ďťż
[Korytarze rezydencji] Powrót do pokoju.



Niara - So lip 24, 2010 2:55 pm
Szli długim, prostym korytarzem, zewsząd otaczały ich elfie arcydzieła. Ściany zrobione były z jasnego drewna tak samo jak podłoga. Co kilka metrów do ścian przeczepiono ozdobne kandelabry, w nich zaś paliły się świece, a ich blask rozświetlał mrok nocy. Niara szła pod rękę z Andrew, a na jej ramieniu siedziała mała Ena.

- Przepraszam, że w taki sposób wyciągnęłam Cię z jadalni... ale wydaje mi się, że chyba przeszkadzaliśmy Armintel i hrabiemu... Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? - odezwała się przepraszająco.




Andrew - So lip 24, 2010 10:36 pm
Szedł spokojnie korytarzem z Niarą wciąż mając przed oczami niedojedzony kawał pieczeni, który musiał zostawić w jadalni, żeby ta kobieta mogła sobie poderwać Hrabiego. Starał się trzymać rękę wystarczająco nisko, żeby Kobieta nie miała za dużo problemów z trzymaniem go pod rękę.

Nagle dotarł do niego głos anielicy. Spojrzał się na nią zastanawiając się czy rzeczywiście poważnie się pyta, czy nabija się z niego. Zdecydował jednak, że pytanie musiało być  zadane w dobrej intencji.

- Nie, skądże znowu. Skończyłem akurat ulubioną potrawę i sam miałem właśnie zasugerować zostawienie ich samych sobie. A skoro już idziemy do pokoju to trzeba przemyśleć sprawę lokalu dla naszego nowego gościa - wskazał brodą małą wróżkę wielkości jego palca. - Najlepiej by było, gdyby przenocowała w pokoju u Ciebie, gdyż tkacze zaklęć naszego gospodarza mogliby się nią zainteresować.
Akurat kiedy skończył mówić to zdanie dotarli w końcu do pokoju kobiet. - Jakbym był potrzebny będę w swoim pokoju. -wtrącił w rozmowę prawie automatycznie - Zazwyczaj mam płytki sen, jeśli jednak nie obudzę się od razu odradzam pobudkę "na siłę".

Zaczekał, aż obie znikną w pokoju po czym skierował swoje kroki najciszej jak potrafił w z powrotem w stronę jadalni. Zamierzał sprawdzić, czy wszystko w porządku z pozostałą nowo poznaną kobietą, gdy z wciąż nie mógł pozbyć się złego przeczucia na temat Wiliama. W końcu co jak co, ale instynkt rzadko go zawodził.



Niara - So lip 24, 2010 11:30 pm
- Mam nadzieję, że nic złego nie wydarzy się dziś w nocy i Twoja pomoc nie będzie potrzebna, ale dziękuję - uśmiechnęła się pogodnie.

Ena była jakby spokojniejsza, a może po prostu zmęczona, siedziała cichutko na ramieniu Niary nic nie mówiąc. Anielica popatrzyła na wróżkę z uśmiechem. Pożegnała się z Andrew i weszła do swojej sypialni. Mała Ena nadal nic nie mówiła. Niara postawiła ją więc na swoim łóżku, po czym posługując się swoja magią stworzyła dla niej własne łóżko z piękną aksamitną, fiołkową pościelą. Anielica postawiła małe łóżeczko na stoliku obok jej łożą, po czym przeniosła tam wróżkę.

- Nie martw się już -  odezwała się, a jej iskrzące oczy dawały niesamowite ukojenie.

- Zobacz, masz już gdzie spać i z kim rozmawiać. Gdybyś nie mogła zasnąć, albo czegoś byś potrzebowała, możesz mnie obudzić. Ale... hmmm... Ty nie masz w czym spać... - Niara wyciągnęła swą delikatną dłoń w stronę Eny, a małe tęczowe iskierki zatańczyły wokół jej postaci. Nagle na Enie pojawiła się mała, jasnozielona nocna koszula, a jej sukienka zsunęła się na blat stolika. Niara odłożyła sukienkę na bok i ułożyła małą wróżkę w jej łóżku.

- Śpij dobrze i nie martw się, od teraz wszystko będzie już dobrze - rzekła, po czym sama przebrała się i ułożyła do łoża.

