ďťż
[Labirynt] Pobudka



Rachel - Wt lis 23, 2010 8:58 pm
Do Rachel powoli docierała świadomość, że na czymś leży. I że to coś jest zimne. Ostrożnie otworzyła oczy. Znajdowała się na początku długiego korytarza. Panował tu półmrok, światła dostarczały kule światła unoszące się pod sufitem w równomiernych odstępach. NIe było tu okien. Ani drzwi. Czarodziejka ostrożnie usiadła, a potem już nieco pewniej wstała. Czuła się całkiem dobrze. Tylko trochę zdezorientowana. Najpierw las i dziwnie ślady, a teraz to... miejsce.
  Niepewnym krokiem ruszyła wzdłuż ściany. Korytarz był długi, ale w jednej ze ścian co jakiś czas znajdowały się przejścia. Rachel skręciła w jedno z nich i trafiła do sporego "placyka", o czterech wyjściach, jeśli liczyć ten, z którego tu trafiła. Na środku znajdowałą się niewielka fontanna o zaskująco czystej wodzie. Czarodziejka uzupełniłą zapas i poświęciła chwilkę na zastanowienie się.
  Wniosek była prosty: była w labirynice.




Axeron - Cz lis 25, 2010 6:56 pm
Krążył tu już tak długo że stracił tego rachubę. kolejny miesiąc w tym miejscu dawał mu niezwykłe pojęcie o wszystkich zakamarkach i pułapkach skrywających się w tym labiryncie. Szedł ciągnąc za sobą swój ogromny topór który każdemu człowiekowi wydawał się by nie do udźwignięcia. Ostrze szurając po kamiennej posadzce od czasu do czasu krzesało iskry. Szedł w stronę pomieszczenia z wodą. Ostatni śmiałkowie którzy tu się zapędzili pozostawili mu w "spadku" piękny worek wykonany ze skóry służący do przetrzymywania płynów. Od tej pory nie musiał tak często odwiedzać sali z fontanną. skręcił w korytarz prowadzący do prosto na północ gdzie jak wiedział znajdowała się woda, kiedy wyczuł zapach człowieka. Stanął bez ruchu, nasłuchiwał i węszył, docierał do niego wyraźny bulgot wody wlewającej się do manierki. podniósł swą potężną broń z ostrzem pokrytym czarnymi plamami zaschniętych wnętrzności i krwi. Podszedł cicho na tyle na ile mu pozwalała jego postura. Światło! Więc jednak kolejni przeciwnicy. Ruszył truchtem wznosząc broń na wysokość oczu. Kiedy rycząc przekroczył drzwi prowadzące do sali, zatrzymał się jakby trafił na niewidzialną barierę.  Kobieta gwałtownie odwróciła się w jego stronę, upuszczając manierkę z której w tej chwili wyciekała woda na posadzkę, otworzyła usta w niemym geście przerażenia. Dyszał ciężko kontemplując jej sylwetkę. Było coś co kazało mu się zatrzymać, Miała długie błąd włosy.  Topór zamarł w niezadanym ciosie.
- Hrrrrr...ss. Hrrr...sss. -
Oczy nabiegłe krwią nagle złagodniały a topór z chrzęstem oparł się o posadzkę.
- Hrah.. ona ... hrrr... ładny.... hrrrr... .
Z lubością wciągnął w nozdrza zapach jej ciała. Pochylił się, podniósł manierkę i podał kobiecie nie odrywając od niej wzroku.
- Hrrrr.. Ax...hsss ..eron... nie zabija... -



Mesmer - Cz lis 25, 2010 11:40 pm
Gdzieś w głębi lasu, u podnóża Góry Strażniczej, stoi niewielki, acz bogato zdobiony dworek. Należy on do pewnego nekromanty. Mężczyzna stworzył tam swoją pracownię gdzie mógł w spokoju i poza zainteresowaniem osób postronnych przeprowadzać magiczne eksperymenty. Niestety z powodu swojej wzbudzającej niechęć profesji oraz sporej ilości tajnych informacji, jakie udało mu się wydobyć od swoich nieumarłych sług, mag był często narażony na różnego rodzaju ataki. Nekromanta zdając sobie sprawę ze swojej sytuacji zatrudnił do ochrony grupę doświadczonych wojowników, którzy dniami i nocami czuwali pod drzwiami pracowni. Prócz tego mężczyzna zaopatrzył się w różnego rodzaju magiczne przedmioty, mające mu dać przewagę podczas ewentualnego starcia, czy to magicznego, czy w walce wręcz. Jednym z nich był zaklęty pierścień.
Sygnet Północy.
Nie posiadał on zbyt dużego ładunku mocy, jego działanie ograniczało się do zaledwie kilku sekund od aktywacji. Jednak w zręcznych rękach przedmiot ten stawał się niezwykle groźny, powodował bowiem krótkotrwałą ślepotę i działał błyskawicznie, niezależnie od magicznej odporności ofiary. Pierwotnie należał do Camilli, najemnej zabójczyni, która zasłynęła z tego, że przyjmuje zlecenia na magów. Tym razem jednak nekromanta okazał się zwycięzcą. Skrytobójczyni, chcąc ocalić życie, zaoferowała magowi swój sygnet. Wracając do rodzinnej Leonii poprzysięgła, że odzyska swoją własność bez względu na to ile wysiłku bądź czasu to zajmie. Ten pierścień bowiem nie służył tylko do uzyskiwania przewagi w walce ale również świadczył o jej reputacji.
Nekromanta wielokrotnie jeszcze zmuszony był odpierać wrogie ataki, zawsze jednak udawało się zażegnać niebezpieczeństwu. Broniący go oddział najemników oraz wypełniający całą posiadłość nieumarli w połączeniu z mocą zaklętych przedmiotów stanowili barierę nie do przebycia.    
Mijały lata.
Pewnego dnia niespodziewanie mag zaniemógł. Zalewały go zimne poty na zmianę z napadami gorąca a z jego gardła zaczęło dobywać się rzężenie i niewyraźny bełkot. Najemnicy byli przekonani, ze to kolejny magiczny atak jednak artefakty wykrywające czary w pomieszczeniu nie zadziałały. Wyglądało na to, że przyczyna jest naturalna i wkrótce minie. Niestety w niedługim czasie do gorączki dołączyły nocne koszmary oraz urojenia i gwałtowne ataki szału w dzień. Jeden z ochroniarzy opowiadał potem, że widział jak mag miota się jak w obłędzie, niszcząc wyposażenie pracowni oraz wykrzykując groźby do niewidzialnego wroga. Ponoć podczas pierwszego z takich wybuchów mag spalił w magicznym ogniu cześć swoich artefaktów. Ktoś inny widział jak siedzi nieruchomo, wpatrzony w jeden punkt a jego oczy jaśnieją nienaturalną, fioletowa poświatą. Nikt jednak nie przykładał do tego większego znaczenia, w końcu nie od dziś wiadomo, że wszyscy nekromanci to szaleńcy. Trzeciego poranka mag nagle wyszedł między swoich ludzi spokojny i o nienagannym wyglądzie, jakby wydarzenia ostatnich dni w ogóle nie miały miejsca. Wręczył jednemu z najemników niewielką przesyłkę i kazał ją jak najszybciej dostarczyć do odbiorcy z Leonii. Następnie, nie oglądając się więcej na zdziwione twarze swoich wojów, wrócił do komnaty i zatrzasnął na głucho drzwi.
- Szerokiej drogi piękna błyskotko – jasnofioletowa mgła zawisła pod sufitem komnaty, pozwalając znieruchomiałemu magowi opaść na podłogę – Pewna dama w Leonii bardzo się za tobą stęskniła. Pewna bardzo, bardzo bogata dama.
Następnie upiór opuścił dworek, nie czekając aż halucynogenna mieszanka, płynąca w żyłach nekromanty, przestanie działać.

*        *        *      

Przemierzając kilometry dzielące dworek od Leonii Mesmer wpadł na trop innego magicznego artefaktu. Był on bardzo wyraźny. Można było przypuszczać, że to co znajduje się na jego końcu było warte co najmniej kilka worków złota. Upiór skręcił gwałtownie w powietrzu i zanurkował prosto za owym śladem, gdziekolwiek on prowadził. Z każdą minutą nabierał na prędkości a wyczuwane w okolicy nici mocy stawały się coraz gęstsze i mocniejsze. W końcu dało się zauważyć jaśniejący punkt skupiska mocy, który mógł być magicznym przedmiotem bądź osobą o magicznym talencie. Jak się okazało w sporej wielkości sali z czworgiem drzwi znajdowało się i jedno i drugie. Zanim jednak cokolwiek udało się zrobić do środka wpadła uzbrojona w bojowy topór bestia i zaatakowała magiczkę.
- Nie, nie, nie – Mesmer zawirował w gniewie – Ten skarb należy się mnie.
Wokół umysłu minotaura błyskawicznie spleciona została mocna iluzja, oddziaływająca na zmysły wzroku i słuchu - głucha, nieprzenikniona ciemność.



Rachel - Pt lis 26, 2010 9:40 am
Rachel właśnie miała ruszyć w kierunku jednego z przejść, kiedy nagle wyskoczył na nią jakiś gościu z toporem. Automatycznie zatrzymała go telekinezą, jednak ze zdumienia upuściła manierkę. Stwór nagle zaprzestał ataku, schylił się podał jej manierkę, wycharczając nawet jakiś komplement.
  Czarodziejka właśnie miała się go zapytać, kim on u licha jest?, kiedy nagle nieznajomy zaczął się mitać, jakgdyby nic nie widział. Rachel przez chwilę patrzyła się na niego osłupiała, po czym otrząsnęła się i zajrzała do jego umysłu. Ciemno i głucho. Wyczuwała też magię wokół stwora, co sugerowało iluzję. Nie potrafiła jej zdjąć, Magią Pustki zajmowała się od nie tak dawna, a ktoś kto rzucił zaklęcie miał od niej znacznie więcej wprawy. Rozejrzała się, ale nikogo nie dostrzegła. Skupiła się więc na umysłach wkoło.
  Ku jej zdziwnieniu, okazało się, że labirynt nie jest aż taki opuszczony, jak sądziła. Tamte umysły były jednak zbyt daleko. Wyczuła też dwa umysły bardzo blisko - jeden minotaura, z którego aż krzyczały emocje, i drugi, nieco trudniejszy do wykrycia. Upiór.
  Rachel bez wachania sięgnęła do jego umysłu. Trudno było się jej tam dostać, szczególnie ze względu na niesamowicie silną wolę upiora, ale w końcu nie po to osiągnęła mistrzostwo w Magii Umysłu, żeby się teraz tak łatwo poddać. W końcu udało jej się. Skoncentrowała się, zmuszając upiora do ujawnienia się.
- Witam - odezwałą się. - A kogóż my tu mamy?




Death - Pt lis 26, 2010 10:00 am
Death obudziła się w tej samej części labiryntu co Rachel, chociaż tego nie mogła wiedzieć. Przez chwilę rozglądała się niepewnie, po czym ruszyła przed siebie. Wyczuwała gdzieś niedaleko magię i zdecydowała się skierować w tamtym kierunku. Tam gdzie magia, tam mogę też być ludzie.
  Po drodze zastanawiała się nad magią, która ją tu przeniosła. Pierwotna i dzika... Czyżby to była Czysta Magia? Death słyszała o niej parę razy, jednak jak dotąd nigdy z takową się nie zetknęła. Właściwie myślała, że taka magia nie istnieje. A jednak... Rozmyślenia przerwał jej odbłos jakiegoś upadającego przedmiotu. W chwilę potem rozległo się czyjesz charczenie, ale głos niósł się korytarzami i Death, mimo swojego dobrego słuchu, nie była wstanie rozróżnić słów. Przyspieszyła kroku i weszła na "placyk" alurta w momencie, kiedy Rachel wygłaszała swoją kwestię. Postanowiła na razie nie przeszkadzać.



