ďťż
Karczma pod "zaspanym szlachcicem"



Dwayt - Pn paź 18, 2010 12:16 pm
Otworzył drzwi i przekroczył prócz, rozejrzał się pospiesznie zmęczonym wzrokiem i podszedł do karczmarza poprosił o jakiś niewielki pokój.
Był przygnębiony, a jego wzrok smutno i powoli przenosił się po kolejnych stopniach schodów, kiedy wreszcie po dość długim czasie, co było dziwne zważywszy na to, że jego atutem jest niezwykła szybkość, dotarł do pokoju.
Panowała w nim ciemność, znajdowało się w nim tylko jedno na dodatek dość nie duże okno, szafa i co wydało się dziwaczne, dwuosobowe łoże, zdobione i z ładną, czystą pościelą. Był zmęczony, bolały go wszystkie mięśnie, chciał iść spać, ale postanowił najpierw wybrać się na miasto i kupić nowe ciuchy, ponieważ miał zamiar spędzić trochę czasu między ludźmi, a nie jak to ostatnio miał w zwyczaju robić ze zwierzętami.
Postanowił udać się na rynek, aby kupić nowe ciuchy, ponieważ te które teraz miał były już nieco znoszone i brudne, na dodatek zechciał zmyć z siebie pot.

Wrócił po kilku godzinach, czysty i na dodatek w nowych ciuchach, teraz jego ciało zdobiła czerwona koszula z rozpiętymi dwoma ostatnimi guzikami pod szyją, czarna marynarka z długimi rękawami, oraz ciemne, eleganckie spodnie.
Kiedy przechodził przez pokój ziewną przeciągle zakrywając dłonią ust, przetarł oczy i przez chwile zastanawiał się czy iść spać, wreszcie jednak senność wygrała, zdjął nowe ciuchy i złożone położył na niewielkim stoliku, podszedł do łoża z którego podniósł rąbek kołdry pod którą za moment ochoczo się wsunął, zamknął oczy, a sen przyszedł szybciej niż mógłby się tego spodziewać.
Śnił o Tii, choć była kawał drogi od niego, to czuł jej bliskość i ciepło, przypominała mu się przyjemność jaką sobie sprawiali i uświadamiał sobie, że chce więcej...

Kiedy wstał udał się na rynek w Elisi w poszukiwaniu kontaktu z innymi ludźmi.




Dwayt - Wt paź 19, 2010 7:00 pm
Zapadła już noc, godzinę zajęło mu przedostanie się z Elisi, aż tutaj do karczmy, przez całą podróż myślał o Tii i to go spowalniało, nie mógł się skupić na biegu, często stawał lub szedł, prawie całą drogę spędził pod postacią wilka.
Wszedł do swojego pokoju i omiótł go spojrzeniem, był mroczny i ciemny doskonale pasował do uczuć które teraz w nim panowały, głównie przeważał smutek i złość. Smutek ponieważ jest daleko od elfki, a złość ponieważ ona zabawia się pewnie teraz z Lesaranem, szepcze mu do ucha namiętnie, krzyczy lub jęczy z rozkoszy. Nie chciał dalej o tym myśleć więc postanowił, że pójdzie spać, zdjął z siebie ciuchy i położył się na łóżku, przykrył do połowy swoje ciało pościelą, włożył dłonie pod głowę i wpatrywał się chwilę w sufit, aż wreszcie zamknął oczy i próbował zasnąć, niestety myśli mu na to nie pozwalały, wiedział, że tej nocy się nie wyśpi.
Wreszcie nie wytrzymał i wstał, ruszył do miasta.

Dalsza część



Tia - Wt paź 19, 2010 11:21 pm
Czuła, że podniecenie jakie w niej wywoływał zaraz ją rozsadzi. To jak długo zwlekał i przeciągał te chwile doprowadzało ją do szaleństwa. Leżąc na plecach z unieruchomionymi dłońmi pocierała swoimi udami, ściskając je i postękując cicho. - Zrobię co rozkażesz - zapewniła potulnie, głosem przesyconym miłosnym uniesieniem. Sama jego bliskość, była dla niej szczęściem. Próbowała uwolnić dłonie. Chciała znów go pieścić. Pragnęła dotyku jego skóry. - Bij mnie... przyjmę to z rozkoszą. Każ mi całować twoje stopy, a dokładnie ci je wyliżę... Pozwól się kochać, a do rana będziesz skamlał z rozkoszy... Tylko mnie puść..



Dwayt - Wt paź 19, 2010 11:39 pm
- Puścić Cię, czy ja wyglądam na szalonego ? -
Spoglądał w jej oczy śmiejąc się przy tym, to jak próbowała się uwolnić, bawiło go, nie puszczał jej dłoni.
Usta położył na jej dekolcie, aby jeszcze bardziej ją rozpalić, wykonał kilka pocałunków wchodząc każdym po kolei wyżej, aż wreszcie dotarł do jej ust na których złożył długi i namiętny, miłosny pocałunek.
- Masz sprawić, abym tej nocy nigdy nie zapomniał, abym budził się z krzykiem rozkoszy gdy te chwilę powrócą w moich snach. - wyszeptał namiętnym głosem wprost do jej ucha.
Jego palce rozluźniły uścisk, dłonie Tii stały się wolne, tak samo jak jego, dlatego właśnie skierował je na piersi elfki które zaczął ochoczo pieścić, szybko jednak jego ciało upomniało się o zdjęcie ubrania kobiety. Ściągnął ramiączka jej ubrania i pocałował miejsca na których się znajdowały, a później przesunął się w dół, aby zsunąć cała suknie, zwinął ją w kulę i rzucił gdzieś w kąt pokoju.
Każda część ciała Dwayta wyła z rozkoszy gdy oczy ujrzały nagość Tii.