***

Dziewczyna długo leżała nie mogąc zasnąć. Ostatnie dni były tak zaskakujące i pełne emocji, że nawet teraz czuła napięcie w swoim ciele i duszy. Przewróciła się na bok, a śnieżnobiałe pióra jej skrzydeł wysunęły się spod pościeli. Pokój był zamknięty na klucz, a przebywała w nim wyłącznie ona i mała wróżka, nie potrzebowała więc ukrywać skrzydeł. Gdzieś w ciemności iskrzyły szare oczy dziewczyny, błądziła wzrokiem, po zalanym ciemnością pokoju. Westchnęła i usiadła na łóżku. Nie mogła przestać myśleć o Meridionie... Może powinna skorzystać z pomocy Armintel i wrócić... ale tak bardzo się bała, bała się tego co może tam zobaczyć... Myśli kłębiły się w jej głowie, gnały niczym chmury w burzowe popołudnie. Im bardziej starała się je pookładać, tym więcej pojawiło się pytań. W końcu zmęczenie wzięło górę. Niara zsunęła się na miękkie poduszki i zasnęła...



Ena - Pn lip 26, 2010 1:17 am
Ena najadła się do syta. Winogrono, które sobie obrała stanowiło znacznie więcej niż mogła zjeść obywając się bez bólu brzucha, ale to było wyjątkowo pyszne, więc po zjedzeniu wszystkiego, co miała na talerzu poczuła się nieco źle. Zachciało się jej też spać… I kiedy Niara posadziła ją sobie na ramieniu, Ena przymknęła oczy.
Słyszała, że anielica do niej mówi, więc nie chcąc wyjść na niegrzeczną, odpowiadała nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę tylko pomrukuje kiwając nieznacznie główką.
A kiedy się wybudziła – dość gwałtownie, nagle przypominając sobie gdzie jest – było już ciemno a anielica spała. Ena, nieco zawstydzona swoim zachowaniem, chciała z nią porozmawiać, zadać tak wiele pytań, ale z drugiej strony chciała także by Niara się wyspała.
Postanowiła więc pozwiedzać posiadłość…

Wyfrunęła przez uchylone okno szukając innego, także uchylonego, które pozwoliłoby dostać się jej na korytarz – sama nie była w stanie otworzyć drzwi. W końcu nie umiała (i nie wiedziała czy to w ogóle możliwe) przekonać klamki by ta się sama nacisnęła i ją wypuściła.




Niara - Pn lip 26, 2010 9:27 am
Obudziła się, gdy słońca było już wysoko na niebie. Zmęczenie było tak duże, że nawet teraz czuła się lekko zaspana. Przeciągnęła się w łóżku niczym mała kotka i rozejrzała po pokoju. Jej wzrok skierował się wprost na stolik i łóżko Eny. Wróżki jednak w nim nie było. Anielica nie zaniepokoiła się jednak, było już na tyle późno, że Ena z pewnością hasała już po rezydencji, zaczepiając służących. Z pokoju Armintel dobiegła ją jedynie cisza. Widać, czarodziejka jeszcze nie wróciła do swojej sypialni. Nie było więc jej sensu szukać. Niara postanowiła więc wstać i zaczekać na rozwój sytuacji. Dziewczyna z wielkim trudem wstała z łóżka ubrała się i doprowadziła swoje włosy do porządku, minęła więc dłuższa chwila, ale nikt się nie pojawił, ani Ena, ani Armintel. Niara westchnęła i skierowała swe kroki do biblioteczki stojącej  przy jednej ze ścian.

O! Jakże rada była widząc tyle magicznych i starych ksiąg w jednym miejscu. Napis na jednej z nich głosił "Sztuka przebywania" i to właśnie ta księga zainteresowała dziewczynę. Jej szczupła dłoń sięgnęła więc bo grubą, starą, oprawioną skórę księgę. Długo obracała ją w dłoniach, trochę jakby obawiając się ją otworzyć, w końcu jednak postanowiła zasiąść do lektury. Usiadła w fotelu i kładąc sobie księgę na kolanach zaczęła czytać.



Andrew - Pn lip 26, 2010 10:14 am
Jak tylko doszedł do Jadalni od razu złapał zapach flirtującej pary. Jednak po chwili, jak tylko podszedł do drzwi, za którymi Oni zniknęli, przekonał się, zgodnie z przypuszczeniem, że są zamknięte. Nie zrażony tym postanowił sprawdzić podwórze posiadłości.
Znalezienie wyjście na tą stronę, w którą wyszła Para nie okazało się łatwe, zwłaszcza, że nie pojawił się nikt ze służby, kogo można by spytać o drogę. W końcu jednak dotarł do wyjścia na skraj wielkiego ogrodu. Głos Armi dotarł do niego po wilgotnej rosie aż tutaj, co go lekko uspokoiło.