Axeron - Pt lis 26, 2010 1:59 pm
Nie rozumiał co się stało. Nagła zmiana wzbudziła w nim wściekłość. Ryknął aż zadrżały ściany komnaty i jedną ręką dźwignął swój ogromny oręż. Dla niego stan w którym się znalazł był oczywisty. Jasnowłosa go okaleczyła. Zamach był pełny i płynny, topór przeciął powietrze i trafił w marmurową kolumnę dokładnie w jej środek. Filar krzyknął chrzęstem odłupywanych kawałków. Drugi cios trafił w ścianę i odłupał jej spory kawałek. Axeron czuł bezsilność a to budziło w nim furię. Zatoczył łuk całym ciałem i potężnym łbem uderzył w framugę portalu, jeden z rogów zrobił potężną rysę. Cios w głowę ogłuszył go na chwilę, przyklęknął, jednakże prawie natychmiast, z rykiem zadał kolejny cios który spadł na posadzkę niedaleko nóg Death. Zawył z rozpaczą w głosie i uniósł broń ponad łeb ... .



Mesmer - Pt lis 26, 2010 5:48 pm
Słowa czarodziejki rozbrzmiały w umyśle Mesmera zwracając uwagę upiora z powrotem na kobietę. Bestia zatrzymała się w miejscu jak wryta i wydawało się, że nie będzie sprawiać więcej kłopotów. Trzymany przez minotaura potężny topór bez trudu mógłby przeciąć jasnowłosą na pół a co za tym idzie zniszczony zostałby zaklęty przedmiot, który przy sobie nosiła.
- Oh, jestem tylko zwykłym wędrowcem, szukającym wrażeń i wydaje mi się, że właśnie tu je znajdę – urywane, eteryczne słowa popłynęły prosto do czarodziejki – Możesz mi mówić Do.
Aura otaczająca kobietę zdradzała, że władała ona silna magią. Sam fakt, że udało jej się przesłać do upiora przekaz telepatyczny świadczył, że nie należało jej lekceważyć. Tym bardziej, że Mesmer był wyraźnie osłabiony trzydniową mentalną walką z nekromantą. Mag dał mu się nieźle we znaki zanim wreszcie udało się przejąć nad nim kontrolę. Tak, lepiej było zachować ostrożność i spokojnie poczekać na dogodny moment. Przesyłka z sygnetem dotrze do Leonii najprędzej za tydzień więc czasu było sporo.
W pomieszczeniu dało się wyczuć obecność kogoś jeszcze.
- Chyba mamy towarzystwo…
Zupełnie niespodziewanie w jednym z korytarzy pojawiło się nowe źródło mocy. Czyżby w jednym miejscu pojawiło się dwoje posiadaczy artefaktów? Nie zastanawiając się długo Mesmer skierował się w stronę nowo przybyłej.
Wtem pomieszczenie zadrżało w posadach, kiedy powietrze przeszył potworny ryk minotaura. Wyglądało na to, że bestia nie dawała za wygraną. Chaotyczne ciosy topora odłamywały od ścian duże kawałki skał. Jeden z nich o mało co nie przygniótł nieznajomej… razem z cennymi rzeczami, które miała przy sobie.
- Nie, nie! – fioletowa mgła zawirowała z frustracji kilka razy wokół własnej osi, po czym pomknęła zygzakiem prosto przed łeb bestii – Jeśli zawiążę kolejną iluzję nadwątlę i tak niewielkie zapasy mocy – kalkulował upiór – Jeśli jednak tego nie zrobię odłamy skalne mogą przygnieść artefakty…
Silnie splecione nici mocy szybko pomknęły w stronę iluzorycznego tworu, który otaczał umysł bestii. Nici nałożyły się na siebie, tworząc zupełnie nowy obraz. Teraz przed oczami minotaura rozpościerał się obraz komnaty, w której wszyscy się znajdowali z tą różnicą, że jednymi osobami w pomieszczeniu była bestia oraz mała, rozpłakana dziewczynka w kraciastej sukience.
- Jak ją zje... – kalkulował dalej upiór, skupiając się na równomiernym przepływie mocy - ...uspokoi się i odejdzie.
Ta iluzja wymagała dużo większej energii, bowiem oddziaływała na wszystkie zmysły na raz. Mesmer nawet nie rozważał możliwości opętania bestii. Była zbyt...dzika.



Axeron - Pt lis 26, 2010 6:01 pm
-Rrrrrrrooohhhhhrrrrrarrrr !!!-
Topór ze świstem ciętego powietrza zakreślił migotliwy krąg. Axeron dostrzegł wreszcie postać i kolejny zamach miał spaść właśnie na nią.  Topór ściął kolumnę i część sklepienia runęła w dół odciążona od podpory, wtedy ją dostrzegł dokładnie. Dziecko! Nie zdążył pomyśleć ani przeanalizować sytuacji, po prostu rzucił się na nią i zakrył własnym ciałem. Odłamki spadły na jego plecy zadając większe lub mniejsze rany, jednak dziecko zagarnięte pod jego szerokie plecy było bezpieczne. ostatni odłamek uderzył go w głowę, nie był zbyt duży najwyżej z pięćdziesiąt kilo, lecz padł ogłuszony. Pod jego potężnym ciałem leżała nie tknięta dziewczynka w kraciastej spódniczce.



Mesmer - Pt lis 26, 2010 7:45 pm
Zdruzgotana kolumna runęła jak ścięte drzewo, ciągnąc za sobą grupę odłamków skalnych. Spadały jeden po drugim, rozbijając się z hukiem o podłogę. Strukturę kilku większych kawałków udało się przemienić w bezpieczne, miękkie płótno ale szybka seria takich przemian wycieńczyła upiora i wyssała resztkę energii. Bladofioletowa, prześwitująca mgła opadła na ziemię obok bestii. Spowijająca umysł miontaura iluzja, pozbawione nagle stałego dopływu mocy, zaczęła się stopniowo rozmywać, by po chwili zniknąć zupełnie.



Rachel - So lis 27, 2010 10:09 am
Rachel udało się przeteleportować poza zasięg spadających odłmaków skalnych. Omal przy tym nie wpadła na Death, której wcześniej nie wyczuła. Właściwie była pewna, że poza ich trójką nie ma w pobliżu nikogo innego. Na później jednak pozostawiła kwestię dziewczynki i zamiast tego skupiła się na postaciach leżących na ziemi. Na szczęście kamienie przestały już spadać, a kilka ostatnich udało jej się powstrzymać telekinetycznie i położyć kawałek dalej. Poczułą nagły spadek energii, ale wciąż miała jej sporo w zapasie, więc nie przejęła się zbytnio. Zamiast tego zerknęła na dziewczynkę stojącą tuż przed nią. Uznała, że na razie nie będzie o nic pytać, upweniła się tylko, że Death jest cała i ruszyła przez pobojowisko ku dwóm leżącym postaciom.



Death - So lis 27, 2010 10:16 am
Death udało się odsunąć w tył, poza zasięg spadających skał. Nagle tuż przed nią przeteleportowała się czarodziejka. Death natychmiast wyczuła, że tamta jest czarodziejką i to całkiem potężną. Wyczuła także zawirowania w Magii Struktury, kiedy Mesmer zmienił kilka większych skał w płótno, a także spadek jego mocy. Oraz rozwiewającą się iluzję wokół minotaura.
  Death zawahała się przez moment, po czym ruszyła za czarodziejką. To całe zamieszanie było może odrobinkę także jej winą. Gdyby wyczuła iluzję wcześniej mogłaby ją spokojnie zneutralizować i nic by się nie stało. Wiedziała, że to głupie, ale i tak czuła się winna. Idąc wyciągnęła Czarny Sztylet. Tak na wszelki wypadek.



Axeron - So lis 27, 2010 1:51 pm
Potrząsnął łbem a resztki gruzu spadły wokoło. Dźwignął się powoli i ryknął ze złością gdy zamiast małej istoty dostrzegł rozwiewającą się mgłę w kolorze fioletu. Szybko rozejrzał się wokoło podnosząc topór. Kobieta którą oszczędził szła w jego kierunku. Stanął wyprostowany nowe bodźce przyćmiły poprzednie wydarzenia. Zastanawiał się gdzie podziało się dziecko.
- Hrrrrrrr... dziecko? ... hrrrrrr. -
Myślał że może jasnowłosa wie co się stało. Mgła która snuła się po posadzce przestała go zupełnie zajmować. Dwa uczucia zaczeły dominować w umyśle Axerona, zagubienie i głód. Z pyska pociekła ślina. Oczy się zwęziły. ponownie potrząsnął łbem rozpryskując ślinę której część zawisła mu na nozdrzach.



Mesmer - So lis 27, 2010 3:20 pm
Jasnowłosa rozpłynęła się w powietrzu i przeniosła w bezpieczne miejsce, zaraz obok nieznajomej kobiety. Chwilę potem deszcz kamiennych odłamków skończył opadać. Można było się spokojnie rozejrzeć i  ocenić sytuację.
Minotaur, który jeszcze przed chwilą leżał nieruchomo na środku sali teraz na powrót stał na nogach. Co chwilę prychał wściekle i potrząsał łbem, jakby szykował się do ataku. Ostre rogi lśniły groźnie w nikłym świetle zawieszonych pod sufitem kul. Rogata bestia gwałtownie skierowała spojrzenie prosto na stojące obok dwie kobiety. Ku sporemu zaskoczeniu upiora umiała porozumiewać się ludzką mową. Co więcej domagała się wiedzieć gdzie podziała się iluzoryczna dziewczynka.
- Spokojnie olbrzymie – z pomocą mowy umysłów słowa popłynęły prosto do głowy minotaura – Dziewczynka pobiegła do korytarza. O tam, na prawo – mgła podpłynęła w górę i zawisła obok świecącej kuli – Jeśli się pośpieszysz to jeszcze ją dogonisz. Z pewnością ma bardzo smaczne mięso.



Axeron - So lis 27, 2010 3:42 pm
Słysząc głos ryknął wściekle zadając cios w miejsce w którym, jak był przeświadczony, znajdował się niewidzialny wróg. Topór trafił w pustkę co doprowadziło go do gniewu. Rycząc wściekle miotał się po sali szukając niewidzialnego. Co rusz nowe kawałki gruzu odpadały od ścian i kolumn odbijane jego olbrzymim toporem.
- Hrrrrrr ... st...hrrrrrr... waj....pffff! -



Mesmer - So lis 27, 2010 6:17 pm
Sytuacja robiła się coraz bardziej niebezpieczna. Wszystko wskazywało na to, że bestia rozszaleje się na nowo. Potężny topór ponownie poszedł w ruch. Minotaur zakręcił młyńca, niebezpiecznie blisko pozostałych kolumn.
- Jak tak dalej pójdzie to zawali się część korytarza – dymowa postać podążała za miotającym się rogatym humanoidem – Nie mam już energii na tyle, żeby posłużyć się magiąâ€Ś
Mesmer krążył jeszcze przez kilka sekund pod sklepieniem sali, żeby następnie błyskawicznie zanurkować w dół i zanurzyć się w dzikim, nieokrzesanym umyśle minotaura. Kłębiące się tam wybuchowe, gwałtowne emocje spowodowały, ze połączenie można było porównać z bezpośrednim zderzeniem z nabijaną kolcami buławą.



Rachel - So lis 27, 2010 7:00 pm
Rachel widząc powracający gniew Minotaura sięgnęła do jego umysłu. Może to i nie etyczne, ale na pewno nie chciała zostać zasypana. Ze zdziwieniem zauważyła, że Mesmer ją uprzedził. Konieczność poradzenia sobie w dzikim umyśle minotaura odwróciła jego uwagę do tego stopnia, że czarodziejce udało się wreszcie dokładniej spenetrować jego myśli. Poczuła chwilowy gniew, kiedy odkryła powody jego zainteresowania jej osobą. Skupiła się jednak na obecnym problemie.
  ~ Wyjdź~ poleciła. ~ Uśpię go, ale musisz wyjść.



