmienny jak na prastarego, no ale jak widać pierwsze wrażenie zrobił dobre, bo mu zaufała. Usłyszała krzyk chłopaka i w jednym momencie, już przy nim była, trząsł się jak w febrze, a pot perliście toczył się po jego czole.
- Ej mały co Ci jest ? - szepnęła mu do ucha, lecz jej słowa zabrzmiały niczym grom w jego głowie.



Largon - N sie 09, 2009 5:42 pm
Gdy usłyszałem cichy głos kobiety, to w mojej głowie zabrzmiało to jak wrzask, krzyk. Trudno było się nie obudzić. Rpatownie podniosłem się z drzewa i nie mniej raptownie otworzyłem oczy. Mój oddech raptownie przyspieszył, a serce waliło mi jak nigdy. Z mojego czoła lał się pot. Po chwili otrząsnąłem się z tego koszmaru. Mój wyraz twarzy zmienił się na nieco bardziej spokojny, a potem zacząłem rozglądać się po okolicy. Ujrzałem kobietę, którą wcześniej widziałem nagą. Następnie ujrzałem drugiego osobnika, ale nie za bardzo obchodziło mnie kim on jest. Byłem troszkę zdenerwowany, ale jednak zapytałem:
- Co się stało?



Xena - N sie 09, 2009 5:56 pm
- Krzyczałeś, coś we śnie. Coś o ratowaniu. - powiedziała i opadła na trawię.
- To nie pierwszy raz prawda ? - zapytała z lekka troską w głosie i zwróciła lazurowe oczy na chłopaka. Podniosła butelkę do ust i przechyliła. Krew wpadła do jej gardła jakby była jakimś wężem, lubiła to uczucie. Obserwowała źródełko, nad którym wirowały kropelki rosy rozświetlane przez brzask. Rośliny wokół źródła lekko uginały swe liście pod ciężarem wody. Widziała elfa, którego włosy co chwilę wyłaniały się z wody, by zaraz znów w nią się zanurzyć. Jego muskularne ciało imponowało jej jak i przyjazne nastawienie, które niestety już minęło.
Jak ja dawno tego nie robiłam pomyślała i uśmiechnęła się do własnych myśli, po czym zwróciła się do chłopaka
- Co  tutaj porabiasz mały ? Zwłaszcza, że bije od Ciebie moc ? - zapytała.



Largon - N sie 09, 2009 6:13 pm
Chłopiec wziął głęboki wdech i powiedział już całkowicie uspokojony i wyluzowany do kobiet, która prowadziła z nim ciekawą konwersaję:
- Tak... to nie było pierwszy raz. Praktycznie codziennie mam takie sny. Przyzwyczaiłem już się. - odpowiedziałem, a po chwili usłyszałem następne pytanie, na które warto by odpowiedzieć:
- Ja? Tutaj? Hmm.. odpoczywam. A co do mocy... to chyba nie ode mnie, tylko od tego... czegoś. - mówiac to wyciagnął swój amulet zza koszulki i pokazał Xenie.



Xena - N sie 09, 2009 6:20 pm
Chwyciła delikatnie medalion w jej bladą dłoń. Czuła spływającą moc. Przeklętą moc. Jej gałki nagle odwróciły się tak, że widać było tylko białko. Chciała dowiedzieć się czegoś o tym artefakcie. Syknęła i jej oczy wróciły na swoje miejsce. Puściła amulet, a ten delikatnie opadł na równomiernie opadający i wznoszący się tors chłopaka.
- To jest przeklęte wiesz o tym ? Skąd to masz ? - wbiła w niego lazurowe spokojne spojrzenie. Ten amulet był przeklęty czuła to i wiedziała już wiele o jego historii. Chciała sprawdzić co powie jej chłopak. Odgarnęła kosmyki włosów, które spadały jej na twarz i dekolt. Jej palce łagodnie muskała świeża zielona trawa. Było jej tu tak dobrze, jak w domu, lecz wiedziała, że kiedy słońce wzejdzie nad drzewa, zacznie ją przypiekać i sielanka się skończy.



Largon - Pn sie 10, 2009 1:11 pm
Wyraz twarzy Largona od razu zmienił się na nieco bardziej niesmaczny. OD razu zabrałem kobiecie medalik. To było dość dziwne zachowanie, bo zachowywał się jakby to była jakaś wielka tajemnica. Cały czas trzymając medalik w ręce, schował go pod koszulką. Następnie zwrócił swój wzrok na panią wampirzyce i powiedział nieco obrażonym głosem:
- Powiem tylko tyle, że wiem, ze to jest przeklęte. To brzemię, które ja nosze JA i tylko JA. Znalazłem go w księdze z magią zakazaną. - mówiąc to podniósł troszkę ton głosu.



Xena - Pn sie 10, 2009 1:27 pm
- I po co się tak burzyć ? Dowiedziałam się tylko czegoś o nim. Młodość, beztroska, lekkomyślność. Raczej powinieneś szukać sobie sojuszników, niżeli wrogów.- odrzekła cicho i ciepłym głosem.
- Wasze życie jest bardzo kruche i swoimi uniesieniami młody człowieku, raczej nie rzucaj na prawo i lewo. Bo w końcu znajdzie się ktoś, kto Cię tego najdroższego daru może pozbawić. Ktoś w kim nie znajdziesz sojusznika, tak opanowanego jak ja. - rzekła lekko jakby mówiła o tym jak biedronka sfruwa na kwiatek. Poprawiła włosy i spódnicę przysunęła torbę do siebie, a w środku zachlupotały butelki z krwawym napitkiem. Ten dźwięk miło połechtał jej uszy. Chłopak był młody stąd jego lekkomyślne zachowanie, brak doświadczenia życiowego. Rozumiała go też kiedyś taka była, młoda myślała, że może wszystko, a była tylko jedną małą grudą ziemi, która jakimś cudem przetrwała kilka tysiącleci. Zamyśliła się i wsłuchała w szum drzew, oparła się na łokciach, lekki zefirek kołysał jakby do snu, lecz ona nie była zmęczona wychłeptała przed chwilą butlę krwi.