Już miał się rozsiadać, żeby podziwiać przyrodę tutaj kiedy spadło mu coś na głowę. Już miał złapać to coś, żeby odrzucić w krzaki, kiedy to coś zapiszczało. Jak najdelikatniej mógł złapał to coś i podsadził to sobie pod oczy. Tak jak się domyślił: wróżka.

- A ty co tutaj robisz ?? - zapytał się szeptem - Nie miałaś przypadkiem spać razem z Niarą w pokoju ?? Jeśli chcesz pozwiedzać, to ten ogród jest najciekawszym miejscem w całej posiadłości. gdzieś indziej nawet nie opłaca ci się iść. - Po czym postawił wróżkę na swojej drugiej dłoni i jak tylko mógł lekko wyprostował jej ubranie. I podrzucił ja lekko, żeby mogła dalej latać. - Jak chcesz możesz mi potowarzyszyć ale ja zamierzam się trochę poobijać.

Po czym ruszył w stronę fontanny, którą zauważył w ogrodzie. Zauważył, że woda była krystalicznie czysta, jakby dopiero co wypłynęła ze źródeł, które tak gęsto spotykał w lasach druidzkich. Nabrał pełne garście wody i chlusnął nią sobie na twarz i przeczesał palcami włosy. Po czym zadowolony sam z siebie rozłożył się pod krzakiem w pobliżu fontanny, jednak wciąż mając na uwadze, żeby dochodziły go głosy hrabiego i Armi oraz ich zapach.



Ena - Pn lip 26, 2010 1:31 pm
Ena przypatrywała się mężczyźnie zaciekawiona. Zdaniem Eny nie był on piękny, jak na przykład anielica, ale było w nim coś, co Ena polubiła. Zamachała wesoło skrzydełkami postanawiając się nie obrażać na niego za to, że tak brutalnie ją złapał. Z drugiej strony ona chciała mu zrobić psikusa, więc byli kwita.
Ena uśmiechnęła się do siebie.
- Ona śpi - powiedziała, zerkając w stronę pokoju dziewczyny i wzruszyła ramionami. - Nudziłam się - dodała podążając za Andrew.
Woda szemrała przyjaźnie do niej już od jakiegoś czasu, więc wróżka ucieszyła się na możliwość spotkania.
Przysiadła na brzegu, tak, że zanurzone były tylko jej stopy - którymi majtała radośnie - i zaczęła dyskutować z wodą jak z dawno nie widzianą koleżanką.

*

Noc minęła spokojnie. Ena wstała, uprzednio grzecznie żegnając się z wodą z fontanny, przeciągnęła się i ziewnęła.
Mężczyzna chyba spał, więc wróżka poderwała się do lotu chcąc wrócić do pokoju i w ostatniej chwili powstrzymała się od namówienia wody do chluśnięcia na Andrew. Zaśmiała się tylko cicho pod nosem.



Niara - Pn lip 26, 2010 2:17 pm
Niara nadal siedziała zatopiona w lekturze. Czas mija szybciej niż by tego chciała. Zaiste, księga była bardzo ciekawą opowieścią, Niara znalazła w niej jedną ciekawą wzmiankę, o "darowanych przedmiotach", przeczytwaszy na ten temat cały rozdział, już chciała pobiec szukać Armintel, na szczęście zdrowy rozsądek ją powstrzymał. Wróciła więc do dalszego studiowania księgi. Wertując kartkę za kartką odnajdywała coraz to inne, ciekawe, choć często jej nie przydatne, informacje.

Nagle do jej uszu dobiegł jakiś szmer zza okna. Odwróciła się niepewnie, a jej oczom ukazała się mała sylwetka wodnej wróżki.  Uśmiechnęła się do Eny, czekając aż tak zbliży się do niej na tyle, by mogły się przywitać.



Ena - Śr lip 28, 2010 10:22 am
Ena, jak tylko zbliżyła się do okna zaczęła opowiadać Niarze, co też interesującego opowiedziała jej woda. Skończyła mówić dopiero wtedy, kiedy przebrała się we własną sukienkę.
Wyprostowała się wówczas, złapała pod boki i z uśmiechem spojrzała na anielicę.

- Idziemy? Jestem głodna... - poskarżyła się.