Axeron - So lis 27, 2010 7:27 pm
Potrząsnął łbem próbując się uwolnić od głosów które coraz natrętniej chciały mu rozkazywać i podpowiadały jakieś kierunki działań. Zaprzestał wściekłego wymachiwania toporem i rozpoczął dogłębne penetrowanie najbliższej okolicy węchem i wzrokiem w poszukiwaniu właściciela głosu.
- Hrrrr.... jesteś? ... hrrrrrr. -
Powoli obracał swoje ciało [patrząc to w prawą to w lewą stronę, z pyska kapała ślina nozdrza rozwierały się nerwowo.



Mesmer - So lis 27, 2010 7:57 pm
Dzikość, ślepa furia, gniew… Chaos. Świadomość bestii kotłowała się i wirowała, jakby sam umysł minotaura miał lada chwilę eksplodować. Kierowanie takim naczyniem wymagało od upiora niezwykłego samozaparcia i wysiłku. Więc kiedy dotarła do niego wiadomość od czarodziejki poczuł nawet coś na kształt ulgi. Zanim jednak mgła opuściła pałające żądzą zemsty naczynie Mesmer wydał jeszcze jeden mentalny rozkaz. Potężne, pokryte sierścią dłonie ściekające bojowy topór rozwarły palce, pozwalając broni opaść z brzękiem na ziemię.
Fioletowy dym odpłynął w miejsce gdzie stały obydwie kobiety, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.



Rachel - N lis 28, 2010 4:54 pm
Rachel przymknęła oczy i sięgnęła do świadomości stwora, umieszczając tam cichą, ale stanowaczą sugestię senności. Po krótkiej chwili minotaur padł na podłogę.
- To da nam parę godzin - oceniła. Następnie zwróciła się do Mesmera. - Naprawdę nie radzę próbować odebrać mi któregoś z mioch magicznych przedmiotów. To nie najlepszy wybór "klienta", na jaki mogłeś się zdecydować. Zresztą... znikam stąd.
  Skupiła się w myślach na wizerunku rynku w Meot i przygotowała do teleportacji. I nic. Rozejrzała się dookoła zdumiona.
- Nie mogę się teleportować - powiedziała to bez większego zastanowienia. Właściwie nawet nie zauważyła, że powiedziała to na głos.



Death - N lis 28, 2010 5:11 pm
Death wyczuła, jak czarodziejka używa magii. Nie przeszkadzała temu, również wolała żeby minotaur chwilowo się uspokoił. Zamiast tego spojrzała z zainteresowaniem na fioletową mgłę, zanjdującą się tuż obok niej.
- Jesteś upiorem? - zainteresowała się - Pierwszy raz widzę kogoś takiego... Nazywam się Death - przedstawiła się. - Czy raczej ktoś mnie tak nazwał, ale nie pamiętam kto - dodała.



Mesmer - N lis 28, 2010 6:11 pm
Minotaur zachwiał się na nogach po czym już drugi raz tego dnia wylądował na kamiennej podłodze. Towarzyszył temu pojedynczy, głośny huk. Potem nastała krótka cisza.
Czarodziejka łagodnie acz dobitnie przedstawiła swoje stanowisko w sprawie przedwczesnego pozbycia się swojej zaczarowanej biżuterii. Cóż było robić. Upiór miał zapasu sił jedynie na tyle, żeby stworzyć proste i mało skomplikowane iluzje a co dopiero mówić o długotrwałym pojedynku z rozgniewana maginią.
Nie oznaczało to jednak, że trzeba było stąd znikać. Najwyraźniej to miejsce nie należało do zwyczajnych i było całkiem możliwe, że kryło jeszcze niejedną tajemnicę. Kto wie, może gdzieś w środku labiryntu złożone są skarby.
- Albo złoto?
Niewielki, fioletowy dymek zafalował z entuzjazmem, uradowany taką perspektywą. Podczas tych wesołych pląsów jasnowłosa magini próbowała skorzystać z zaklęcia teleportacjai.
- Całkiem rozsądne posunięcie – pomyślał Mesmer.
Niespodziewanie jednak zaklęcie zawiodło, czym wzbudziło zdziwienie nie tylko w czarodziejce ale również w upiorze.
- Ktoś musiał poświęcić sporo czasu i mocy, żeby nasycić magiczna energią całe to pomieszczenie, ba być może wszystkie korytarze. Ktokolwiek to był z pewnością zna się na swoim fachu. Czcigodna pani... - jasnofiołkowa mgiełka podpłynęła w górę i przycupnęła na ramieniu jasnowłosej - …wiem, że nasza znajomość rozpoczęła się…niefortunnie. Rzeczywiście od dawna interesuję się wszelkimi przedmiotami posiadającymi w sobie magiczną esencję. Niejednokrotnie zdarzało mi się przejmować je od właścicieli siła lub podstępem. Cóż, taka moja natura. – dymowy obłoczek prześlizgnął się na lewe ramię – Jednak to z czym mamy tu do czynienia prawdopodobnie przerasta moce zarówno twoje jak i moje. Myślę, ze w obliczu wspólnego zagrożenia powinniśmy odłożyć na bok to drobne nieporozumienie i połączyć siły. – cichy szept upiora płynął prosto do ucha czarodziejki – Ty chcesz się stąd wydostać a ja zbadać to miejsce. Mogę ci się przydać…
Nagła wypowiedz nieznajomej przerwała Mesmerowi w pół słowa. Zaintrygowany wysłał pojedynczą nić mocy w stronę umysłu ciemnowłosej, elfopodobnej kobiety. Już miała dotrzeć celu gdy cos lub ktoś zneutralizowało zupełnie jej energię. Niezrażony upiór wysłał kolejną nić jednak sytuacja powtórzyła się.
- Niemożliwe… – Mesmer zjeżył się jak zeźlony kot – To nienaturalne!
- Miej się na baczności milady – dym z powrotem przepłynął na prawe ramię czarodziejki, oddalając się tym samym od czarnowłosej – W tej kobiecie jest coś bardzo, bardzo dziwnego.



Axeron - N lis 28, 2010 8:18 pm
Gwałtownie powiało chłodem. Wiatr gdzieś z głębi korytarzy przygnał magiczne zaklęcie które osiadło na wszystkich zebranych w sali. Kobiety tak samo jak Mesmer wyraźnie odczuli czyjąś obecność. Nagle spłynęła na nich świadomość kogoś potężnego kto właśnie ich obserwował i badał mentalnie. Po czym zwrócił swą uwagę na leżącą bestię. W powietrzu nagle przybrała na sile energia magiczna i zebrani usłyszeli szept unoszący się wszech obecnie. "Wstawaj psie." Po tych słowach minotaur poruszył się i powoli zaczął podnosić. Mogli dostrzec jego oczy które zwęziła nienawiść. "Zabij tych intruzów i przynieś mi obie głowy psie." Bestia stanęła wyprostowana dzierżąc w rękach swoje narzędzie mordu. Potrząsnął łbem, zatoczył wściekle oczami i ryknął. Towarzyszom na chwilę zamarło serce. Bestia ponownie ryknęła i zaczęła trzeć rogiem o kolumnę aż wreszcie zdarła z niego okrąg ze złota który z głośnym, czystym brzęknięciem opadł na posadzkę. Głos wściekł się "Zabraniam ci psie. Masz zabić te dwie kobiety i .... ." Topór opadł na klejnot trzaskając go na dwoje. W tym momencie głos urwał się a potężna obecność  zanikła. Minotaur podniósł łeb kierując swe oczy ku kobietom.
- Hrrrr.... On zaraz wróci. ...hrrrrr... znów.... hrrrrr .... złapie Axerona... hrrrrr... chce wasze głowy... hrrrr....zabije was ... -



Death - Pn lis 29, 2010 2:26 pm
- Nie złapie i nie zabije - oznajmiła zdecydowanym tonem Death. Dokładnie przebadała zaklęcie i była pewna, że nie jest to Czysta Magia, która ją tu przeniosła, ta sama która oplatała labirynt niczym sieć i uniemożliwiała Rachel teleportację. Ktoś po prostu wykorzystywał tę magię, ale nie miał nawet połowy jej potęgi. Dziewczyna była pewna, że z zablokowaniem jego magii nie będzie mieś problemów - Mówię poważnie - dodała, mając nadzieję, że ktokolwiek jej uwierzy.



Mesmer - Pn lis 29, 2010 6:34 pm
Upiór słuchał przemowy Death starając się jednoczenie powiązać niecodzienne umiejętności dziewczyny z czymś co znał. Na świecie istniało wiele rodzajów zaklęć oraz niezwykłych umiejętności. Co jakiś czas pojawiały się nowe, nieopisane wcześniej przez przedstawicieli głównych kierunków magii. Jednak to z czym mieli tu do czynienia nie było niczym nowym…acz niezmiernie rzadkim i pożądanym.
- Głupia dziewczyna – fioletowa mgła opuściła ramię czarodziejki i podpłynęła bliżej do miotającego się minotaura – taka potęga w jej rękach… To jak dać broń dziecku.
- Na twoim miejscu byłbym ostrożniejszy ze składaniem tych obietnic, panienko – ze względu na niemożność skorzystania z mowy umysłów mgła zwróciła się do czarnowłosej bezpośrednio – Chyba zapominasz, ze jesteśmy na jego terenie i łasce. Prawdopodobnie jesteśmy też bezustannie obserwowani, co oznacza, że nasz gospodarz zdołał już zauważyć jakimi umiejętnościami dysponuje każde z nas i zdąży się przygotować. Co do twojego, hmm, talentu… – dym obniżył lot i zawisnął dokładnie nad zrzuconym przez bestię złotym kółkiem -  Kiedyś dawno słyszałem o czymś podobnym. Anty-magia, prawda? Mimo wszystko radzę ci się z tym nie obnosić. Skoro ja znam plusy i minusy tego daru to najpewniej zna je również właściciel tego miejsca. Ah...- nagle przypomniał sobie, ze dziewczyna nie tak dawno się przedstawiła - Możesz mnie nazywać Do.
Pęknięty, złoty okrąg nie mógł być wiele wart na rynku. Mimo wszystko ta niewielka błyskotka przyciągał upiora jak magnes.
- Mmm, jaki śliczniutki. Jakie jeszcze skarby można znaleźć w tych korytarzach?
- Lepiej nie zostawajcie tu zbyt długo. - fiołkowy dym zafalował lekko - Te kolumny nie wyglądają na stabilne.



Niliana - Pn lis 29, 2010 7:21 pm
Wylądowała w zupełnie innej części Labiryntu. Zdecydowanie bliżej miejsca w którym znajdowało się legowisko bestii. Mówiąc ściśle... wylądowała dokładnie w jego legowisku. Portal wyrzucił ją na ścianę, ale na tyle niemocno, że nie uderzyła o nią, tylko zdołała oprzeć się rękami. Miejsce w którym się znalazła było naprawdę dziwne i budziło lęk. Przede wszystkim nie było tu okien. Nie była w stanie określić gdzie się znajduje. W jakim mieście? W jakim kraju? Czy ktokolwiek tu żył?