Dolhard - Pn sie 10, 2009 1:32 pm
Dolhard co chwila zanurzał się w zimnej wodzie strumienia. Gdy się wynurzał słyszał krzyki chłopaka, a później ich rozmowę, lecz prawdę mówiąc w tej chwili nie obchodziła go ani trochę. Po kwadransie uznał, że jest już wystarczająco spokojny a jego nerwy wyluzowane. Wyszedł z wody i przemienił się w swoją ludzka powłokę, elfia zaczęła go irytować, zawsze wolał ludzi od elfów. Elfy ze swoja arogancką postawą były nieznośne, a także większości z nich uważała inne gatunki za gorsze. Może to się zmieniło gdy on spał ? Ludzie byli dużo bardziej zabawni i każdy następny różnił się od poprzedniego. W powłoce młodzieńca ustawił drewno na ognisko i na tafli magii porozkładał równomiernie mięso. 4 jelenie to przekąska dla dorosłego smoka, ale musiał się tym zadowolić, gdyż po locie był wyczerpany i nie chciało mu się znowu polować. Xena dalej rozmawiała z nieznajomym, zastanawiał się jak bardzo ją uraził. "Jak będzie ku temu okazja, wyjaśnię jej moje zachowanie, teraz jestem głodny". Gdy mięso zaczęło pachnieć zaczął jeść nie oglądając się czy dołączą do niego. Jeśli będzie trzeba zacznie podróżować samemu, jak to robił już niezliczoną ilość razy. Jednak od spotkania z wampirzycą w jego sercu zaczęła się tlić iskierka nadziei, że tym razem uda mu się zdobyć towarzysza lub towarzyszkę. "Ale pewnie zostanę sam, tak jak zawsze. Może..." - jednak tego płomyka nadziei nic nie zdoła zgasić.



Xena - Pn sie 10, 2009 1:40 pm
- Choć mały najesz się bo cztery jelonki to chyba za dużo dla mojego kochanego amatora kąpieli - rzuciła wesoło i podeszła do Dolharda
- Ochłonąłeś ? - zapytała uwodzicielsko i stanęła za nim kładąc swoje dłonie na jego ramionach. Jako człowiek, również był piękny. Pogładziła go po włosach i usadowiła obok patrząc w ogień i wdychając zapach mięsa. Skrzywiła się, bardzo dawno nie jadła mięsa i szczerze nie lubiła tegoż zaspokajania głodu. Na szczęście wypiła butelkę. Spojrzała w otchłań oczu młodzieńca i uśmiechnęła się, jakby nic się nie stało.



Hwesta - Pn sie 10, 2009 1:51 pm
Co to za hałasy - myślał chochlik, cicho frunąc w stronę polany od drzewa do drzewa - Zwierzęta nie narobiłyby takiego rumoru. Może to... znowu drwale? Jeśli tak, to tym razem dam im popalić. Nie pozwolę, żeby znów karczowali las

Hwesta - bo tak miał na imię ów skrzat - przycupnął na gałęzi rosnącego na skraju polany buku i uważnie przyjrzał się trójce "ludziopodobnych" istot, które najwyraźniej postanowiły odpocząć na polanie. Zachowywali się głośno - jak to duzi ludzie - lecz wyglądem nie przypominali drwali, no i było ich tylko troje. Jak bandyci też nie wyglądali. Właściwie to nie wyglądali jak ktokolwiek, kogo dotąd poznał. Chochlik odruchowo spojrzał w dół, na przypięty do pasa krótki miecz, lecz ten wisiał spokojnie. Pewnie medytuje, nie będę narazie go budził - to postanowiwszy, podfruną na drzewo stojące bliżej gości, a iluzja jaką się otoczył sprawiła, iż trzepot jego skrzydeł brzmiał niczym szum liści. Hwesta usiadł okrakiem na gałęzi w cieniu liści i nadstawił uszu, przysłuchując się rozmowie.



Xena - Pn sie 10, 2009 2:07 pm
Poczuła kolejną aurę.
Cholera, kogo znowu niesie pomyślała i zaczęła szukać źródła magicznej aury, jej zmysł magiczny poprowadził ją w gęstwinę, gdzie zauważyła małe stworzonko. Odwróciła głowę, a jej wzrok, znów spoczął na płomieniach. W jej lazurowych oczach odbijały się wszystkie gorące barwy jakby chcąc by szaleńczy lazur jej oczu wyparował w przestrzeń. Jęzory ognia łagodnie oświetlało jej blade ciało, które skrzyło się delikatnie.



Dolhard - Pn sie 10, 2009 2:51 pm
Gdy Xena położyła na jego ramionach swoje dłonie, pogładziła go po włosach i zachowywała się jakby nigdy nic, chicho westchnął z ulgą. Poczuł, że w końcu znalazł miejsce, a raczej osobę do której należy. Odpowiedział na jej uśmiech najszerszym i najbardziej szczerym jaki tylko potrafił i znał. Spojrzał jej głęboko w oczy i w jego oczach mogła dostrzec szczęście i uczucie jakie w nim zaczęło się rodzić, ale sam nie wiedział jak na to zareaguje jego towarzyszka.
- Przepraszam, za moje zachowanie, ale krew budzi we mnie wspomnienia o których wolałbym zapomnieć. Niestety choćbym nie wiem jak głęboko je schował one zawsze wracają. - po tych słowach spuścił wzrok ale zaraz znów spojrzał w jej piękne lazurowe oczy i powiedział :
- Jednak czuję, że przy tobie mogę pokonać te demony mojej przeszłości. - po czym radośnie się uśmiechnął, nawet w jego oczach zapaliły się radosne ogniki. Wstał wytarł ręce w spodnie i zauważył, że jest za niski do pewnych rzeczy i przemienił się w elfa. Powoli podszedł do Xeny i wyciągając jedną rękę wewnętrzną stroną do góry spytał :
- O piękna Pani zrobisz ten zaszczyt staremu smoki i zatańczysz ze mną ? Muzyki nie ma ale mnie ona nie potrzebna do radosnego tańca z kobietą. - z niecierpliwości czekał na jej reakcję.



Xena - Pn sie 10, 2009 3:09 pm
- Jeżeli opowiesz mi o nich, to zapewne będę starała się je zniszczyć. A co do tańca, staremu wydze się zachciało młodzikowania ? - zapytała, ściągnęła buty i jej drobna dłoń została ujęta przez jego mocne palce. Wstała zgrabnie i zaczęła się śmiać dźwięcznie i szczerze. Spojrzała w czerń jego oczu.
- Mam nadzieję, że mnie nie zjesz. Bo wiesz ja już jednak nie żyję. Przeprosiny jak najbardziej przyjęte.- rzekła radośnie pląsając boso pośród świeżej trawy, a jej obfity biust poruszał się łagodnie w rytm ruchów elfa. Czuła ciepło bijące od ogniska, które przeplatało się z łagodnym orzeźwieniem trawy. Od dawna nie była w objęciach mężczyzny, z resztą kto by ją tam chciał. Wampirzycę, złudzenie, martwotę, która mogła w każdej chwili wyssać z ciebie krew. W głębi jej duszy poruszyła się jakaś wrażliwa struna, coś z lat przed rytuałem. Głęboko w jej oczach był lekki smutek walczący ze szczęściem, lecz na twarzy pojawił się szczery uśmiech. Przysunęła się do niego, tak by jej wargi muskały jego uszy.
- Więc...Cóż to za demony ? - szepnęła ciepłym, uwodzicielskim głosem, a jej wargi zmysłowo muskały jego ucho przy każdym słowie.