Niara - Cz lip 29, 2010 5:53 am
Ena była doprawdy słodkim stworzeniem. Niara była nią wręcz zachwycona. Jej mała postać miała w sobie tyle sił i energii by przenosić góry, jeszcze nie spotkała na swojej drodze kogoś, o tak wielkim sercu i woli istnienia. Wróżka była tak urocza, że Niara nie mogła oderwać od niej wzroku, jakby tego było mało dzięki niej dziewczyna zapominała o wszystkich swoich problemach i zmartwieniach, a z jej twarzy nie zstępował pogodny uśmiech. To jakby się wydawało, małe i kruche istnienie tchnęło chyba życie we wszystko i wszystkich dookoła. Anielica, choć zauroczona Eną, cały czas uważnie jej słuchała, wróżka mówiła tak ciekawie, że nie sposób było tego nie robić. W końcu mała Ena najwyraźniej zmęczona rozmową z wodą z fontanny i z Niarą zgłodniała.

- Oczywiście - rzekła z uśmiechem anielica.

- Ja też już zgłodniałam - dodała.

Tak, więc obie dziewczyny udały się w stronę sali jadalnej i dalej do kuchni. Tym razem Ena była pełna energii, wiec Niara nie niosła jej na ramieniu. Wróżka leciała przodem kręcąc piruety w powietrzu i opowiadając niezliczone historię. Obie śmiały się i cieszyły swoja obecnością. w końcu znalazły się w kuchni. Ena koniecznie chciała "dobrać" się do wielkiej brzoskwini, ale zjedzenie jej było raczej niemożliwe dla małej wróżki. Niara obrała więc owoc ze skórki i pokroiła go na małe kawałeczki.

- Możesz zjeść tyle ile zdołasz - śmiała się.

Sama zaś uraczyła się chlebem i białym serem, czas spędzony w rezydencyjnej kuchni był dla obu dziewczyn bardzo udany. Służący okazali się być ludźmi niezwykle życzliwymi i choć byli lekko zdziwieni, że goście hrabiego jedzą w kuchni starali się tego nie okazywać. Tymczasem Niarze wcale nie przeszkadzało przebywanie wśród służby i jedzenie w pomieszczeniu, gdzie zapewne wyższe sfery nie wchodziły. Fakt, było to łamanie etykiety, ale hrabia na pewno jeszcze spał... i nie tylko on, a zajmowanie jego jadalni bez pozwolenia wydawało się być jeszcze bardziej niestosowne.

W końcu jednak i mała Ena i Niara były najedzone do syta i przyszło im wracać do pokoju. Znów szły korytarzami rozmawiając i śmiejąc się. Armintel i hrabiego nadal nie było widać, najwidoczniej ich wspólnie spędzona noc była więcej niż udana. Dotarły do pokoju, Niara nie przerywając rozmowy otwarła drzwi by Ena mogła wlecieć do pokoju, po czym sama weszła, zamykając je za sobą.

Usiadły na łóżku, a właściwie rozłożyły się na nim, anielica zdjęła buty i ułożyła się wygodnie opierając plecy o wysoko postawione poduszki, a Ena wgramoliła się na jej nogę, rzecz jasna pomagają sobie lataniem.

- Ena - zaczęła niepewnie anielica - wiesz, że nie będziemy mogły wiecznie zostać tu, u hrabiego? Chciałabym wiedzieć, czy kiedy przyjdzie mi opuścić Kryształowe Królestwo będziesz chciała zostać ze mną?



Andrew - Cz lip 29, 2010 5:27 pm
Powoli zaczęły do Andrew docierać kolejne odgłosy  poranka. Ptaki śpiewały, woda pluskała wesoło w fontannie. Przez godzinę leżał w tym samym miejscu bez ruchu wpatrując się niebo i przypominając się gdzie jest i co go spotkało ostatniego dnia. podniósł się i rozejrzał mając wciąż nadzieję, że te wydarzenia były tylko snem. Niestety, obawy się spełniły, dalej był w rezydencji hrabiego. Usiadł wzdychając ciężko zastanawiając się gdzie są wszyscy. Zapach Armi i Wiliama wywietrzał juz kompletnie z balkonu, a to znaczy, że już dość dawno zwinęli się do pokoju. Eny nie widział przy fontannie, co znaczyło, że prawdopodobnie wróciła już do anielicy. Mogła przynajmniej mnie obudzić jak odlatywała. Pomyślał sobie po czym wstał, postrzelał z kości w karku i na plecach rozciągając się, po czym poszedł do posiadłości. Zamierzał sprawdzić najpierw, czy w przypadkiem ktoś nie siedzi w jadalni mimo, że położenie słońca wskazywało, żę domownicy drugie śniadanie mają już zapewne za sobą. Swoim wejściem do kuchni wywołał lekki popłoch wśród tych, którzy nie widzieli go wczoraj podczas kolacji. Jednak po uspokojeniu wszystkich znalazł dla siebie jeden udziec barani na przekąskę i skierował swoje kroki do pokoju uspokojony, gdyż dowiedział się od służby, że anielica z wróżką śniadanie jadły już ze 2 godziny temu. Po drodze postanowił, że nie będzie się narzucał Hrabiemu z elfickimi magami, a zaczeka, aż tamten sam sobie przypomni.