Żył z pewnością. Pomieszczenie pachniało jego obecnością. Nie był to specjalnie miły zapach. Z pewnością męski i intensywny. Może nawet zwierzęcy. W rogu znajdował się barłóg w którym zapewne istota ta sypiała. "To dobra wiadomość. Jeżeli ktoś tu żyje, to znaczy, że znajduje tu jedzenie i picie i nie brakuje powietrza do oddychania"
Była tak przestraszona, że skoncentrowała się początkowo na tak zasadniczych sprawach jak szanse przeżycia. Zorientowała się, że drży. Chodziła po pokoju tam i z powrotem jakiś czas, a potem poczuła się zmęczona i usiadła na legowisku gospodarza. Plecami oparła się o ścianę i podciągnęła kolana. Bała się tego, kogo zobaczy, gdy to coś wróci do swojego mieszkania. Mogła tylko mieć nadzieję, że nie jest to stworzenie, które żywi się ludzkim mięsem. Nie wyglądała na niebezpiecznego intruza, więc liczyła na to, że nie zostanie z miejsca zaatakowana. "Oczywiście... o ile nie jada ludzkiego mięsa..."
Mimo wszystko rozum podpowiadał, że łatwiej jej będzie tu przetrwać z czyjąś pomocą niż w pojedynkę.
Po dłuższym czasie, znużona i wyczerpana oparła głowę o ścianę w rogu i przysnęła



Rachel - Pn lis 29, 2010 7:44 pm
- Wygląda na to, że nie mamy innego wyjścia - mruknęła kwaśno Rachel, na propozycję Mesmera. Jako pewna siebie, czy mówiąć prosto, zarozumiała czarodziejka, zdecydowanie wolała pracować samemu. Nie była jednak głupia - doskonale zdawała sobie sprawę, że powinni się trzymać razem. Następnie zerknęła z zainteresowaniem na Death. - Antymagia? - to by wyjaśniało dlaczego wcześniej nie wyczuła umysłu dziewczyny. - Może się przydać - mruknęłą jakby do siebie. Nagle tknęłą ją pewna myśl. - Zaraz. Jeśli jesteś odporna na magię, to jak się tu znalazłaś?



Axeron - Wt lis 30, 2010 7:21 am
Słysząc wypowiedź Death potrząsnął łbem w nie zadowoleniu.
- Hrrrrrrrrrrrr... Nie pokonasz... hrrrrrrr ..... go tu....hrrrrr... tyle lat tu być..hrrrrr..nikt nie wyszedł ...hrrrrrr ...zyciem.... .
Minotaur poczuł narastającą obecność. Czysty byt który poszukiwał go aby posiąść jego ciało. Potęga umysłu wysłana w najczystszej formie przybyła po swoje. Po Axerona.
- Hrrrrroarrrrrr!!! ...wrócił.... ArrrrrrgggH! -
Ryknął wściekle, topór ugodził jedną z ostatnich kolumn a on skoczył jak oparzony i roztrącając obie kobiety, pognał korytarzem z prędkością która wprowadzała w osłupienie. Przebiegł kilkanaście kroków aż dotarł do zakrętu, tu zatrzymał się na chwilę i wcisnął jeden z oczu płaskorzeźby zdobiącej ścianę w tym miejscu. Przejście otworzyło się przed Minotaurem a on zniknął w ciemnej czeluści otworu. Na suficie "placyku" pojawiła się wyraźna rysa pęknięcia zaraz po tym jak kolumna uderzona przez bestie sypnęła się pod naporem ciężaru sklepienia. Pojedyncze kamienie posypały się w dół.

Korytarz pokonał w kilka minut wciąż biegnąc. Tu czuł się bezpieczny. Tu świadomość władcy tego miejsca nie niepokoiła go. Tu właśnie miał swój dom. Wszedł do legowiska. Zapach. To pierwszy bodziec który do niego dotarł, obcy, nieznany, inny. Uniósł broń przed siebie i powoli stawiając stopy wszedł do okrągłej komnaty którą traktował jak swój dom. Kobieta! Jest tu na jego posłaniu. Śpi. Coś ugodziło Axerona do głębi. Uniósł broń celując w szyję i nagle tak zastygł. Odłożył topór i wolną ręką ujął delikatnie jej włosy. Była ruda a cerę miała jak marmur z "Komnaty Wiecznego Snu". Spała i w oczach Minotaura wyglądała zgoła inaczej. Axeron podniósł się z ziemi, oparł topór o ścianę. Po chwili koło dziewczyny stała dzban z wodą i kilkanaście jabłek. Minotaur usiadł na przeciw i czekał aż się obudzi. Lecz dzień dzisiejszy wyczerpał go na tyle że kiedy Nilliana otworzyła oczy, on spał posapując cicho.



Niliana - Wt lis 30, 2010 7:47 am
Widok, który ją zastała po przebudzeniu w pierwszej chwili pomyliła z koszmarem. Wciągnęła gwałtownie powietrze i nie zdołała nawet krzyknąć, tylko wcisnęła się w ścianę. Serce jej waliło jak oszalałe, a jej oczy utkwione były w byczej głowie spoczywającej na posłaniu. Struchlała, powiodła następnie wzrokiem po całej sylwetce monstrum. "Nie to nie sen. To jest mieszkaniec komnaty..." uświadomiła sobie nagle. "Nie zabił mnie, ani nie próbował krzywdzić. Wygląda ohydnie i tępo, ale nie uczynił mi nic złego." Starała się zebrać myśli i uspokoić samą siebie. Logika wskazywała, że nie powinna się obawiać. A jednak jego wygląd, mięśnie i topór stojący pod ścianą nie pozwalały jej poczuć się bezpiecznie.
Dostrzegła wodę i jabłka. Była spragniona, ale przez dobre kilkanaście minut bała się nawet drgnąć. Skulona pod ścianą obserwowała jak jego klatka piersiowa unosi się podczas oddechu. Serce jej stawało za każdym razem gdy chrapnął, albo poruszył przez sen nosem lub paszczą.
W końcu jednak pragnienie wygrało i ostrożnie nachyliła się, żeby sięgnąć ponad nim do naczynia. Udało jej się zamknąć palce wokół uchwytu dzbanka, ale gdy go uniosła, okazał się cięższy niż myślała. Jej łokieć obniżył się i zawadził o ramię Minotaura. Stwór poruszył się, pociągnął nosem i uniósł łeb. Wcisnęła się znów w ścianę, tym razem trzymając przed sobą dzbanek z wodą. Wargi jej drżały gdy wypowiedziała kilka słów.
- Dddd..dzień dobry... To.. twoje? Nie zabieram ci... - nie była pewna jak potwór zareaguje na to, że trzyma w rękach jego rzecz, więc bardzo powolutku odstawiła naczynie obok siebie, nie spuszczając oczu z Minotaura.



Death - Wt lis 30, 2010 8:04 am
Death nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ minotaur zaczął nagle ryczeć i waliś toporem, a zaraz potem wybiegł jednym z przejść. Dziewczyna wyczuła magię buzującą wokół niego, ale nim zdążyła zareagować, stwór już zniknął. Magia oddaliła się wraz z nim.
- NIe mam pojęcia - odparła Death dopiero teraz. - Przeniosła mnie tu Czysta Magia, nie potrafiłam jej zablokować. Ta sama jest tu, w labirynicie i uniemożliwia ci teleportację. Ale ten ktoś, o kim mówił minotaur, używa zwykłej magii. Z taką sobie poradzę - dodała, kierując tą uwagę do Mesmera. Może i byłą dzieckiem, ale potrafiłą sobie poradzić.



Axeron - Wt lis 30, 2010 8:20 am
Zatrzymał jej rękę  w swojej i włożył jej jedno z jabłek. Potem nabrał w garść wody i jej podsunął, a gdy zobaczył ze nie rozumie lub nie wie co ma na myśli, uniósł wodę do pyska i ponownie podstawił jej swoja dłoń pełną płynu.  Potem odgarnął włosy z jej twarzy i długo się przyglądał. Kiedy kilka minut minęło i wyglądało że zamarł juz tak na wieki, poruszył się, wydobył praktycznie z pod jej pupy złotą bransoletę, wartą na oko kilka gryfów i wcisnął na przegub. Poruszył swoje olbrzymie ciało i zdało się że pokój ożył.
- Hrrrrr...Axeron ...pilnuje....ty...hrrryyy. -
Po tym włożył w pysk naraz kilka jabłek, jadł powoli wciąż wpatrując się w Nilianę paszczy ciekł sok owoców barwiąc i tak juz nieczysta opaskę na biodrach.



Niliana - Wt lis 30, 2010 8:37 am
Kiedy tylko jej dotknął, pierwszym jej odruchem było wyrwać dłoń. I usiłowała to uczynić, ale strach paraliżował ją na tyle, że jej opór był nikły, a przy jego sile praktycznie niezauważalny. Pomyślała, że chce ją do siebie przyciągnąć i miała ochotę zacząć krzyczeć na pomoc, ale właśnie wtedy w jej dłoni wylądowało jabłko. Podniosła je do twarzy i ugryzła, właściwie tylko po to, by go zadowolić.
Z Zażenowaniem przyjęła jego próby napojenia jej. Zrozumiała już co stara się jej przekazać. Położyła mu łagodnie dłonie na jego wielkiej łapie odsuwając ją od siebie. Postarała się uśmiechnąć, chociaż nadal miała serce w gardle.
- Dziękuję. Nie umiem tak... napiję się sama. Zobacz.
Pociągnęła kilka łyków z dzbanka, wciąż obserwując jego reakcje.
Odsunęła się odruchowo, kiedy sięgnął dłonią do jej twarzy. Nie spodziewała się co prawda, że zamierza sprawić jej ból, ale był odrażający i wzdragała się na okoliczność znoszenia jego pieszczot. Z drugiej strony bała się go rozgniewać, więc gdy ponownie spróbował dotknąć jej włosów przygryzła wargi, zacisnęła dłonie i poddała się temu z przymusem. Kiedy on patrzył na nią, ona patrzyła na niego. Bała się spuścić go z oka. Mógł się okazać nieprzewidywalny. Spojrzała w jego ślepia i dostrzegła cień inteligencji, a może nawet emocji?
czuła się skrępowana, gdy jej się tak przyglądał. Zarumieniła się lekko i przesunęła wzdłuż ściany w bok, żeby się nieco odsunąć. Podpierała się o posłanie dłońmi, a placami szorowała po ścianie.
- Pilnujesz? A czy coś mi tu grozi...? Posłuchaj, chciałabym się stąd wydostać. Zły człowiek mnie schwytał, a potem umieścił tu przez przypadek. Pokażesz mi wyjście?
Widok soku spływającego po jego umięśnionym, owłosionym torsie i wsiąkającego w prowizoryczne odzienie wydał jej się naprawdę obrzydliwy i aż skrzywiła wargi z odrazą. Odwróciła wzrok i poszukała nim drzwi.



Axeron - Wt lis 30, 2010 8:52 am
Pokręcił łbem próbując odradzić jej tego.
- Korytarze hrrrrrr.... śmierć ...mała ...rrr...-
Uchwycił ją łagodnie choć w jego wykonaniu łagodność była trochę brutalna, i posadził ja z powrotem. Pokazał palcem w stronę wyjścia.
- Śmierć....rrrr...zło...zabija...człowiek...-
przyciągnął bliżej topór nasłuchując odgłosów z korytarza. Potem podniósł palec wskazujący ku pyskowi nakazując ciszę.
- Axeron pilnuje....hrrr.-
Patrzył przez chwilę po czym najwyraźniej poruszony stanął przy wejściu z bronią w rękach. Sprężył się a jego muskuły zagrały pod skórą zgodnym rytmem potęgi. Stojąc w mdłym świetle sączącym się z kaganka podwieszonego pod sklepieniem wyglądał jak Bóg Wojny. Stare blizny dawały pojęcie obserwatorom jak straszliwym "Bogiem" wojny był Axeron. Gdy tak stał jego napięcie eksponowało się przez bijący uda ogon.
- hrrrrrrrrr.... -



Niliana - Wt lis 30, 2010 9:17 am
W objęciu jego ramienia wydawała się delikatna i wiotka jak źdźbło trawy wobec ludzkiej dłoni. Nie próbowała się z nim szarpać. Zresztą jego odstręczający zapach i zwierzęce sapanie wręcz ją zemdliły. Opadła z powrotem na posłanie uszczęśliwiona, że ja puścił.
"Co za groteska. Makabryczny wybryk natury i nadworna panna wystrojona w falbanki. Przecież nie może mnie tu trzymać całą wieczność!"
Wcześniej bała się jego. Teraz zaczynała się bać perspektywy spędzenia z nim kilku dni. O większym okresie czasu nawet nie była w stanie myśleć. Wtedy dotarło do niej to co jej przekazywał. Poza tym pokojem czekało jakieś większe niebezpieczeństwo. Albo ja oszukiwał, chcąc ją zatrzymać... Popatrzyła na niego spode łba. "Nie. Jest na to za głupi. Tam naprawdę musi coś być"
A więc znalazła się w pułapce.
Znów się skuliła, a po jej kręgosłupie przeszedł dreszcz. Miała ochotę zatkać sobie uszy, chociaż niby nie rozlegał się żaden dźwięk. To czego nasłuchiwał Minotaur było jednak wyczuwalne.
Powoli, nieubłaganie do jej oczu zaczęły napływać łzy. Przypatrywała się swemu "obrońcy" i rozpaczała myśląc jaki los potrafi być szyderczy. Zamiast pięknego rycerza w lśniącej zbroi, który wyniósłby ja stąd na rękach, trafił jej się cuchnący odmieniec, sprawiający wrażenie maszyny do mordowania.
Nie, nie potrafiła znieść myśli, że nigdy stąd nie wyjdzie. Spróbowała ponownie, opanowując płaczliwość.
- Skoro tu żyjesz, na pewno znasz przeciwnika. Przeżyłeś do tej pory... pomóż mnie też przeżyć i wyjść. Proszę... - ostatnie słowo zabrzmiało w jej ustach naprawdę błagalnie.