Dolhard - Pn sie 10, 2009 4:45 pm
Dreszcze przeszywały całe ciało smoka gdy Xena szeptała mu prosto do ucha a jej wargi muskały jego ucho. Podziwiał jej twarz i włosach jak noc i lazurowych oczach, jego wzrok często schodził niżej i zatrzymywał się na obfitym biuście wampirzycy.
- Demony samotności a inne straszydła zapewne sama znasz. Gdy walka się zaczyna twa dusza pragnie jedynie krwi, ale te pragnienie nie znika zaraz po bitwie i wraca często. Teraz już niemal zapomniałem o tych strachach. - mówił to z uśmiechem, więc trudno było się domyślić, że on naprawdę się boi tylko zostać samemu.
- Porzućmy jednak ten temat. Wróćmy do twoich słów. Jeśli dalej będziesz tak uwodzicielsko szeptać to... - zrobił przerwę i pochylił się do niej, teraz to on szeptał jej do ucha muskając wargami jej blade ucho - oczywiście Cie nie zjem ale kto wie czy będę mógł się powstrzymać przed czymś innym. - po tych słowach lekko przygryzł płatek jej ucha. Na szczęście Dolhard dawno przekroczył wiek, kiedy przebywanie w innym ciele niż smoka pozbawiało go energii. Teraz to nie miało znaczenia w jakiej jest postaci. Dawno temu przekonał się, że zbliżenia cielesne w ciele elfa i człowieka są dużo przyjemniejsze od podniebnych zbliżeń smoków. Spojrzał jej w oczy, a ona w jego mogła odczytać tylko pragnienie. I dobrze czuła już je ocierając się o jego ciało, jego spodnie w kroku były wybrzuszone, ale Dolhard tym się nie przejmował. Nie wiedział jak niektórzy mogli się wstydzić takich rzeczy, przecież to normalna reakcja na ciało kobiety. Pragnienie zżerało go od środka, lecz dalej tańczył szczęśliwy. Jego wcześniejsze wątpliwości zniknęły, obecnie wiedział, że jej może powierzyć swe serce. Było mu z tym dobrze, zmęczył się już nie ufaniem nikomu. Nawet jeśli go zdradzi i opuści niczego nie będzie żałował, jednak patrząc na roześmianą kobietę tańczącą w jego ramionach szczerze wątpił w to. Z resztą w jej oczach też widział jej własne demony. Wyczytał z nich, że uważa się za gorszą od innych kobiet. Myśli, że nikt jej nie chce i tu się głęboko myli. Prawdę mówiąc pasowało mu to kim ona jest. Ludzie są zbyt delikatni, elfy są długowieczne ale też są zbyt mocno przywiązani do swoich lasów a samic ze swojego gatunku miał dość. Postanowił grać w otwarte karty i przyciągnął Xenę do siebie objął ja w ramionach i talii, a następnie pocałował w szyję. Unosząc głowę miał nadzieję zobaczyć na jej twarzy... no właśnie co ? Chyba to samo co widniało na jego twarzy, czyli szczęście. Był niemal pewien, że ona jeszcze nie odwzajemnia jego uczuć. On zawsze był porywczy i emocjonalny, ale to nie znaczy iż ona taka jest. Pozostało mu spojrzeć jej w oczy...



Hwesta - Pn sie 10, 2009 5:36 pm
Chochlik przyglądał się z fascynacją jak jeden z ludziopodobnych zmienia swój kształt. Był pod wrażeniem mistrzostwa w jakim opanował sztukę iluzji, a gdy zdał sobie sprawę, że to wcale nie iluzja, był pod jeszcze większym wrażeniem. A potem dwójka gości - w tym ten, który się zmienił, zaczęła wirować pośrodku polanki.

Zupełnie jak wróżki. Wreszcie coś znajomego. Ale ruszać to się nie potrafią jak one. No tak, przecież są duzi i tacy niezdarni. To nie ich wina, że tacy się urodzili. Biedacy, szkoda, że niektórzy muszą mieć gorzej w życiu. O, już skończyli tańczyć?

Widząc poruszające się wargi, chochlik postanowił podejść jeszcze bliżej, by usłyszeć co mówią. Zamkną oczy i wyobraził sobie, iż jest zielonym liściem, a potem spłynął z drzewa okryty iluzją i opadł kilka kroków od dwojga ludziopodobnych, by wsłuchać się w ich rozmowę.



Xena - Pn sie 10, 2009 7:24 pm
Spojrzała w dół w otchłań jego oczu, które rozbierały ją i pożądały.

- Chyba jednak mnie zjesz. - powiedziała i uniosła łobuzersko jedną brew. Dawno nie spółkowała z mężczyznami, delikatnie wysunęła się z jego uścisku i uczepiła się jego szyi obdarowując ją drobnymi pocałunkami. Jej palce pracowały przy guzikach od jego koszuli, rozpinała je delikatnie acz zwinnie i szybko. Gdy skończyła znów poczuła aurę, bardzo niedaleko nich. A chędożył to pies pomyślała a jej dłonie ślizgały się po jego torsie ściągając koszulę. Spoglądając mu w oczy zaczęła schodzić coraz niżej nie ustając w drobnych pocałunkach, po chwili znalazła się tuż przy jego sprzączce od spodni. Delikatnie rozpięła je zębami i znów uniosła się w górę wijąc jak wąż i przesuwając językiem po jego umięśnionej piersi. Jej dłonie schowały się w jego rozpiętych spodniach, pobudzając coraz bardziej jego męskość, która nabrzmiała w tym leśnym tańcu. Znów utopiła w nim spojrzenie, po czym zatraciła w nim swoje pełne i namiętne usta.

Odkleiła się od jego ust i uśmiechnęła się równocześnie puszczając mu oczko. Smagła lewa noga teraz kusiła swą nagością, a piersi pod wpływem podniecenia zrobiły się jeszcze jędrniejsze i apetyczniejsze, praktycznie wypadały z gorsetu. Jego skronie pulsowały krwią, czuła zapach jego ciała. Była podniecona i szczęśliwa wiedząc o tym co się zaraz wydarzy. Jej rozgrzane usta, znów powędrowały po torsie teraz w jednym celu. Zaczęła pieścić jego męskość swymi ustami, słyszała jego przyspieszony oddech, było mu dobrze. Jej dłonie posuwały się w górę i w dół usta współgrały z nimi dopełniając rozkosz dotyku, kobiecego ciała.



Dolhard - Pn sie 10, 2009 8:25 pm
Gdy Xena zaczęła go całować był szczerze mówiąc najszczęśliwszym pradawnym smokiem, który jeszcze żyje i wątpił w to by kiedykolwiek w historii tego świata był jakiś szczęśliwszy od niego. Gdy jej usta i dłonie znalazły jego męskość był blisko stracenia zmysłów. Znów przekonał się, że nad paszczę smoczycy przedkłada zmysłowe wargi kobiet innych ras. Z resztą samice smoków nie mają biustu a Dolhard zdążył pokochać to u kobiet. Długo nie pozwolił Xenie przy "środkowej partii" jego ciała. Delikatnie opierając dłoń na jej głowie odchylił ją. Gdy spojrzała na jego twarz uśmiechnął się szelmowsko.