Tymczasem rozmyślając dotarł już do ich pokoi. Już miał wejść do NIary, gdy przypomniał sobie o wielkiej kości udowej nadgryzionej w kilku miejscach, którą wciąż trzymał w ręce. Wszedł szybko do swojego pokoju i rzucił nie przez okno najdalej jak mógł mając nadzieję, że nie wyląduje mimo wszystko na grządce ulubionych kwiatów Wiliama. Przy okazji postanowił zrobić psikus małej wróżce za nie obudzenie go kiedy odchodziła. Znalazł więc jakiś łatwy do ukrycia kubek, napełnił go wodą z wazonu stojącego w kącie. I skierował swoje kroki do pokoju dziewczyn. Mając jednak czas do namysłu wyrzucając kość przypomniał sobie, ze nie może wparować do pokoju tak od razu, jak to wcześniej miał zamiar zrobić. Podszedł więc pod drzwi i zapukał czekając na pozwolenie ze strony dziewczyn i jednocześnie przypominając sobie o co chciał ja zapytać.



Niara - Cz lip 29, 2010 8:44 pm
Ena znów nie zdążyła odpowiedzieć na pytanie Niary, ponieważ dokładnie w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Niara spojrzała w ich stronę z nadzieją, iż to Armintel. Ta myśl jednak szybko przeminęła, przecież czarodziejka z pewnością skorzystała by z drzwi łączących ich sypialnie.

- Proszę! - odpowiedziała, a jej głos rozpłynął się po pokoju docierając aż do drzwi. Te otworzyły się i do pokoju wszedł Andrew. Niara uśmiechnęła się delikatnie na powitanie. Wielka postać druida wolnym krokiem wkroczyła do komnaty.

- Ach! Witaj, Witaj! Proszę siadaj - rzekła, wskazując dłonią na pusty fotel. Sama zaś usadowiła się wygodniej na łóżku, podkuliła nogi tak, że całe,  aż po same place u stóp zniknęły pod sukienką. Andrew spojrzał na fotel z lekkim zdziwieniem i niepewnością, po czym bez słowa podszedł do niego i usiadł. Nagle Niara bez wyraźnego powodu zaczęła się śmiać, spoglądając na Andrew podejrzliwie.

- Nawet o tym nie myśl - powiedziała w jego stronę, ale z jej twarzy nie schodził uśmiech, po czym przesadziła Enę na swoją druga nogę, dalej od Andrew.

- Radze Ci odłóż, te wodę, bo nasza zemsta będzie słodsza - mówiła śmiejąc się. Mała Ena niczego niezrozumiała, dlatego anielica pochyliła się i powiedziała do niej coś na ucho.

- Taka moja zdolność, czytam w myślach - wyjaśniła.

- Nie dam oblać wodą Eny, myślę, że jej by się to nie spodobało, zwłaszcza, że jesteśmy w pomieszczeniu. A to że Cię nie obudziła? Nie pomyślałeś, ze może chciała dać Ci dłużej pospać? - dodała z uśmiechem.

- Cóż, ale zapewne nie przyszedłeś tu tylko po to by dokonać słodkiej zemsty na naszej wróżce, prawda. Więc co Cię do mnie sprowadza?



Andrew - Cz lip 29, 2010 10:56 pm
Wszedł do pokoju za zaproszeniem Niary. Spojrzał powątpiewająco na wskazany przez nią fotel, spróbował lekko usiąść. Elficcy stolarze znowu go zaskoczyli, że tak delikatny mebel wytrzymuje pod jego ciężarem. Spojrzał z powrotem w stronę Kobiet. Wróżkę zauważył siedzącą na jednej z nóg Anielicy. Już miał chlusnąć wodą, kiedy ta go powstrzymała. Za jej namową odłożył kubek z wodą na stolik stojący lekko z boku i zwrócił się z powrotem w Ich stronę.