Mesmer - Wt lis 30, 2010 9:28 am
- Właśnie widzę – Upiór wskazał jedną z dymowych macek rozbity odłam skalny u stóp Death. Zbytnia pewność siebie czarnowłosej zaczynała działać Mesmerowi na nerwy. A może to tylko kwestia zazdrości? Jakby nie patrzeć antymagia uczyniłaby jego poszukiwania artefaktów znacznie łatwiejszym – Pozwól że coś ci powiem moja panno. Nie wiem kim był nauczyciel, który kierował twoim kształceniem ale lepiej weź pod uwagę, że tą ‼zwykłą magiąâ€ można ci zrobić poważną krzywdę na milion różnych sposobów. Wystarczy, że ataku nie skieruje się bezpośrednio na ciebie. Weźmy za przykład to miejsce – fioletowa mgła zaczęła powoli krążyć po placyku – Chcesz wiedzieć co bym zrobił, gdybym był władcą tych korytarzy i był na ciebie bardzo, bardzo zły? W porządku. Na początek przy pomocy magii struktury pozbawiłbym cię wszelkich źródeł światła, wody i pożywienia. Nie sądzę, żeby lita skała za bardzo przejmowała się twoją anty-magią. Mało? Proszę bardzo. Mocą struktury raz za razem zmieniałbym ułożenie korytarzy w taki sposób, żebyś wciąż krążyła w kółko i opadła z sił. A jakby zabawa mi się znudziła zatkałbym wszelkie otwory doprowadzające do tuneli świeże powietrze. Mógłbym też otoczyć cię wieloma, kilkumetrowymi dziurami w podłodze. Następnie spokojnie bym czekał aż w nie wpadniesz błądząc po ciemku i połamiesz wszystkie kości. Więc – upiór zatrzymał się na wprost czarnowłosej – o ile nie dysponujesz niezwykle trafnym darem jasnowidzenia lub nie jesteś duchem radzę ci zapanować nad tym bojowym temperamentem.
Po tych słowach Mesmer podpłynął w stronę korytarza, w którym zniknął minotaur.
- Ciekawe dokąd się tak śpieszył?



Axeron - Wt lis 30, 2010 6:25 pm
Axeron mruknął coś nie obracając się nawet w stronę Niliany.
- Hrrrrrr....śmierć idzie... hrrrrr - stęknął. - cofnął się o krok po czym bezradnie rozejrzał po pomieszczeniu. Jego wzrok zatrzymał się na dziewczynie.
- Hrrrr zabije cie..hrrrr...nie...Axeron nie da...hrrrrrr. - Popatrzył jeszcze raz w stronę korytarza jakby oceniając odległość którą "śmierć" musiała pokonać, po czym skoczył do skrzyni pod .ścianę. Jedną ręką po drodze zagarnął Nilianę a drugą bezceremonialnie zdarł z niej suknie co do kawałka i rzucił ja pod ścianę. Podniósł wieko kufra i wydobył z niej worek z pyłem  którym zaczął pokrywać skórę Niliany raz przy razie. Nie zwracał uwagi na jej wyrywanie do puki nie pokrył całej skóry. Puścił ją stawiając pod ścianą pokoju nakazując gestem ciszę. Niliana zanim zaczęła żałować sukni stwierdziła że jej ciało jest pokryte sproszkowanym złotem. Minotaur rzucił się na łoże kiedy do komnaty wszedł przygarbiony człowieczek.
- Pięknie Axeronie. - z jego głowy spadł kaptur odsłaniając trupi czerep. Głos wibrował w powietrzu.
- Oszczędzasz moich wrogów i idziesz spać jakby nigdy nic. - Wzrok trupa prześlizgnął się po zmartwiałej ze strachu Nilianie aby zatrzymać się na jej sukni podartej i rzuconej w kąt.
- O! Jednak nie próżnujesz? Widzę że jednak kogoś pożarłeś. - wskazał kościstym palcem na suknie. Trup zamarł w bezruchu i dokładnie obejrzał salę cal po calu.
- Zeżarłeś bo nic żywego byś przede mną nie ukrył. - trup przeszedł koło Niliany prawie ocierając się o nią swoim zetlałym płaszczem. Potem podszedł do minotaura i szybkim ruchem zatknął mu na róg złota obręcz. Axeron szarpnął się jednakże wyciągnięty palec trupa zmusił go do uległości.
- Ukryłeś kogoś psie? - zapytał przekręcając dziwnym gestem dłoń. Axeron zawył z bólu, jego wzrok spoczął na Nilianie a dłoń otworzyła palec i już miała wskazać Nilianę kiedy ryknął ponownie i uderzył głową w ścianę. Bestia padła bez pamięci z łoskotem.
- Ból który zadaję, nawet ty nie jesteś w stanie znieść psie. - powiedział trup, po czym wyszedł z komnaty. Ogromny łeb bestii był rozbity pomiędzy rogami tak mocno że aż było widać płynącą krew i pulsujące brzegi rany.



Niliana - Wt lis 30, 2010 8:28 pm
Oczy jej sie otworzyły szeroko, kiedy zobaczyła przerażenie minotaura. Zrozumiała, że zbliża się coś, co nawet takie monstrum przyprawprawia o panikę. Wstała i wycofała się jak najdalej od wejścia. Potem bestia ją napadła. Ściskał ją i wlókł ze sobą zdzierając z niej suknię. Widziała jego strach i nawet nie pomyślała, że chce jej ciała. Natomiast uznała, że zamierza oddać ją w ofierze. Broniła się usiłując wyrwać póki jej nie obnażył. Gdy poczuła się bezbronna i naga niczym ofiara, nieoczekiwanie wczepiła się w bestię kurczowo. - Nie... nie oddawaj mnie. Błagam. Obiecałeś mnie bronić... Cała drżała, a po jej policzkach spływały łzy. Uciszył ją i odepchnął obsypując złotem. Nic już nie rozumiała. Skuliła się pod ścianą starając się zakryć piersi. Stuliła mocno dygoczące uda i zamarła na widok trupa. Z jej włosów sypały się drobinki złota. Trup jej nie widział. Wstrzymała oddech, ale omal nie krzyknęła kiedy ranił jej makabrycznego obrońcę. Widziała ból jaki mu zadawał i strach zaciskał żelazną obręcz na jej gardle. Zdołała się ruszyć dopiero, kiedy napastnik się oddalił. W pierwszej kolejności nałożyła rozdartą suknię. Jedno ramię było urwane, a rozdarcie na boku sięgało biodra. W skutek tego suknia wciąż osuwala jej się z jednej piersi. Przyklękła przy minotaurze, ale na widok krwi i otwartego ciała zrobiło jej się słabo. Rozpłakała się, gładząc bezradnie muskularne ramię potwora. Miała ochotę wstać i uciec stąd. Ile sił, biec przed siebie. Spojrzała na drzwi i pomyślała, że spotka za nimi trupa. Zadrżała i nieoczekiwanie dla samej siebie objęła ogromne cielsko starając się go ułożyć w wygodniejszej pozycji. Oddarła dolną część sukni i zawinęła nieporadnie wokół jego rogów i głowy. Potem okryła go zatęchłym kocem. Wciąż drżała... dopóki nie wsunęła się pod cuchnący koc i nie przytuliła do ciepłego cielska swojego ohydnego wybawcy. Jego siła i obecność uspokoiły ją, a ciepło wzbudziło senność. Usnęła w jednej chwili.



Mesmer - Śr gru 01, 2010 9:26 am
- Wydaje mi się, że najrozsądniej będzie pójść tunelem który wybrał minotaur. Wygląda na to, że jest jakoś powiązany ze stwórcą tych korytarzy i wie, która droga jest bezpieczna. Jeżeli uda nam się go dogonić będziemy mogli zmusić go do zaprowadzenia nas do wyjścia.
- Oraz podzielenia się informacjami na temat zgromadzonego tu złota - Mesmer dodał w myślach.
- Pójdę przodem - Upiór wzbił się w powietrze i wleciał w ciemny otwór, gdzie kilka minut temu zniknęła bestia.



Axeron - Śr gru 01, 2010 8:41 pm
Rana prawie się zasklepiła dar regeneracjo ciała pozwolił zamknąć naczynia i krew przestała płynąć. Ból w głowie pulsował niczym młot kowalski. Puls za pulsem wracał do świadomości powoli przypominając sobie ostatnie sceny. Kiedy wreszcie jego nie zbyt bystry umysł zaczął kojarzyć fakty otworzył z trudem zalepione własną krwią ślepia. Krew na pysku, prawie jedno zalała i teraz Axeron mógł je otworzyć tylko w połowie. Poruszył się i próbował dźwignąć na rękach z niepokojem w głowie lecz poczuł coś tuż koło siebie. Znieruchomiał i gdy ujrzał Nilianę opadł z powrotem. Nie ruszał się chociaż wiedział że czas dla niej jest śmiertelnie niebezpieczny. Węszył i nasłuchiwał cały czas czekając na przebudzenie dziewczyny a gdy westchnęła zrozumiał że już za późno na to co chciał uczynić. Podniósł się i położył dłoń na jej ustach nakazując zachowanie ciszy. Stanął ponownie przy wejściu do komnaty i nasłuchiwał. Powęszył jeszcze chwilę i szybko chwycił kufer pełen złota i topór, po czym odwrócił się w stronę siedzącej już Niliany. Dziewczyna widziała strach w oczach bestii. Nagle minotaur zupełnie jakby skamieniał wyraz jego pyska świadczył że usilnie coś sobie próbuje przypomnieć. Po chwili odrzucił z wyraźnym żalem swoją obosieczną potężną broń i złapał dziewczynę w pół niczym snopek. Fuknął z nozdrzy i lekko utykając, dawał trzy metrowe susy biegnąc korytarzem. Minął fioletową mgłę tuż przy zakręcie i pognał w głąb mrocznego labiryntu gdzie Niliana już po pięciu minutach straciła rachubę zakrętów i mijanych pobocznych korytarzy. Jednak Axeron biegł bez zastanowienia skręcając to w prawą to w lewą stronę wreszcie zatrzymał się przy pomieszczeniu do którego prowadziły cztery wejścia. Pokój był ogromny, około pięciu metrów liczyła każda ściana a posadzka lśniła czystą bielą marmuru. Minotaur cofnął się tyłem kilka dużych kroków nie puszczając ani kufra ani Niliany. Zatrzymał się, przycisnął mocniej dziewczynę do piersi, sapnął i ruszył biegiem tak szybkim jak tylko zdołał. Kiedy minęli próg do sali wybił się w powietrze i skoczył w stronę drzwi po przeciwnej stronie sali. Wylądował lekko i w tym momencie dało się słyszeć trzask pękających kamiennych płyt. Pchnął Nilianę do przodu przed siebie tak mocno że upadła, kufer wypadł mu z ręki a on sam runął w dól wraz z zapadnią. Zniknął w podłodze niczym zdmuchnięty płomień. Niliana patrzyła przez chwilę w osłupieniu na miejsce gdzie przed chwilą był Axeron i zarejestrowała że huk uderzających o dno pułapki gruzów dotarł do niej po minucie. Szeroko otworzyła oczy gdyż pojęła że właśnie została sama a przerażenie ścisnęło jej gardło gdy nagle na krawędzi wyrwy w posadzce pokazała się uwalana we krwi ciemnoskóra dłoń której palce rozpaczliwie szukały punktu zaczepienia. Z zapadni dało się słyszeć ryk walczącej o życie bestii. Krawędź na której wisiał minotaur zaczynała oddzielać się powoli szczeliną która nieubłaganie się poszerzała. Bestia zaryczała po raz drugi lecz żałośnie. Niliana podsunęła się do krawędzi i jej oczom ukazał się Akseron który wisząc na reku a drugim szukał oparcia....