- Jeszcze trochę i oszaleję. Teraz muszę się odwdzięczyć, nieprawdaż ? - jego głos był ochrypły i żaden elf takiego nie mógł mieć.

Na nieszczęście zdążyła ubrać już spódnicę i gorset. Dolhardowi zbyt drżały palce i zanim pozbawił ciuchów Xenę, na całe szczęście pomogła mu trochę, inaczej zdążyła by usnąć zanim jej ciało uwolnione zostało z okowów ubrania. Delikatnie ułożył kobietę na trawie. I trochę odsunął się by móc nasycić oczy jej ciałem. Widok pozbawił go powietrza z płuc, leżąc pośród kwiatów wyglądał jak najpiękniejsza leśna nimfa. Tylko wątpił w to, iż jakaś nimfa potrafi uśmiechnąć się tak uwodzicielsko i lubieżnie jak robiła to wampirzyca. Nie to, że nie wierzył w umiejętności mimiczne i uwodzicielskie nimf, ale ta przed którą klęczał biła je na głowę. Jej ciało tworzyło klepsydrę. Z wyglądu delikatna szyja przechodziła w szczupłe ramiona, widok jej piersi przyprawił go o zawrót głowy i Xena widząc to zaśmiała się cicho, aby podrażnić się z nim przeciągnęła się wypychając biust do przodu. Dwie obfite półkule przechodziły w płaski brzuch, u dołu zakończony włosami i znów zawrót głowy nawiedził smoka. "Jak tak dalej pójdzie w końcu zemdleję, a na myśl o końcu naszej zabawy naprawdę słabnę." Jego myśl przerwała uwodzicielka pod nim wyciągając do niego ręce, nie mógł zignorować tego. A mówią, że smoki mają silną wolę, tak naprawdę jest niewiele warta gdy przeciwstawić jej urok kobiecego ciała.

Pochylił się opierając się na rękach i odszukał swoimi ustami jej gorące wargi. Po chwili zszedł niżej całując jej szyję, obojczyk, przy piersiach zatrzymał się na dłużej obdarowując obie półkule sporą dawką pieszczot. Następnie całując zaczął schodzić niżej pokonując blady brzuch. Próbował rozsunąć jej nogi, ale dał o sobie znać charakter kobiety i opierała się. Szczerze ta sytuacja go rozbawiła, ponieważ czuł, że pragnie go równie silnie jak on jej, śmiali się oboje ale smok wykorzystał rozluźnienie mięśni jej nóg i rozsunął je. Wywołało to naburmuszoną minę wampirzycy, słodko wyglądała z tą miną nago.

- Przykro mi o Pani ale robota czeka. - teraz jego głos bardzo przypominał charkot. Dłużej nie czekając jego głowa znalazła się między jej udami. Długo nie wytrzymali i Dolhard podniósł się, oparł się na rekach schylając głowę aby ich usta mogły się spotkać, zaczął poruszać rytmicznie biodrami a jego męskość bez problemów odszukała schronienie w ciele wampirzycy. Polanę wypełniły jęki zatraconej w przyjemności pary, świadkiem tego zdarzenia były dwie istoty. Smok doskonale zdawał sobie sprawę, że widownią ich miłosnego uniesienia jest nie tylko młody chłopak. Jednak głowę miał teraz zaprzątniętą czym innym, o wiele bardziej ciekawym.



Xena - Wt sie 11, 2009 6:35 am
Ruszała się pod nim w rytm miłosnych pchnięć. Jej oczy i całe nagie ciało wołały teraz więcej, mocniej, szybciej. Kochała to przyjemne ciepłe uczucie w podbrzuszu, promieniujące na całe jej ciało. Pojękiwała z rozkoszy i wyuzdanie patrzyła się na smoka. Przygryzła wargi i przejechała po nich językiem.

Postanowiła przejąć inicjatywę. Szybkim, zwinnym ruchem położyła smoka na plecach, a sama usiadła okrakiem i zanurzyła powoli jego penisa w sobie. Opadła na kolana i zaczęła z niesamowitą szybkością ruszać biodrami w przód i w tył. Jej dłonie oparły się na jego torsie, piersi ruszały się w rytm. Odrzuciła głowę do tyłu i zmieniła ruch bioder, uniosła się trochę tak by pieścił początki jej słodkiej tajemnicy, lecz nagle zanurzyła go głębiej i potem znów. Odchyliła się do tyłu by Dolhard mógł widzieć co wyczynia z jego męskością. Następnie zaczęła sunąć w górę i w dół, najpierw powoli, następnie coraz szybciej. Pochyliła się nad jego twarzą. Piersi łakomie falowały tuż przy jego nosie, sterczące sutki kusiły swoją nagością. Spojrzała mu w oczy i ich usta powtórnie się spotkały.

- Odwdzięczać się powiadasz - szepnęła mu demonicznie do ucha i zaczęła je pieścić jakby była to jej jedyna praca. Widziała jak jego oczy zasnuwa mgiełka pożądania i rozkoszy, było mu dobrze. Jego powieki opadły, jego oddech był przyspieszony. Za to wampirzyca przyspieszyła jeszcze co było nieprawdopodobne. Sunęła niczym koń w galopie, a on łagodnie ulegał jej podnieceniu. Wplotła dłonie w jego ciemne włosy, czuła polankę całym ciałem. Była cała w niej w tym pierwotnym akcie miłości i stworzenia.



Hwesta - Wt sie 11, 2009 7:44 am
Chochlik usiadł wygodnie na trawie i przekrzywiając nieco głowę przyglądał się poczynaniom dwójki gości, zastanawiając się co takiego właściwie robią. Widział kiedyś driadę i satyra bawiących się w ten sposób - bo to musiała być zabawa, skoro tak się przy tym śmiali - ale gdy zapytał ją potem o to, ta tylko uśmiechnęła się do niego i zniknęła pląsając między drzewami. Może oni mi odpowiedzą, jak skończą

Początkowe zainteresowanie z jakim się im przyglądał, szybko opadało zastępowane nudą. Ile to jeszcze potrwa? - pomyślał ziewając przeciągle. Zniecierpliwiony podniósł się z ziemi i pochylił nad dwójką splecionych w uścisku ludziopodobnych stworzeń, a potem odezwał się do nich swoim melodyjnym, brzmiącym niczym szum drzew głosem:

- Co robicie? - Gdy zabrzmiały te słowa, zaklęcie opadło i Xena oraz Dolhard, mogli zobaczyć istotę, którą wcześniej wyczuli. Błyszczące, szafirowe oczy chochlika przyglądały im się z zaciekawieniem.