- Doszedłem do wniosku, że do lasu, który opuściłem nic mnie nie ciągnie poza paroma stadami dobrze wykarmionej dziczyzny. Jednak pamiętając wasze ostatnie kłopoty jakie miałyście Pani na drodze z koleżanką doszedłem do wniosku, że przyda się Wam Pani towarzystwo kogoś, kto mógłby pomóc w sytuacjach kryzysowych.- wyrzucił wszystko z siebie jednym tchem. NIgdy nie szło mu za dobrze z Kobietami. Zwłaszcza z mniejszymi od niego. Wciąż zadając sobie w myślach pytanie "Tak, czy nie." patrzył się  Niarę oczekując odpowiedzi.



Niara - Cz lip 29, 2010 11:58 pm
Anielica tylko się uśmiechnęła i przygładziła włosy.

- Niara, na imię mam Niara - poprawiła go - Nie musisz mówić do mnie Pani, nie ma takiej potrzeby, zwracaj się do mnie po imieniu, proszę.

- Ha ha - zaśmiała się na jego drugą wywiedź - zawsze są jakieś kłopoty w podróży, nie ważne czy jest się słaba, czy silną kobietą, ważne by się nie poddawać. Każdy problem da się rozwiązać, nawet jeśli jest się mniejszym niż przeciętnie, prawda Ena? Ty radzisz sobie doskonale, mimo iż nie masz siły wojownika - mówiła uśmiechając się.

- Ja też jakoś nadal żyję i póki co mam się całkiem dobrze, a uwierz mi nie raz już byłam w ogromnych tarapatach. Nie mam jednak nic przeciwko byś mi towarzyszył, mimo wszystko warto mieć przy sobie silnego towarzysza, w dodatku zmieniającego się w niedźwiedzia. Tak wiem. Przecież czytam w myślach. Muszę wam jednak coś powiedzieć - tym razem zwróciła się i do druida i do wróżki - Tobie Eno też, jeśli zamierzasz zostać wraz ze mną i jak się okazuje też z Andrew.

- Po opuszczeniu Kryształowego Królestwa zamierzam się udać daleko stąd, do ruin pewnego zamku, aż w Opuszczonym Królestwie. Taki jest cel mojej podróży, mam jednak nadzieję, że po drodze znajdę coś, co będzie mogło mnie teleportować w to miejsce, a raczej do człowieka, którego tam zostawiłam. Tak, czy owak, sama podróż jest niebezpieczna, bardzo niebezpieczna, a jej cel w szczególności. Co
gorsza nie mam pojęcia czy Meridion - ten którego szukam - nadal znajduje się w Opuszczonym Królestwie. Wiem jedynie, że tam, w ruinach zamku widziałam go po raz ostatni i że jeśli tam powrócę zdołam znaleźć sposób na przeniesienie się w miejsce gdzie znajduje się teraz.  Tak na prawdę może on być gdziekolwiek, z jego magią wszystko jest możliwe. W czasie podróży zamierzam szukać informacji na temat teleportacji w konkretne miejsce, a raczej sztuki przeniesienia się w pobliże wybranego człowieka, za pomocą woli i magii, nie wiem jednak, czy owe informacje znajdę. Armintel była skora do pomocy, podejrzewam jednak, że będzie wolała zostać tu, z hrabią, przynajmniej na jakiś czas, a nawet jeśli nie, to jej moc nie zdoła od razu przenieść mnie dokładnie w miejsce w którym znajduje się Meridion, tak wiec pozostaje podróż i poszukiwania. Nie wiem, więc, czy w obliczu tego co powiedziałam będziecie chcieli mi towarzyszyć.



Ena - Pt lip 30, 2010 12:46 pm
Ena zastanawiała się, co powinna zrobić. Nie przywykła do deklarowania komukolwiek czegokolwiek, zwłaszcza, jeśli to cokolwiek miałoby potrwać choć trochę dłużej. Słuchała słów anielicy i w swojej malutkiej główce nie miała wątpliwości, że to niezwykle ważna dla dziewczyny sprawa - dlatego tym bardziej nie chciałaby jej zawieść.
Wreszcie przysiadła na oparciu krzesła, na którym siedział Andrew.
- Dobrze - powiedziała z uśmiechem. - Pomogę ci na tyle, na ile będę potrafiła i tak długo, jak dam radę.



Andrew - So lip 31, 2010 8:12 am
Słuchał tego co dziewczyna miała do powiedzenia, mimo iż był lekko zaskoczony długością jej wypowiedzi. Doczekał jednak do końca monologu anielicy.