Mesmer - Śr gru 01, 2010 9:48 pm
Szarżująca bestia wpadła wprost w bezcielesną formę upiora, rozwiewając na chwilę tworząca go mgłę. To nagłe pojawienie się minotaura w korytarzu zupełnie zaskoczyło Mesmera. Jeszcze większe zaskoczenie wywołał fakt, że targał ze sobą skrzynię wyładowaną złotem oraz…ludzką dziewczynę.
- Złoto! – upiór odwrócił się gwałtownie i popłynął w ślad za bestią, depcząc mu po piętach.  
Minotaur gnał przed siebie tak szybko jakby goniła go sama śmierć. Kto wie, może właśnie tak było. Niezależnie od jego motywów nie można było znowu pozwolić zniknąć mu z oczu. Posiadał zbyt wiele cennych informacji o tym miejscu.
Dopiero po pewnym czasie fiołkowa chmura zdała sobie sprawę, ze obie czarodziejki zostały daleko w tyle. Cóż, udowodniły już, że mogą się o siebie zatroszczyć wiec pewnie tak będzie i tym razem. Zresztą teraz najważniejsza była skrzynia ze złotem, którą targał za sobą rogacz.
Więc kiedy ziemia rozpadła się pod nogami bestii a targany przez niego skarb posypał się w przepaść fioletowy dym najpierw zbladł a potem zawył z rozpaczy. Najchętniej pozwoliłby miontaurowi spaść na dno i złamać kark. Ot tak, za niezdarność. Jednak wiedział, że z dwojga osób w tym pomieszczeniu tylko bestia byłaby na tyle silna, żeby udźwignąć skarb i wynieść go na powierzchnię.
Mesmer podleciał blisko rogatego łba i wyszeptał mu do ucha.
- Teraz stworzę pod twoimi stopami podporę. Pod nią kolejna i kolejną. Zejdziesz na samo dno i zbierzesz całe złoto, które tam upuściłeś. Chcę je mieć.
Następnie dzięki zaoszczędzonym zapasom energii mocą struktury rozkazał skałom na ścianach otworu zmienić kształt. Pod nogami minotaura pojawił się niewielki schodek a pod nim następny.
- Nie próbuj mnie oszukać. Schodź na dół albo odwołam rozkaz.



Death - Cz gru 02, 2010 2:37 pm
Death pobiegła za Mesmerem, wściekła. Kątem oka zobaczyła, że Rachel nie nadąża, jednak nie przejmowała się tym. Kiedy jednak już dogoniła upiora, ten właśnie "uratował" minotaura. Teraz nie mogła mu dać pokazu swoich "umiejętności". Patrzyła się więc tylko, stojąc z boku, jak Mesmer mówi coś do minotaura. Poczuła też, jak upiór stwarza schodki. Marzyła o tym, żeby przerwać jego zaklęcie, a najlepiej w ogólne na kilka chwil odciąć go od magii, no ale nie mogła.
  W kązdym bądź razie upiór ją lekceważył, a ona nie znosiła, gdy ktoś ją lekceważy. Chyba nie wiedział zbyt wiele o jej "zdolnościach". W końcu Death zdecydowała się podejść do Niliany.
- Też tu utknęłaś? - spytała. - Jestem Death, tak przy okazji.



Niliana - Cz gru 02, 2010 3:17 pm
We snie była w domu u ojca. Przebudzenie przywróciło brutalną rzeczywistość. Usiadła na brudnym barłogu w podartej sukience i mając na sobie resztki złotego pyłu. Znów ogarnęła ją rozpacz i strach, kiedy minotaur ponownie zaczął zachowywać się niespokojnie. Zaczeła myśleć, że to właśnie przez niego jest narażona na nekromante. Trup z takiegoś powodu się nim interesował. Miała ochote uciec od nich obu. Bestia częściowo spełniła jej ciche życzenie. Znów ją szarpał i ściskał, jakby była rzeczą, tak jak kufer złota, który trzymał w drugiej ręce. - Puść mnie! Umiem sama chodzić.. - próbowała się wyrwać ale tylko mocniej ją do siebie przycisnął. "Co za tępe stworzenie!" Zaciskała zęby, a jednocześnie czuła, że jego siła i cielesna dominacja w osobliwy sposób sprawia jej ciału przyjemność. Nie zdarzyła się nad tym zastanowić, bo minotaur wybił się do skoku. Wczepiła sie w niego, wbijając mu w skórę paznokcie. Bała się, że ją upuści. A jednak jej stopy bezpiecznie dotknęły podłogi. Natomiast Axeron... - Nie - krzyknęła i spojrzała w dół z bólem w piersi. Sądziła, że spadł, ale trzymał się jeszcze. Zlekceważyła logikę i prawa fizyki. Odepchnęła od siebie myśl, że nie udźwignie jego ciężaru. Wyciągnęła do niego rękę, przyklękając nad wyrwą. - Chwyć się mnie! Nie poddawaj się. Pomogę ci... Daj mi rękę.



Mesmer - Cz gru 02, 2010 9:04 pm
- Death przytrzymaj ją zanim wytrąci rogacza z równowagi i oboje zlecą w przepaść – eteryczne, urywane słowa Mesmera popłynęły w stronę ciemnowłosej czarodziejki – I bez tego mam kłopot z utrzymaniem go na tej małej półce.
Następie upiór zwrócił się powtórnie do minotaura, tym razem używając do tego mowy umysłów. Głos jaki mogła usłyszeć bestia był odpowiednio zmodyfikowany - spokojny, melodyjny i nie znoszący sprzeciwu.
- Widzę, że z jakichś powodów tej młodej damie bardzo na tobie zależy. Pewnie ty też chciałbyś, żeby mogła stąd bezpiecznie i cało wyjść, prawda? Może się dogadamy? Ty zadbasz, żeby skrzynia ze złotem dotarła na powierzchnię a ja zajmę się tym, żeby twojej znajomej włos z głowy nie spadł. Jak pewnie zauważyłeś nasz przeciwnik używa do obrony zaklęć i wydaje się nie obawiać ciosów twojego topora. Powiedzmy sobie szczerze - półka pod stopami rogacza zakolebała się lekko - nie jesteś w stanie skutecznie jej bronić. Ja natomiast władam potężną magią i zapewniam cię, że umiem zadbać o swoje interesy. A w tym przypadku wolałbym, żeby poza transportem skrzyni nic cię nie rozpraszało. - mgła ulokowała się dokładnie nad głową minotaura - To jak będzie? Mamy umowę?



Axeron - Pt gru 03, 2010 10:38 am
Potrząsnął łbem jakby odganiając od siebie słowa brzmiące w głowie. Jego ślepia zwróciły się w dół, na rozbity kufer ze złotem, potem na przestraszoną twarz Nilian. Ostatnie spojrzenie rzucił za siebie w korytarz którym tu przybiegł. Ryknął głosem w którym dało się słyszeć wściekłość i druga dłoń znalazła wreszcie podparcie. Siła jaką dysponował pozwoliła mu wyrwać się z objęć śmierci. Gdy odłamek na którym zawisł poleciał w dół i z łomotem roztrzaskał się o dno pułapki, on stawał już na nogi. Pochwycił Nilian w swoje ręce i nie oglądając się pognał dalej korytarzem. Mesmer wściekły z nieposłuszeństwa dzikiej natury dostrzegł trzy cienie które lewitowały z korytarza prowadzącego do kryjówki minotaura i nie zatrzymując się poleciały w stronę w którą się on oddalił.

Axeron biegł cały czas jego ciało zaczynał pokrywać pot, lecz nie zwalniał ani na chwilę. Mijane korytarze migały tylko w oczach obojga. Wreszcie wskoczył w jakieś boczne przejście i tam schodami pognał w górę. Wejście na górze schodów prowadziło do kolejnej sali, jej podłoga nie istniała a zagłębienie na samym dnie było przyozdobione pionowymi metalowymi ostrzami. Axeron zatrzymała się na moment. Rzucił Nilianą tak że przeleciała na drugą stronę i poturlała się pod ścianę. Axeron wtedy skoczył, podniósł dziewczynę zanim ta zdążyła zaprotestować i pognał na oślep dalej. Kilka minut i znalazł się przed wrotami zamkniętymi ciężką kutą sztabą. Bestia posadziła delikatnie kobietę pod ścianą a sam podparł belkę swoimi barkami. Zatrzeszczał metal i kości. Mięśnie napięły się jak postronki i widać było każdy muskuł grający pod skórą, walczący o łyk oddechu. Metal jęknął i posypał rdza, bestia ryknęła i całe jego ciało podjęło kolejny wysiłek. Znów dało się słyszeć zgrzyt i kolejny, wreszcie sylwetka minotaura wyprostowała się z sztabą na barkach. Stęknął, odrzucił ją daleko i naparł na oba skrzydła wrót. Łydki spięły się a plecy przypominały posąg z brązu. Skrzypnięcie furty zabrzmiało jak jęk duszy potępionej. Lecz Niliana dostrzegła w obłoczkach kłębiącego się pyłu, smugę światła która wtargnęła do korytarza. Wrota jęknęły po raz wtóry, posypała się rdza i pył wieków, podwoje ustąpiły na tyle szeroko że człowiek mógłby się zmieścić. Axeron pociągnął Nilian do siebie a potem w stronę wyjścia z labiryntu. Gdzieś od strony schodów dało się słyszeć syk i chwilę potem trzy zjawy poruszające się korytarzem zaczęły się do nich zbliżać. Sierść na łbie Axerona zjeżyła się na ten widok. Bezceremonialnie wypchnął dziewczynę przez szparę w bramie i sam uderzając kilka razy ciałem o nią poszerzył przejście na tyle że wcisnął się pomiędzy skrzydła wrót. Za wrotami kilkanaście stopni prowadziło ku górze skąd bił silny jesienny blask słoneczny. Słońce oświeciło pysk Axerona a ten ryknął z bólu i zasłaniając obiema dłońmi ślepia zatoczył się rycząc wściekle. Zjawy zatrzymały się przed wrotami ich zżycie było związane całkowicie z labiryntem.