Xena - Wt sie 11, 2009 7:57 am
Zachichotała i spojrzała na stworzonko.
- A co chcesz dołączyć mały ? - zapytała roześmiana wciąż siedząc na Dolhardzie.
- A poza tym trochę niekulturalnie się zachowałeś mały przerywając nam. - rzekła i wróciła do ich rozkosznej zabawy.

Długo jeszcze oddawali się magii ich ciał, lecz czuli, że zaraz będzie po wszystkim. Zaczęła czuć to ciepło połączone z drgawkami, które promieniowało już po całym ciele, wyprężyła się jak struna i krzyknęła donośnie, smok również doznał tego uczucia skończył w niej, a jego oczy pałały szczęściem. Opadła obok na trawę i przylgnęła do ciała swego towarzysza zarzucając mu swoją smagłą, prawą nogę na brzuch. Spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem i namiętnie związał ich spragnione wargi.



Dolhard - Wt sie 11, 2009 8:01 am
Smok nie protestował gdy Xena przejęła inicjatywę, po chwili mógł do woli patrzeć łakomym wzrokiem na jej podskakujące piersi. Gdy się nad nim pochyliła nie mógł się powstrzymać i pieścił na przemian te krągłości dłońmi, ustami i językiem. Był coraz bliżej końca. Gdy nadszedł koniec jego głos zjednoczył się z krzykiem kobiety. Położyła się obok niego i zarzuciła mu prawą nogę na brzuch a on zaczął ją gładzić dłonią, albo rysował opuszkiem palca kręgi i znaczki. Uśmiechnął się radośnie ale było w tym też coś zawadiackiego. Wiedział, że postacią, która im przerwała był chochlik. Nie wiedział co powiedział te magiczne stworzenie i nic go to nie obchodziło.

- Dziękuję za podróż pod same bramy niebieskie. - powiedział już swoim głosem, może ciut głębszym niż normalnie. Powoli wstał, zapatrzył się w błękitne niebo lekko zachmurzone nad nimi. Zaraz spojrzał znów na nią i nie mógł ciągle przyzwyczaić się do tego widoku. Jej skóra była trochę zarumieniona. Widział, że to przez krew, która wypiła wcześniej. Ne przeszkadzało mu to. Sam czasem lubił zjeść surowe mięso ociekające tym życiodajnym płynem.

- Nie obraź się Xeno, ale muszę nadać jedną wiadomość. - uśmiechnął się tajemniczo ale za chwile po elfie nie było postaci.

Wampirzyca patrzyła jak zahipnotyzowana na jego przemianę. Przed nią stał ten sam czarny smok o połyskujących łuskach. Spojrzał na nią z radosnymi ognikami w oczach, a później wyprostował szyję i ryknął najgłośniej jak tylko potrafił. Wszystkie zwierzęta z najbliższej okolicy poczęły uciekać w popłochu, słysząc głos największego drapieżnika. Echo niosło daleko jego zawołanie. Od niego samego biła moc ale nie miał zamiaru jej teraz tłamsić u dusić w sobie. Wiedział, że Xena nic zimnego i obcego nie poczuje. Dla niej już na zawsze jego aura i moc będzie przyjazna, tak samo jak on sam. Na deklaracje za wcześnie ale to nie znaczy, że nie może czasem sobie ryknąć ze szczęścia. A uwierzcie mi to był długi i bardzo szczęśliwy ryk.



Xena - Wt sie 11, 2009 8:13 am
Jej uszy wprost eksplodowały, nie lubiła głośnych dźwięków, lecz skwitowała to tylko lekkim skrzywieniem ust. Zwróciła nieśmiało swe małe lazurowe oczka na jego piękne ciało i znów opadła na trawę patrząc w niebo o zachodzie słońca. Uśmiechnęła się i wstała, znów zanurzyła się w źródełku.

- Chyba bram umarłych - rzekła odwracając mokrą głowę i obdarowując go szczerym i pełnym uznania uśmiechem. Coś dziwnego zaczęło w niej pulsować. Jakby niepokój, a zarazem szczęście. Przecież nie miała prawa niczego czuć była wampirem. Tyle ksiąg się naczytała o jej podobnych, lecz w niej było coś innego. Zanurkowała i cicho zasiadła na dnie, zimno wody wypełniało każdą cząstkę jej ciała. Długo się nie wynurzała chciała posiedzieć chwilę w samotności i zastanowić się nad tym co się wydarzyło.



Dolhard - Wt sie 11, 2009 8:49 am
Jej ostatnie słowa puścił mimo uszu. Może się uważać za nie wartą ciepłego uczucia, jednak on ma swoje zdanie i cholera jasna nawet ona nie będzie mu mówiła co ma czuć. Za chwilę się opanował i stwierdził, że jego myśli są żałosne. Wiedział iż jest na każde jej skinienie ale, żeby zachować pozory smoczej dumy próbował się bronić. Uszanował jej chęć samotności, lecz on takiej nie miał. Wiedział jakie uczucia są w nim i był pewny, co do tego, że chce być jej mężczyzną. Eh, dalej się nie przyzwyczaił. Chce być jej smokiem. Jednak to ona podejmie decyzję czy odpowie na to uczucie czy raczej spławi go z nurtem najbliższej rzeki. Mu pozostawało jedynie czekać i umierać z niepewności, cholera jasna. Dlaczego sprawy uczuciowe i kobiety dają wynik pełen niepewności i zawsze się komplikują ? Wszystkie chyba są jakieś przeklęte, ale kto potrafiłby bez nich żyć ? Na pewno nie ten stary smok. Aby zająć się czymś innym przemienił się w młodzieńca i spojrzał na chochlika ciągle patrzącego na nich z zaciekawieniem.

- No to co chcesz wiedzieć mały przyjacielu ? - odezwał się uprzejmie do postaci. Na jego ton i słowa wpłynęły niedawne poczynania z Xeną i dawno nie miał okazji pogadać z magiczną istotą.



Xena - Wt sie 11, 2009 8:59 am
Wyszła z wody i ociekając wodą podeszłą do ogniska, jej ciało migotało jakby chętne do dalszego działania. Uśmiechała się tajemniczo i zaczęła się powoli ubierać, gdy miała zasznurować gorset podeszła do smoka i zapytała głosem jakby utkanym z samych jęzorów ognia pożądania

- Zasznurujesz mi ? - po czym odwróciła się, a jego oczom ukazały się jej tyły w samej spódnicy i rozsznurowanym gorsecie. Włosy odgarnęła na piersi i wyczekująco wlepiła w niego swoje lazurowe badawcze spojrzenie. Chciała być z nim, wspierać, kochać, lecz nie wiedziała czy sama będzie się okłamywać czy na prawdę coś poczuje. To dręczyło jej umysł, a rozszalałe myśli pędziły tylko w tamtym kierunku.