- Jeśli dobrze pamiętam co i gdzie się w tym świecie znajduje, to do opuszczonego królestwa mamy szmat drogi. Podróż zapowiada się długa i męcząca a przy opuszczonym królestwie znajduje się las, który opuściłem w dziwny sposób wczoraj rano. Dlatego z chęcią się do Ciebie przyłączę. Może czasem siedzę nic nie mówiąc, ale nie wolno się tym przejmować. Od ostatnich 200 lat mieszkałem tylko ze zwierzętami i roślinami w lasach mrocznej doliny. Więc trochę przyzwyczajeń samotnika mi zostało. - Po czym nagle wyciągnął rękę w stronę Niary nie zastanawiając się nad tym, że może poczuć się trochę nieswojo widząc nagle takie wielkie grabie przed twarzą. - To możemy uznać  umowę za zawartą na dostarczenie cie do tego Meridiona - I czekał z wielkim i rozbrajająco szczerym uśmiechem na twarzy.



Niara - So lip 31, 2010 12:15 pm
Uśmiechnęła się tylko i uścisnęła jego dłoń, a raczej to on zamknął w swojej "łapie" jej małą rączkę. Anielica nie chciała czekać na rozmowę z Armintel, pewnie przeciągałaby się ona w nieskończoność. Prośba by czarodziejka udała się z nią, prawdopodobnie była by nie na miejscu, gdyby Niara poprosiła o to przyjaciółkę, ta z pewnością miałby ogromny dylemat. Dziewczyna nie chciała jej stawiać w kłopotliwej sytuacji, wolała żeby przyjaciółka została na jakiś czas z hrabią, bo chyba właśnie tego typu przygody potrzebowała. Otrząsnąwszy się z myśli o Armintel spojrzał na Andrew.

- Cóż, więc nie pozostaje nam nic innego jak zebrać ekwipunek i wyruszać. Jest na tyle wcześnie, że zdążymy wyruszyć jeszcze dziś. Zdaje się, że nie spotkamy już Armintel, wiec pozwól, że zostanę teraz z Eną sama, i napisze list do naszej czarodziejki. Spotkamy się za pół godziny przy wyjściu z rezydencji.

Andrew na słowa Niary wstał, uśmiechnął się i poczłapał do drzwi.

Skoro tylko drzwi zatrzasnęły się za wychodzącym druidem, Niara zestawiła z nogi małą wróżkę i sama zsunęła się z łóżka by napisać list do Armintel. W jednym ze stolików znalazła papier i pióro. Zasiadła do pisania.

Droga Armintel!

        Przepraszam Cię, że opuściłam rezydencje w takim pośpiechu, nie pożegnawszy się z Tobą. Wiesz jednak jak bardzo czas działa na moja niekorzyść. Tak, jak już pisałam bardzo żałuję, że nie mogłyśmy się pożegnać. Nie miej proszę do mnie żalu, wiesz jak bardzo zależy mi na Twoim szczęściu. Sądziłam, że ciąganie Cię po lasach nie jest zbyt dobrym pomysłem, zwłaszcza, że tu z hrabią z pewnością nie będziesz się nudzić.

Wiem, że moja podróż jest długa i niebezpieczna, ale będzie ze mną, Andrew i Ena, więc nie musisz się martwić. Wyruszamy na zachód przez Szepczący Lasy, na wysokości Livaru zamierzamy przekroczyć góry i dotrzeć do Nowej Aerii, a dalej już tylko w Opuszczone Królestwo. Mam nadzieję, że znajdę sposób by odnaleźć Meridiona.

Twoja przyjaciółka, Niara

Niara złożyła kartkę na pół, a na jej wierzchu napisała Armintel i położyła ją na łóżko.