Mesmer - Pt gru 03, 2010 5:00 pm
Szybkość i zwinność z jaką bestia wykaraskała się z wyrwy w podłodze zaskoczyła upiora. Minotaur, jakby dostał skrzydeł, w dwóch susach doskoczył do wystraszonej kobiety, porwał ją z ziemi i już go nie było.
- Gdyby jego umysł nie był tak odpychający i nieokrzesany można by go opętać i zmusić do zejścia na dół. A tak… – fioletowa mgła opadła na dno pułapki, tuż obok rozbitej skrzyni ze złotem. Drogocenne przedmioty błyskały smutno w stronę upiora – O nie. Tak łatwo się nie poddam.
W skale pod skrzynią utworzyła się niewielka niecka, która zaczęła się stopniowo pogłębiać, aż w pewnym momencie złoto zostało zupełnie otoczone przez kamień. Tak utworzony bąbel zaczął powoli wędrować wzdłuż skały do góry otworu.
- Moje złoto – Mesmer skierował całą swoją siłę w podtrzymanie rozkazu do zmiany struktury kamienia i utrzymania skarbu w ruchu. Metr po metrze zbliżał się coraz bliżej wyjścia na powierzchnię. Niedaleko ostatniej bramy zgromadziły się trzy bezcielesna istoty, najwyraźniej starające się powstrzymać rogatą bestię przed opuszczeniem labiryntu. Z tego co dało się zauważyć nie powiodło im się. Kłębiły się teraz i wirowały w miejscu, zupełnie nie zważając na zbliżającego się do wrót upiora. Być może wzięły go za jednego z nich. Kiedy pierwsze promienie słońca padły na okrywający skrzynię skalny bąbel Mesmer zatrzymał się. Rozkaz, który przesuwał skarb do przodu stracił energię. Upiór zauważył, że minotaur i wystraszona kobieta również stali niedaleko. Następnie, kompletnie wyczerpany, powolnym ruchem podpłynął do góry, żeby rozejrzeć się po okolicy.
- Dobrze, dobrze… Teraz muszę znaleźć kogoś, kto przetransportuje skrzynię do Leonii.

c.d.n.



Niliana - Pt gru 03, 2010 5:37 pm
Ją także uderzyło świeże powietrze i słoneczne światło. Miała wrażenie, jakby obudziła się z koszmaru. Wrota z których wyszli umocowane były w skale wzgórza a przed nimi rozpościerał się las. Było ciepło, ale Niliana i tak potrzebowała okrycia. W rozdartej sukni czuła się prawie naga.

Odwróciła się i... koszmar znów tu był. Sapał ciężko garbiąc potężne cielsko. Miała wrażenie, że potwór zaraz upadnie z wyczerpania. Był częścią Labiryntu, nadal wzbudzał w niej grozę. Pragnęła przed nim uciec i o nim zapomnieć, ale nie mogła. Uratował jej życie i właśnie za to ścigały go upiory.

- Dziękuję ci za pomoc - odezwała się do niego, ale utrzymywała dystans kilku kroków, które zrobiła po opuszczeniu labiryntu - Potrzebuję nowego ubrania. Potrafisz powiedzieć gdzie teraz jesteśmy? W którą stronę do najbliższego miasta?

Dłonią podtrzymywała suknie osuwającą się z piersi. Rude, kręcone kosmyki włosów miała w zupełnym bałaganie. Spojrzała po jego ciele przykrytym tylko przepaską i westchnęła bezradnie. "No tak... Czemu ja oczekuję, że to coś zrozumie moją potrzebę odziania się"

Podeszła do niego i wyciągnęła wolną rękę. Chciała mu pomóc przeżyć w jej świecie tak jak on ją chronił w swoim. Ujęła jego wielką dłoń, zgrubiałą od topora. Bała się, ale wiedziała, że tak trzeba. Przecież go nie zostawi po tym co dla niej zrobił. - Chodź.. - pociągnęła go lekko w stronę lasu.

Wędrówka przez las była męcząca. Smagały ich gałęzie drzew. Teren był nierówny i zdradliwy. Momentami musieli brnąć po pas przez paprocie, a stopy Axerona głęboko zapadały się w błoto. Koniec dnia nie przyniósł  widoku drugiego skraju lasu. Niliana starała się iść cały czas przed siebie, ale po kilku godzinach nie była już pewna czy nieświadomie nie zmieniła kursu.

Mrok zgęstniał. Na niebie wisiały chmury i noc była ciemna. Z trudem dostrzegała makabryczną sylwetkę bestii. Zrobiło się zimno i drżała za każdym razem gdy wiatr świsnął między drzewami. Skuliła się pod drzewem. Nie wiedziała co dalej zrobić. Nie czuła się na siłach iść dalej i była zbyt zmarznięta by wstać ze skurczonej pozycji. Dzwoniąc zębami odezwała się cicho. - Musimy jakoś przetrwać noc... Jutro na pewno znajdziemy ludzi...



Death - Pt gru 03, 2010 8:16 pm
Death z ogromną satysfakcją przerwałaby zaklęcie Mesmera, ale to się skończyło nim zdołała zadziałać. Westchnęła cicho, ze złości po czym ruszyła za minotaurem. Skupiła się i pozbawiła na chwilę trzy tajemnicze sylwetki magii, co sprawiło, że zastygły w miejscu. Kątem oka dostrzegłą Rachel, która wreszcie ją dogoniła.
  Po chwili obie stanęły przed bramą. Death wyczuła, że czarodziejka używa telekinezy, po czym wrota otworzyły się. Do środka wpadły promienie słońca.
- I to by było na tyle - skwitowała Death, kiedy wraz z Rachel wyszły na powierchnię. - Może się jeszcze kiedyś zobaczymy - powiedziałą do czarodziejki. Dała tym samym do zrozumienia, że nie chce jej towarzystwa.
  Dziewczyna ostatni raz zerknęła na wrota labiryntu, po czym ruszyła niewielką ścieżką. Przed nią rozpościerał się wspaniały widok na Opuszczone Królestwo.
Ciąg Dalszy: Death



Rachel - Pt gru 03, 2010 8:21 pm
Rachel zerknęła za oddalającą się Death. Jak nie to nie... Rozejrzała się dookoła i poczuła, że na jej usta wykwita uśmiech. A więc wreszcie trafiłą do Opuszczonego Królestwa! Teraz żeby tylko znaleźć jakieś wskazówki odnośnie tych ksiąg...
  Czarodziejka rozejrzała się jeszcze raz, aż odnalazła wzrokiem jakieś miasto. Sięgnęła do magii i po chwili znikła w krótkim błysku, jaki zwykle towarzyszył jej teleportacji.

Ciąg Dalszy: Rachel



Axeron - So gru 04, 2010 9:09 am
Las nie był mu obcym terenem. Ten był rzadszy niż mroźne lasy północy skąd pochodził. Paprocie ocierały się o jego masywne nogi. Zrobiło się ciemno i Axeron odzyskał dobry wzrok, długi okres pobytu w labiryncie przyzwyczaił go do minimum światła, i zaczął rozróżniać drobne szczegóły terenu a nawet małe zwierzęta które kryły się na ich widok. Większych się nie bał gdyż i tak w tym lesie był największym potworem zapewne. W pewnym momencie Niliana przysiadła w kucki obejmując się ramionami. Nie zrozumiał dokładnie jej słów ale pojął że jest jej zimno. Drżała jak drzewo które ludzie zwą Osika. Bestia rozejrzała się wokoło i powęszyła powietrze. Do jego nozdrzy doszedł zapach bagna. Mruknął, podniósł ją na ramię i ruszył łamiąc mniejsze drzewka dotarł w końcu do skraju torfowiska. Posadził ją pod drzewem, gestem pokazał że ma zdjąć suknię. Kiedy dziewczyna pokręciła głową, sapnął z gniewem i bezceremonialnie zdjął z niej resztki sukni nie zwracając na drapanie i kopanie. Przytrzymując ja jedną ręką drugą odpiął złoty pas i zdjął przepaskę. jednym ruchem zgarnął cała odzież i powiesił na gałęzi drzewa, po czym wziął Nilianę i przycisnąwszy do siebie zanurzył się w torfowisku po szyję. Pierwszym momentem był szok kiedy ciało zetknęło się z taflą brudnej wody, lecz kiedy minotaur usiadł w mazi torfu, ogarnęło ich słabiutkie ciepło. Powoli docierające do wszystkich zakamarków ciała. Olbrzymi łeb Axerona osłaniał twarz dziewczyny od podmuchów wiatru. Bestia podtrzymywał ją ramieniem aby się bardziej nie zanurzyła i zamknąwszy oczy znieruchomiał. Dźwięki nocy otoczyły ich wokoło.



Niliana - So gru 04, 2010 9:51 am
Miała ochotę się rozpłakać gdy znów złapał ją za ramię i szarpnął. Czuła się jakby była jego szmacianą lalką. Brał ją dokąd chciał i robił z nią co chciał. Pocieszało ją tylko to, że zawsze miał w tym dobre intencje i że najwyraźniej nie wiedział czym jest żądza kobiety. Nabrała co do tego wątpliwości gdy gwałtem ją rozebrał mimo jej szarpaniny i wyraźnego sprzeciwu. To było nielogiczne. Zmrożona zimnem i przerażeniem krzyczała w duchu "Dlaczego teraz!?" Jej oprawca się obnażył i przycisnął jej nagie, drżące i zziębnięte ciało do siebie. Nie chciała tego. Wiedziała, że jej mizerne siły nie mają szans przeciwko sile jego mięśni i masie ciała. A mimo to płakała i przeklinała go bijąc i drapiąc i wywijając się by nie dopuścić do tego co jej wydawało się i tak nieuchronne. Kilka razy po jej udzie prześlizgnęła się męskość minotaura wywołując w niej dreszcz ni to obrzydzenia ni podniecenia, ale wcale nie starał się go w niej umieścić. Jego pysk i język wcale nie pokrywały sliną jej twarzy i szyi i pojęła, że nie o to mu chodzi. Zaniósł ją do bagna i zanurzył w nim ich oboje. Zawstydziła samą siebie. Poczuła się upokorzona, ośmieszona i tak bardzo bezradna wobec braku porozumienia ze stworzeniem które miało ją w posiadaniu. Ogarnęło ją ciepło. Serce wciąż biło mocno, ale panika minęła. Przytuliła się do potwora, uświadamiając sobie po raz kolejny, że na swój grubiański sposób, Axeron się o nią troszczy. Położyła mu głowę na piersi. I tak wszystko wokół nich cuchnęło. Jego zapach nawet wydał jej się znośny. Ze łzami rozpaczy i wzruszenia w oczach podjęła próbę dotarcia słowami to jego byczego łba. Gładząc go palcami po obejmującym ją ramieniu zaczęła mówiąc cichutko, łamiącym się głosem:
- Dziękuję, że o mnie dbasz, ale... Proszę, postaraj się zrozumieć, że jestem krucha, wiesz co to znaczy? Delikatna... Boli mnie jak mnie ściskasz i szarpiesz... Umiesz być delikatny Axeronie? To twoje imię prawda. Ja jestem Niliana... - wyciągnęła z bagna jego dłoń i położyła ją sobie na barku, pozwoliła żeby jego palce objęły jej ramię - Teraz mnie nie boli i nie uciekam... ale jak ściśniesz to zaboli. Nie rób mi tak więcej, dobrze? - Nagle uznała, ze to bez sensu i znów wtuliła głowę w jego szyje, łaskocząc ją, miękką gęstwiną rudych loków. Westchnęła i zamknęła oczy.



Axeron - So gru 04, 2010 10:13 am
Przestała się opierać więc udało się uspokoić i przyjąć pozycje pozwalającą na płytki sen. Kiedy już wyłączył się i zaczął przez drzemkę nasłuchiwać odgłosów okolicy. Niliana się odezwała. Nie otwierał oczu, nie protestował kiedy kładła jego dłoń na swoim barku. Nie reagował słuchał jej głosu który sprawiał mu ulgę i ukojenie. Zrozumiał że ją boli, poruszył go ten fakt. Nie lubiła bólu kiedy on go ignorował. Kiedy położyła głowę na jego torsie otworzył oczy i przekrzywiając głowę popatrzył w dół na jej rude włosy. Do jego wyczulonych nozdrzy dotarł zapach którego nie miał okazji zbyt często czuć. Tak pachniała kobieta, samica. Poruszył się lekko i jego dłoń powędrowała z barku na plecy, skóra wydała mu się tak delikatna że aż poczuł lęk że ją przetnie swoimi palcami. Poczuł pod palcami pośladki Niliany i zdziwił się ich kształtem. Fuknął z nozdrzy ciepłą parą gdy poczuł to co czuje samiec kiedy przytula samicę. Ciepło jej ciała, zapach i dotyk piersi na jego torsie zaczął wzbudzać w nim uczucia których naprawdę nie znał. Z pyska pociekła kropelka śliny spadając na ramię dziewczyny. Ślepia się rozszerzyły i zaczerwieniły mocniej. Jego ciało nabierało temperatury a męskość powoli się podnosiła. Był zdziwiony i było mu dobrze. Przytulił Nilianę mocniej do siebie. Pozwolił dłoni badać jej ciało powoli i delikatnie. Przesuwał po plecach, pośladkach i piersiach. Było mu dobrze jak nigdy w jego nędznym życiu wcześniej. Był pewny tylko jednego, nikomu nie odda tej dziewczyny. Jest jego.