Hwesta - Wt sie 11, 2009 9:19 am
- Łaaaa... - wydał z siebie okrzyk zdumienia i zafascynowania, widząc przemieniającego się Dolharda. Szybko sięgną do księgi oprawionej skórą i okutej srebrem, oraz pokrytej licznymi runami, którą miał zawieszoną przy pasie i zaczął ją kartkować, aż zatrzymał się na jednej ze stron, pełnej niezrozumiałych symboli. Zawiesił nad nimi wzrok, a potem odłożył księgę i spojrzał na stojącego przed nim Ludziopodobnozmnieniajaca sie istotę, która zdążyła przybrać już swój pierwotny kształt.

- Jak to się robi? - zapytał obchodząc swojego rozmówcę dookoła i przyglądając mu się z każdej strony - Kim jesteś? To magia? Jesteś drwalem? A ona? - wskazał w stronę drugiej istoty - To nimfa? Driada? Jakaś taka dziwnie blada jest. Ale widziałem jak driady tak robią jak wy. Może chora jest?



Xena - Wt sie 11, 2009 9:42 am
Słyszała podniesione słowa chochlika.
- A to Ci dopiero driady takie rzeczy robią. - mrugnęła do Dolharda wciąż czekając, aż ją zasznuruje, a może pragnęła tylko dotyku jego dłoni.
- Ja chora ? Nie ! - skwitowała ostro i spojrzała na małe stworzenie - Raczej nieumarła. - odgarnęła szponem niesforny kosmyk, który zaplątał się pomiędzy jej piersi. Ten malec był słodki, taki niedoświadczony, bezbronny, mały.



Dolhard - Wt sie 11, 2009 12:17 pm
Dolhard zdumiony spojrzał na chochlika, ciekawski był. Interesowały go ciekawe istoty, zabawnie się z nimi rozmawiało.
- Ja jestem istotą pradawną. Me imię brzmi Dolhard i jestem smokiem. Smoki mogą przybrać formę człowieka i elfa. A moja towarzyszka jest wampirem. - zrobił przerwę, przybliżył się do niej - Najpiękniejszą wampirzycą oraz kobietą jaką spotkałem i jaką spotkam - rzekł po czym złożył na jej nagiej szyi pocałunek. W końcu zasznurował jej gorset i popatrzył na kobietę - Nie wiem czy wolę Cię nagą czy w ubraniu... po zastanowieniu jednak wolę twoją naga wersję. - mrugnął do niej i przybliżył się do niej. - Mam nadzieję, że szybko powtórzymy te igraszki. - niecodzienny widok, młody chłopak, który zdawałoby się dopiero co dowiedział po co ma penisa w spodniach, wygłasza takie kwestie z szelmowskim uśmieszkiem do kobiety wyglądającej na jego starsza siostrę.

Odwrócił się do chochlika i powiedział:
- A to co robiliśmy jest bardzo przyjemne. Powinieneś spróbować to zrobić z jakąś miła i ładną chochliczką, uwierz mi nie pożałujesz - uśmiechnął się do zaciekawionego stworzenia. Widział, że Xena walczy ze sobą. Czyli sama nie wiedziała co czuje. Westchnął przeciągle, spróbujmy jej pomóc w decyzji. Ukląkł przed nią na jednym kolanie i ujął jej dłoń w swe ręce. Niewiasta wyglądała na zdziwioną i ciekawą jego poczynań. Z twarzy Dolharda zniknął uśmiech, stał się poważny, tylko z jego oczu nie znikło ciepło. Spojrzał swojej kochance w oczy.
- Mogę się tylko domyślać jaką toczysz w sobie walkę i dlaczego tak się dzieje. Jestem starym i samotnym smokiem. Myślałem, że wszystko widziałem i nie muszę mieć bliskiej osoby. Odkąd jesteśmy razem w mym sercu zagościło więcej ciepła niż przez wszystkie minione wieki. Wiem, że to wydaje się nierealne, gdyż znamy się dopiero jeden dzień, a raczej noc. - tu przerwał, spuścił wzrok i głęboko wciągnął powietrze, po czym znów spojrzał w lazurowe oczy.

- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie z Tobą chcę spędzić resztę mojego bezwartościowego życia. Jeśli tylko tego chcesz będę przy Tobie, chciałbym razem z tobą śmiać się w szczęśliwych chwilach i płakać w tych smutnych. - znów przerwał, jakby się zaciął i formułował kolejne zdanie. Jego oczy odbiła się jego pewność swoich uczuć.
- Ja Cię po prostu kocham. Głupi smok zakochał się w najpiękniejszej istocie jakiej stopy stąpały po tym świecie. Cieszę się, że jesteś wampirem, ponieważ mogę z Tobą spędzić wieki, a nie lata. - zakończył po czym patrzył wyczekująco na powierniczkę jego serca.



Xena - Wt sie 11, 2009 12:37 pm
Była zaszokowana. Patrzyła na niego z bezradnością w oczach. Jasna cholera. Znów była w rozterce. Jak ona nie lubiła takich sytuacji.
- Zrozum, jestem wampirem i szczerze powiedziawszy ja nie mam uczuć. Tacy się stajemy po rytuałach, mój drogi. - powiedziała i zgrabnie zabrała swoją dłoń. Stała chwilę milcząca zastanawiając się nad jego słowami.

- Jesteśmy razem, kocham cię, chciałbym z tobą spędzić resztę życia. - powtórzyła beznamiętnym głosem. W jej ustach te słowa brzmiały jak miedziaki, które wpadają do metalowej misy - Wiesz dobrze, że ja mogę również tak powiedzieć, lecz niczego nie będę czuć. - Samotnik  taki jak ja nagle ma się ustatkować i wymuszać uczucia uśmiechnęła się w duchu - Nie wiem co to jest miłość i nie czuję tego. Przykro mi, lecz towarzyszyć Ci mogę i poigrać czasem możemy, lecz nie oczekuj ode mnie słów takich jakie przed chwilą tu padły - odpowiedziała i uśmiechnęła się słodko.

- I na Siły Ciemności wstań chłopczyku - powiedziała radośnie i pocałowała go w czoło w podzięce za zasznurowanie gorsetu.



Dolhard - Wt sie 11, 2009 1:08 pm
Z każdym jej słowem uśmiech przechodził w grymas bólu, a jego serce dostawało nowych ran. Czuł jakby jakiś pieprzony medyk dostał jego serce a teraz kroi je aby zobaczyć jak wygląda od środka. Z jego oczu zniknęły wszelkie ogniki i iskry. Stały się matowe i zamglone jak u rasowego nieboszczyka. Nie odwzajemnił jej słodkiego uśmiechu, za to jego twarz się wykrzywiła jeszcze bardziej. Po chwili jego twarz nie wyrażała już nic tak jak jego oczy. Tylko w duszy toczył się bolesny monolog. Odwrócił się i powiedział :

- To ja pójdę zmyć z siebie resztki igraszek i uczuć. Za kwadrans będę. - Szedł jak skazaniec, nie był już wyprostowany. Nie było widać po nim ani kawałka dumy. Zanurzył się w zimnej wodzie strumienia ale nie przyniosło to ulgi tak jak wcześniej. Czy ja jestem przeklęty? Wyszło na to, że nawet po tych wszystkich wiekach jestem tylko głupim gadem dla który ciepłe uczucia mógł tylko oglądać. Chyba wiedziałem, że to tak się skończy. Lepiej było pozwolić się okraść temu elfowi i dalej spać. Ale nie, idiocie zachciało się pozwiedzać świat. Dlaczego jestem aż tak durny? - zapatrzył się w niebo, które dla niego straciło już jasne barwy. Jakże on zazdrościł swoim mniejszym kuzynom ich prostego życia, które dzieliło się na wrogów i jedzenie.