Ena już latała wesoło po pokoju szykując się do wyjścia. Niara uśmiechnęła się do wróżki i obie ruszyły w stronę bram rezydencji. Andrew już na nie czekał. Cała trójka ruszyła, więc w stronę elfiego targu. Nie mieli tu ze sobą praktycznie nic, zwłaszcza Niara, wiec potrzebny był im właściwie cały ekwipunek, nawet broń. Szli dość wolno rozglądając się dookoła, w poszukiwaniu sklepów łuczniczych i płatnerzy. Kiedy docierali już do pełnego gwaru targu zaważyli po drodze sklep łuczniczy, postanowili więc wejść. Ku zadowoleniu Niary właściciel posiadał najlepszej jakości łuki i strzały. Wiedziała, że nie ma to jak elfie wyroby łucznicze. Kupiła, więc piękny elficki, długi, rzeźbiony łuk, zapas strzał, nowy kołczan, karwasz, rękawice i pas. Następnie odwiedzili płatnerza. Andrew miał, co prawda swój sztylet, mimo to kupili jeszcze dwa, jeden dla niego, drugi dla Niary. Kolejne kroki skierowali na targ. A tam już mięli pod ręką wszystko, co tylko miało im być potrzebne. Całe zakupy wydawały się być dość wesołą ‼przygodąâ€ cała trójka zadawała się być radosna, nawet Andrew zaczął się więcej odzywać. Ena jak zwykle pełna życia i energii latała wokół towarzyszy śmiejąc się i zaczepiając ich. Właśnie zatrzymali się przy kramie ze skórami, Niara zaczęła obracać w dłoniach, skórzana kamizelkę. Andrew stanął gdzieś za nią, a Ena usiadła jej na ramieniu.

- Nie mówiłam wam, ale już obrałam trasę naszej podróży – podjęła.

- Myślałam o tym żeby ruszyć na wschód, jednak przeprawę przez pustynie uznałam za zbyt niebezpieczną. Dlatego wyruszymy na zachód, w o głąb Szepczącego Lasu. Wiem, że bardzo łatwo jest zagubić się w tej puszczy, ale już raz podróżowałam przez nią i wiem, że jest ona bezpieczniejszym miejscem niż pustynia. Tu przynajmniej nie zabraknie nam pożywienia. Naszym wyznacznikiem będą większe rzeki. Najpierw przekroczymy Tyron, później Anibie, wtedy znajdziemy się na wysokości Kryształowego Jeziora i Danae. Dalej pozostaje nam przekroczyć Starie i na wysokości Livaru rozpoczniemy naszą wędrówkę przez góry. Gdybyśmy musieli już wtedy uzupełnić nasz ekwipunek będziemy zmoaszeni zboczyć nieco i udać się do Adrionu, mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Tak, więc powinniśmy przekroczyć góry i znaleźć się wprost w Nowej Aerii, tam będziemy mogli uzupełnić zapasy i ekwipunek. A dalej pozostaje nam jedynie podróż przez Opuszczone Królestwo… - skończyła mówić i odłożywszy kamizelkę udali się dalej. Szli wąskimi przejściami między kramami rozmawiając. Wtedy to Niara poprosiła Andrew by udał się do północnej części miasta i zakupił dla nich, solidnego konia, takiego, który zdoła unieść bagaż i ich dwoje. Wcześniej od jednego z kramarzy dowiedziała się, że to właśnie tam można dostać dobre konie. Anielica wiedziała, że podróż konna będzie możliwa tylko do czasu, koń jednak był im potrzebny ze względu na ekwipunek. Druid posłuchał i udał się we wskazanym przez Niarę kierunku.

Tymczasem panie miały teraz czas kupić nowe, bardziej odpowiednie ubrania. W końcu czekać ich miała długa wędrówka, a suknie nie są raczej odpowiednim strojem do tego typu ‼przygód”, zwłaszcza, jeśli chodziło o Niarę. Anielica kupiła wiec sobie długie, skórzane buty, prostą biała tunikę, skórzana kamizelkę i proste, długie spodnie. Wszyscy oczywiście musieli zaopatrzyć się w płaszcze, co prawda dla Eny został on specjalnie stworzony, ale dzięki temu mała wróżka mogła czuć się wyróżniona, to, że była mniejsza do ludzi nie oznaczało przecież, że jest od nich gorsza.

Zakupy zostały zakończone, mieli już z pewnością wszystko, czego potrzebowali. Niara podziękowała w duchu Zorze na jego magiczną sakiewkę, gdyby nie on i jego prezent pewnie nie byłoby tak różowo. Andrew wrócił już prowadząc ze sobą, ogromnego rumaka, Niarze jeszcze nie zdarzyło się widzieć takiego konia. W czasie, gdy Andrew pakował ekwipunek, Niara i Ena udały się do pobliskiej karczmy na szybki posiłek, wyprosiły również u karczmarza nieco surowego mięsa dla ich niedźwiedziołaka.

Słońce już dawno przekroczyło zenit, a dopiero teraz cała trójka była gotowa do drogi. Zastanawiali się jeszcze przez chwilę czy nie zostać w elfim królestwie na noc, zdecydowali się jednak wyruszyć, do zmroku pozostało w końcu jeszcze wiele godzin. Tak, więc cała trójka ruszyła w nieznane.

Ciąg dalszy