Niliana - So gru 04, 2010 10:46 am
Poczuła jak łapa Axerona zsuwa się po jej plecach. Uznała to za próbę ćwiczenia delikatności którą starała się mu wpoić i uśmiechnęła się czując, że zrozumiał ją dobrze. Kiedy jednak dotknął jej pośladków spięła się na całym ciele. Uniosła biodra, by uniknąć jego dłoni, ale przy okazji oparła się łonem o jego brzuch. Spłonęła rumieńcem, ale w myślach powtarzała sobie gorączkowo "On tego nie robi świadomie. To tylko niewinna ciekawość. Nie panikuj." Zorientowała się że obojgu zrobiło się cieplej a bagno wokół nich paruje. Spróbowała się odsunąć od Axerona i spojrzała z obawą w jego ślepia. Intuicja podpowiadała jej, że tym razem stworzenie nie ma logicznego uzasadnienia dla swoich czynów, poza tym, że zainteresował się jej cielesnością. To co dotąd ją uspokajało, zaczęło się okazywać wątpliwe. Przytulił ją przyciągając do siebie ponownie. W tym geście wyczuła zaborczość i pragnienie. Z walącym dziko sercem postanowiła sprawdzić coś co rozwiało jej wszelkie nadzieje. Zsunęła dłoń i dotknęła naprężonego członka po czym cofnęła palce jak oparzona. Krew szumiała jej w uszach. - Nie jestem taka jak ty. Jestem człowiekiem mam dom, rodzinę i ukochanego do którego wrócę. Nie zostanę z tobą. Będziesz musiał mnie puścić.. - wyjąkała.



Axeron - So gru 04, 2010 11:19 am
Czuł coraz mocniejsze napięcie płynące gdzieś z lędźwi, serce lekko przyspieszyło rytm. Stęknął gdy poczuł dotyk na swojej męskości. Wcisnął nozdrza w jej włosy i chłonął zapach który wydawał mu się najwspanialszym jaki kiedykolwiek czuł. Dłonią objął jej pośladki a drugą z rozczapierzonymi palcami położył na plecach. Kilka kropel gorącej śliny spadło na Nilianę, kiedy Axeron sapnął ponownie wydmuchując obłoki pary z nozdrzy, które musnęły kark dziewczyny. Pociągnął językiem po jej plecach zlizując brudną wodę cofnął łeb i dotknął palcem jej twarzy ciągnąc nim po policzku od ucha w stronę ust, potem zamkniętej dłoni wierzchem potarł delikatnie policzek Niliany. Podciągnął ją delikatnie w górę i posadził na swoim brzuchu tak iż jego męskość oparła się o jej kobiecość, po czym zamarł w bezruchu.



Niliana - So gru 04, 2010 11:40 am
Dotyk jego języka wywołał w niej wstręt. Łapy potwora, mimo jej prób zatrzymania ich wciąż wędrowały po jej ciele. Znów uległa panice, ale tym razem z pewnością był to uzasadniony lęk. Wzdrygnęła się i jęknęła rozpaczliwie, gdy dotknął członkiem jej intymności. Zsunęła się z niej prędko. - Axeron. Nie... Nie chce. Krzywdzisz. Mnie... - z jej oczu popłynęły łzy, a z jej ust przejmująco żałosne dźwięki. Axeron z pewnością nigdy w życiu nie słyszał cudowniejszego głosu. Niliana śpiewała. Śpiew był przejmująco smutny i płaczliwy, pełen tęsknoty. Pieśń mówiła o jej bólu, strachu, samotności i miłości do mężczyzny z którym rozdzielił ją los. Wiedziała, że w mięśniach nie ma siły i nie ma żadnej broni. Zdała się na swój talent. Jej emocje wyrażone poprzez muzykę miały moc wpływania na uczucia słuchaczy. Zamknęła więc oczy i myślała o Daimonie. W myślach i słowach pieśni adorowała jego twarz. Sączyła do duszy minotaura swoją rozpacz i tęsknotę, by ostudzić jego żądze.



Axeron - So gru 04, 2010 11:51 am
Ryknął wściekle i potrząsnął łbem rozpryskując ślinę wokoło. Chciał wgnieść ją w torf i wziąć to co mu się należało jako silniejszemu. Ale po prostu ja przytulił do piersi, opuścił łeb. Kiedy Zaczęła śpiewać z jego ślepi popłynęła łza. usiadł nieruchomo i zapadł w stan drzemki. Nasłuchiwał okolicy i węszył starając się dostrzec zagrożenie zanim ono dostrzeże ich. Powoli zanurzył się ponownie po szyję. Jego ręka na pośladku dziewczyny zwiotczała i służyła już tylko za podparcie. Ramię przygarnęło ja do siebie aby ogrzać jej ciało. Podniósł lęb i wpatrywał się w gwiazdy. Czekał świtu i pierwszych promieni słońca.



Niliana - Pn gru 06, 2010 7:32 pm
Wraz ze słońcem wróciło ciepło. Niliana najdelikatniej jak umiała, wygrzebała się z objęć minotaura i z bagna. Pomogła sobie wynurzyć się, chwytając dłońmi roślinność przy brzegu. Gdy stanęła na nogi popatrzyła na Axerona. Spał ze zwieszonym łbem, po szyję w torfowisku. Gdyby go nie znała, ten widok zapewne sparaliżowałby ją strachem. Teraz czuła smutek. Polubił ją, a ona chciała go zostawić. Bała się jego huci i tego, co mugłby uczynić jej gwałtem, ale czuła się winna, że zamierza uciec. Znalazła szmatę, która kiedyś była jej suknią. Rozejrzała się za miejscem gdzie mogłaby spłukać z siebie błoto i zobaczyła strumyk. Już miała ruszyć, gdy jej wzrok padł na brudny pas minotaura. Instynkt kobiety nie pozwolił jej go pominąć. Zabrała obie rzeczy i przeprała je w czystej wodzie. Potem obmyła swoje ciało i nałożyła podartą, mokrą sukienkę. Gdy wróciła do miejsca gdzie poprzedniego dnia Axeron ich rozebrał, zamarła. Po minotaurze został tylko niewielki lej w błocie. Poczuła jak ciśnienie uderza jej w skronie. "Nie, to niemożliwe. Nie mógł utonąć" przekonywała siebie. Ta myśl przerażała ją bardziej niż przypuszczenie, że zaraz napadnie ją znienacka. Obróciła się i stanęła z bestią oko w oko.  Wciąż ściskała jego pas a on oddychał głęboko, unosząc i opuszczając barki i łeb z każdym wydychanym podmuchem. Był oblepiony błotem.
- Uprałam ci ubranie... - wyjąkała - Ty też powinieneś się umyć. Tam niedaleko jest strumien, pokaże ci... - ruszyła spowrotem licząc na to, że minotaur za nią podąży. Kiedy przykląkł i nabrał w dłonie wody, zeby się napić zanurzyła jego szmatkę w strumieniu, a potem przejechała ociekającą wodą tkaniną po jego ramieniu. Rozpuszczone błoto pociekło po łokciu na ziemię. Przepłukała przepaskę i ponownie, łagodnym ruchem przemyła jego skórę.



Axeron - Wt gru 07, 2010 12:25 pm
Pomimo że instynkt zachowawczy podpowiadał mu że błoto na skórze jest najlepsza obrona przed pasożytami pozwolił się jej myć zupełnie jak dziecko. Wodził za nią ślepiami kiedy tak wokoło się kręciła. Nie odezwał się i nie poruszył przez cały ten czas. Kiedy skończyła odebrał z jej rąk swój pas i opaskę biodrową, ubrał się i zniknął w gęstwinie, aby po 10 minutach wrócić. Po prostu wziął Nilianę na rękę i poszedł w las, łamiąc mniejsze drzewka aż do momentu kiedy znalazł krzewy z małymi czerwonymi owocami. Postawił ja przed nim i sam sięgnął po owoce. Jadł w ciszy cały czas przyglądając się Nilianie. Czekał aż się posili, nie spieszyło mu się nigdzie. Do jego głowy docierała ta myśl że jego dom został tam w labiryncie. To jedyne miejsce gdzie mógł się odnaleźć. Wiedział dokąd zmierza dziewczyna, kilka razy zmagał się z myślami i postanowieniem co ma zrobić. Kiedy skończyła jeść podniósł ja ponownie i poszedł w kierunku w którym zmierzali poprzedniego dnia. Nie wydawał żadnych dźwięków, tylko głośno oddychał. Nie reagował na zagadywanie Niliany i tak rozumiał tylko połowę tego co mówiła. Las skończył się do ich uszu doszły ludzkie głosy. Axeron zatrzymał się i stęknął ciężko. Rozchylił gałęzie i wyszedł z lasu na wprost dwóch drwali. Jeden stary mężczyzna ale krzepkiej budowy drugi młody, ale już dobrze zbudowany. Starszy z nich miał długie siwe włosy. Axeraon postawił Nilianę i popchnął ją lekko w stronę drwali, kiedy stary, który najpierw stał jak wryty na jego widok nagle ruszył na minotaura z uniesionym toporem. Cios pięści był niczym uderzenie gromu. Chrupnięcie pękających kości twarzy i karku wydało nieprzyjemny odgłos. Siwy padł na ziemię niczym worek. Axeron odwrócił się w stronę młodzieńca i pochylając łeb zaryczał w jego kierunku. Na ziemi pozostały dwa topory, kołyszące się gałęzie krzewów wskazywały drogę ucieczki młodego drwala. Bestia stanęła nad zabitym, przyglądał mu się przezchwilę po czym kucnął i zamknął ostałe oko. Podniósł się i zdjął złoty pas z bioder, podał go Nilianie i ruszył w stronę skąd przyszli.



Niliana - Wt gru 07, 2010 9:35 pm
Kiedy ją podnosił robił to już z większym wyczuciem niż gdy szarpł ją i ściskał w labiryncie i ona też reagowała na to inaczej. Obejmowała go za szyję. Jego zapach po kąpieli w strumieniu był co prawda nadal pół-zwierzęcy, ale miły. Nie brzydziła się go już i nawet jego pysk zaczął jej się wydawać mniej straszny. Groza wróciła, gdy zamordował drwala. Niliana odwróciła wzrok i poczuła mdłości słysząc chrzęst łamanych kości.
Potem jednak dostrzegła jego ludzki odruch i uświadomiła sobie, że był to akt obrony. Odprowadził ją do wioski i zawrócił. Wahała się chwilę oglądając się na niego jak niknie między drzewami. W końcu zdecydowała, że nie pozwoli mu odejść samemu. Pobiegła za nim i wtedy zobaczyła coś, co zmroziło jej krew w żyłach. Stłumiła własny krzyk dłonią i szybko schowała się za drzewo.

W lesie stał jajowaty portal z którego wychodzili trzej mężczyźni. Poznała ich od razu. To byli jej porywacze oraz mag, który ich najął. Czarodziej trzymał wyciągniętą dłoń nad szarpiącym się w sieci, powalonym na ziemię Axeronem. Po chwili minotaur przestał się poruszać, a mężczyźni wciągnęli go w portal. Potem wszystko zniknęło.