Przypomniał sobie słowa wampirzycy i jego maska na chwile spadła odsłaniając twarz nienaturalnie skrzywioną bólem. Mógł zasznurować jej ten cholerny gorset i nie wygłaszać tego monologu, jak jakiś podrzędny amant. Gdy na powrót przybrał maskę zanurzył się na chwilę w wodzie i wyszedł. Podszedł do swojej towarzyszki ale jej widok już nie budził ciepłych uczuć.

- Gdzie lecimy ? - spytał i nie czekając na odpowiedź przemienił się w smoka. Jego łuski dalej się mieniły ale nie wypinał już dumnie piersi. Jakby skurczył się w sobie. Może jego duma powróci wraz z miłością, teraz w to w ogóle nie wierzył. Nie wierzył już w nic oprócz tego iż świat jest miejscem rozpaczy i bólu dla niego. Stał i patrzył w dal czekając na odpowiedź.



Xena - Wt sie 11, 2009 1:29 pm
- Nigdzie - warknęła bo wiedziała, że tak będzie.

- Z łaski swej zamień się w coś z czym mogłabym porozmawiać w cztery oczy, a nie tylko z jednym. - rzekła już nieco łagodniejszym tonem. - A z resztą nie musisz, pewnie i tak byś nie zrozumiał. - powiedziała i machnęła zrezygnowana ręką, założyła sobie buty. Czuła jego bezradność, ale przecież powiedziała mu o co chodzi. Trudno było miło, ale się skończyło - pomyślała i spojrzała wielkimi oczyma pełnymi lazurowego szaleństwa na smoka. I uśmiechnęła się do niego uwodzicielsko

- Dzięki za ten swoisty taniec. Możemy kiedyś to powtórzyć.- powiedziała ciepłym, miłym głosem i uśmiechnęła się okazując swoje ostre jak brzytwa kły.

- Je jestem Xena mój mały - rzekła do chochlika i pochwyciła torbę. Chwilę wahała się czy nie zamienić się w nietoperza i odlecieć stąd po prostu, lecz usiadła przy chochliku i wyciągnęła butelkę krwi.

- Dolhardzie chcesz to leć ja Cię nie trzymam. Jesteś przecież wolny.



Dolhard - Wt sie 11, 2009 2:14 pm
Z powrotem przemienił się w człowieka, czuł się zmęczony tymi wszystkimi przemianami. Gdy Xena pokazała w uśmiechu kły chyba wtedy dopiero zrozumiał, że ma do czynienia z istotą nieumarła, a nie piękną kobietą. Wzruszył tylko ramionami na jej słowa, choć wbijały mu szpilki w duszę. Nie wie jak bardzo się myli, on już nie jest wolny, już nie. Powiedział tylko:

- Zawsze podróżować w grupie niż samemu, weselej jest. Może się do nas przyłączy ten mazgaj co krzyczał. - odszedł na skraj polany i jednym skokiem usiadł na grubej gałęzi. Zaczął machać na przemian nogami. Domyślał o czym chciała z nim porozmawiać kobieta. Jednak to ona chce rozmowy więc niech sama się do niego pofatyguje. On już nie zamierza być na jej każde skinienie, przecież jest w końcu wolny, co nie? Roześmiał się cicho ale dźwięk stawał się coraz głośniejszy, początkowo była w nim tylko nuta goryczy i smutku. Jednak po chwili śmiech był histeryczny i ociekał goryczą, wściekłością na samego siebie i smutkiem. A co tam chwilę może się pośmiać jak rasowy psychopata.

Raptownie zamilkł i znów popatrzył w niebo. Zdawał sobie sprawę z tego, że długo tak nie pociągnie. W końcu albo wybuchnie i pozabija wszystkich w zasięgu wzroku, jak to było w przeszłości, albo oszaleje. Będzie wtedy podróżował do każdej krainy i za kilkadziesiąt lat powstanie historia o zdziwaczałym smoku. Ale bardowie będą mieli z niego ubaw. A propo bardów, przypomniał mu się urywek powieści pasujący do sytuacji. Przed oczami stanęły mu słowa :

"Moje młode pacholę, gdzież to ty wędrujesz?
Czy z Ziemi Świętej wracasz, że tak utyskujesz?"

"Oh! nie - ja wszystkim obcy wśrzód mojej ojczyzny -
I Śmierć mi zostawiła czarne w piersiach blizny -
I świata jadłem gorszkie, zatrute kołacze -
To mnie ciężko na sercu i ja sobie płaczę.
A kiedy się rozśmieję - to jak za pokutę;
A kiedy będę śpiewał - to na smutną nutę;
Bo w mojej zwiędłej twarzy zamieszkała bladość.
Bo w mej zdziczałej duszy wypleniono radość.
Bo wpływ mego Anioła grób w blasku zobaczy."

"To czegoż chcesz, pacholę?" - "Uciec od Rozpaczy."

Tylko, że on nie wierzył w żadne anioły. On wiedział, iż takie istoty istnieją, ale nie uważał ich za wysłanników jakiegoś boga. Podobał mu się ten wiersz, nie pamiętał go całego ale ta część bardzo mu w tej chwili odpowiadała. Zaczął machać nogami, przy okazji nucąc pod nosem słowa:
- Bo w mojej zwiędłej...



Xena - Wt sie 11, 2009 2:27 pm
Jak dzieciak - pomyślała - Albo jak baba przed okresem, tylko że tam jest kreeew - zadumała, lecz coś kazało jej się pofatygować do smoka. Chwilę trwało, a była już przy nim i znów położyła mu dłonie na ramionach. Odwrócił zdumiony głowę i wlepił w nią oczy. Widziała w nich złość rozgoryczenie.
- Ah. Smoczku smoczku. Z innej gliny jesteśmy nie wiem czy byłoby nam dobrze razem. Ty popadający w swoje chimery i ja udająca uczucia. - roześmiała się i siedziała już przy nim.

- Wiesz, że nie życzę Ci źle, ale ja...Ja się nie nadaję. Z moimi partnerami było tak, że jedna noc wystarczyła, a potem było prawdziwe pożądanie, lecz krwi i raczej marnie kończyli - zachichotała - Najstarsze Elfy z tą swoją dumą topniały pod moimi zębami, ludzie silni i hardzi padali jak muchy. Ah. Wielu było jeszcze magów, czarodziejów i wszelakiego plugastwa tego świata. Trochę się jednak żyje - powiedziała i pogłaskała go matczynie po czarnych jak krucze pióra włosach.

- Nie chcę byś był na mnie zły, chcę tylko byś spróbował zrozumieć.



Dolhard - Wt sie 11, 2009 3:18 pm
Jego użalanie się nad sobą przerwała wampirzyca, przecież nie chochlik? Mówiła o rzeczach jakie smok już wiedział, ale nie rozumiał dlaczego pragnie być sama. Czy wampiry naprawdę nie mają uczuć i duszy? Są tylko przerośniętymi pijawkami z większym ilorazem inteligencji niż ich odpowiedniki w świecie zwierząt? Jakoś nie mógł w to uwierzyć, przecież gdyby tak było jej zachowanie zawsze byłoby takie same. Jej głos miałby ten sam ton a, przecież sam słyszał jak w jej głosie był smutek, złość, radość. A może ja się mylę a ona tylko udawała ? Nie, ta myśl od razu odrzucił. Sprawiała, że zaczynał nienawidzić tą kobietę jeśli można tak ją nazwać i mimo co się stało nie chciał jej oceniać. Nie chciał znów nienawidzić, w jego życiu zbyt dużo było tego uczucia. Wymknął się z jej objęć i zeskoczył z drzewa.

- Nie o to chodzi, że nie rozumiem. Ja po prostu nie chcę zrozumieć. Inaczej zacząłbym uważać cię za pospolita pijawkę. Sam jestem sobie winny. Durnemu pradawnemu smokowi zachciało się amorów. Czyż to nie jest żałosne? Powinienem strasząc ludzi jedząc ich bydło, powinienem śmiać się i szydzić z zachowania elfów. Moim przeznaczeniem jest podniebne płodzenie potomstwa, a nie miłość do samic innych ras. W obecnej chwili to wszyscy powinni śmiać się i szydzić ale ze mnie. Jednak zrobi to tylko samobójca albo któraś istota magiczna, nikt inny nie narazi się przecież smokowi. Niby jesteśmy inteligentniejsi od naszych kuzynów, ale na moim przykładzie widać naszą gadzią głupotę. - roześmiał się smutno z goryczą, która zagościła chyba na dobre w jego śmiechu.

Spojrzał jej w oczy i nie mógł zgadnąć co tam widzi. Jednak ona w jego oczach nie widziała nic, zupełnie nic. Oczy straciły blask, twarz natomiast straciła ten radosny uśmiech cherubina, jego dusza straciła szansę bycia szczęśliwą i raczej nie uzyska następnej. Odezwał się głosem który powinien należeć do rasy Xeny, był zupełnie bezbarwny i wyprany z emocji.

- Widzisz ja już chyba też nie mam uczuć, spaliły się. Ale jak tonący chwytam się nawet brzytwy, byleby przeżyć. Może będąc w grupie na nowo nauczę się uczuć. Może i ja dostanę taką pomocną brzytwę. - po tych słowach odwrócił się i podszedł do chochlika i położył się obok niego.

- Straciłaś monopol na zimne serce i pustą duszę. - doszedł ją tylko szept.



Xena - Wt sie 11, 2009 3:25 pm
- Może kiedyś się jeszcze zobaczymy - powiedziała nawet nie patrząc się na niego i zamieniła się w nietoperza. Jej słowa jak wiatr otuliły jego uszy łagodnie brzmiąc w głowie słodką nutą. Wzbiła się na polankę okrążyła ją i poleciała w nieznanym sobie kierunku. Szept jej skrzydeł zaginął wśród szumu potężnych koron drzew.

Ciąg dalszy: Xena



Dolhard - Wt sie 11, 2009 8:14 pm
Dolhard słyszał jej ostatnie słowa i jeśli do ich spotkania dojdzie to będzie chciał tak los, bo on nie przyłoży do tego nawet jednego pazura. "A więc to koniec tej krótkiej przygody?" - pomyślał. Cicho się roześmiał ale nie był to wesoły śmiech ani tak jak poprzedni nie ociekał goryczą. Był raczej bezbarwny, na tyle na ile może być śmiech. "Ale co teraz?" Zadawał sobie pytanie. Doszedł do wniosku, że odrzucenie przez wampirzyce nie jest powodem do depresji. Oczywiście serce dalej go bolało, a dusza kuła ale w przeciwieństwie do niektórych ją miał. Był pewien leczniczego działa czasu ale postanowił ten proces przyśpieszyć. Najlepsze do tego będzie duże miasto pełne różnych istot. Na początek postanowił zawitać do Valladonu.

Wstał nie śpiesząc się ani nie ociągając. Jego ciało zaczęło pęcznieć i wyginać się, można było dostrzec pod skórą ruchy prężących się mięśni i zmieniających kształt kości. Już po chwili pełnej fizycznego bólu na polanie znów stał czarny smok. I znów można było dostrzec w jego postawie dumę, godność i siłę. Nie był już tym zahukanym smokiem, który przedtem na chwilę postawił swoje łapy na tej trawie. Jakby na potwierdzenie swoich słów skulił się aby w następnej chwili jego szyja wystrzeliła a z pyska wydobył się potężny wściekły ryk wraz z zawarta w nim mocą . Z zadowolenie słuchał popłochu w jakim zwierzęta uciekały z okolic polany ponownie tego dnia. Pradawny smok powrócił i ma zamiar się trochę zabawić przed kolejnym snem. Jego łuski błyszczały odbijając światło słoneczne, a w jego oczach można było dostrzec te wewnętrzne światło, tak dla niego charakterystyczne. Nie patrząc na chochlika czy człowieka wzbił się w powietrze. Kierunek Valladon, ludzie pilnujcie się pradawny przyleci się przywitać.

Ciąg dalszy: Dolhard



Hwesta - Cz sie 20, 2009 6:37 am
Chochlik z zdziwieniem przyglądał się odlatującym postaciom. Dziwni są Ci ludziopodobni, ale przynajmniej sobie poszli nie wycinając żadnych drzew. Byli nawet całkiem zabawni z tym swoim zachowaniem, może jeszcze kiedyś wpadną

Hwesta rozejrzał się wokół siebie po polanie, lecz nie dostrzegł już nic równie ciekawego co tajemniczy goście. Ziewnął więc z nudów, a potem wstał przeciągając się przy tym przeciągle. Uniósł swą niewielką główkę do nieba i przyjrzał się chmurom, oceniając szanse na pojawienie się dzisiaj deszczu. Gdy stwierdził, że zapowiada się na pogodny dzień, rozpostarł swe skrzydła, zatrzepotał nimi i uniósł się na nich w górę, a potem pofruną w stronę serca lasu.

Ciąg dalszy: Hwesta