Tia - Śr paź 20, 2010 12:55 pm
Pocałunek Dwayta sprawił, że wszystkie jej dotychczasowe myśli zagotowały się i wyparowały. Ogarnęła ją słodycz, spełnienie bliskości. Nawet na jedną chwilę zapomniała o tym, że poza pocałunkami istnieją jeszcze silniejsze pieszczoty cielesne. Złączenie z nim ust, oddechu, duszy... wystarczało jej do pełni szczęścia. Tylko miłość mogła tak działać. Tylko ona dawała rozkosz silniejszą od przyjemności cielesnej. Rozkosz z czucia z ukochaną osobą tej intymnej, czułej bliskości twarzy.
Gdy zsunął z niej suknię i powrócił nad nią ujęła jego twarz w dłonie ponownie. Z przerażeniem poczuła, że oczy nabiegają jej łzami. Zamrugała szybko, by nie tracić ostrości jego obrazu. Dotykała palcami jego policzków i uszu... włosów, patrząc na niego z głębokim wzruszeniem. Oddech nie mieścił jej się w piersiach. Uniosła tułów wolno i zsunęła mu z ramion koszulę.
Niespodziewanie zaczęła dotykać go bez wcześniejszej gorącej niecierpliwości. Chciała kontemplować każdy kawałeczek jego ciała i nie ominąć żadnego doznania. Sunęła opuszkami palców po jego ramionach i rzeźbie jego piersi. Delikatne, pełne czułości pocałunki składała na jego obojczykach i szyi. W końcu pchnęła go na plecy i pochyliła się, klęcząc na nim okrakiem. Zaczęła zdejmować spodnie.
Kiedy mężczyzna leżał już nagi nie powróciła do jego twarzy, tylko zaczęła pieścić mu stopy i łydki. Wargami i językiem, namiętnie eksplorowała każdy centymetr jego skóry, tak, jakby były to intymne miejsca. Kątem oka obserwowała jego krocze i twarz śledząc przyjemność jaką mu sprawia.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 1:30 pm
Dotyk Tii był delikatny i przyjemny, opuszki jej palców łaskotały jego ciało i wywoływały mrowienie w częściach które muskały.
Zdecydował się dać jej trochę wolności i pozwolić na to, aby robiła z nim co chce, przynajmniej puki nie uzna, że odpracowała krzywdy i zasłużyła na nieco przyjemności. Kiedy Tia zsuwała z niego spodnie podniecenie sięgnęło zenitu, gdy zaczęła pieścić jego stopy i łydki jego twarz wyrażała ogromną przyjemność, choć mówiąc o nie zapomnianej nocy liczył na trochę więcej. Zdawał sobie sprawę, że w ten sposób elfka próbuję go jeszcze bardziej pobudzić i podobała mu się ta myśl, że z nim igra: "A niech tylko spróbuję zabawić się moim kosztem..."
Już obmyślał kary które mógłby jej zadać, szybko stwierdził, że nie potrzebuje powodu, by je na nią nałożyć, zrobi to, chce widzieć jak Tia się wierci na łożu i błaga go o więcej, jak krzyczy, aby dotykał ją i pieścił każdy skrawek jej ciała, jak dochodzi do granic wytrzymałości i jęczy z rozkoszy.



Tia - Śr paź 20, 2010 1:48 pm
Miał rację. Próbowała go pobudzić, ale celowo zwlekała z zasadniczymi pieszczotami. Sunąć w górę wargami po jego ciele ominęła prężącą się męskość, obcałowała pachwiny, masując uda, ale ta najbardziej spragniona dotyku cześć jego ciała ledwo musnęła oddechem. Podobnie było z sutkami, których nawet nie tknęła, liżąc jedynie wokół nich kolistymi ruchami języka jego ciało. A potem nachyliła się nad jego twarzą, ale pocałowała nie wargi, ale jego brodę.
- Dobrze ci wilku?... - wyszeptała namiętnie. Sama była rozpalona i napięta. Jej ciało domagało się silniejszych doznań, ale wstrzymywała się specjalnie. Chciała dręczyć jego i siebie. Zaczęła lizać go po uchu. Dłoń zsunęła i przesunęła po jego męskości palcami, wsłuchując się w dźwięki, jakie wydawały jego wargi. Nie chciała się spieszyć, ale nie było w niej złośliwości. Znów zawisła nad nim, by patrzeć mu w oczy. Dłoń wsunęła między jego uda głębiej, pieszcząc bardziej miękkie obszary.  Spoglądała na jego napiętą z rozkoszy twarz z fascynacją i uwielbieniem.
- Czyżbyś był... niecierpliwy? Śpieszy ci się gdzieś...?



Dwayt - Śr paź 20, 2010 3:13 pm
O tak było mu dobrze, ale nie chciał jej tego powiedzieć. Bawiła się nim, nie dając prawdziwej przyjemności, to go rozgniewało, ale i faktycznie rozpaliło. Kiedy przeciągnęła opuszkami swych palców po jego męskości, jęknął z rozkoszy wprost do jej ucha. Złapał ją i rzucił na łóżko obok siebie. Wyciągnął dłoń do szuflady obok i wyjął z niej line, przywiązał po kolei każdą kończynę Tii do łóżka i z złośliwym uśmiechem na twarzy wyszeptał jej namiętnie.
- Uwolnienie Cię na pewno było dobrym pomysłem, ale musisz zostać ukarana za to co zrobiłaś, zabawa z Lesaranem i uderzenie tamtej kobiety nie ujdzie Ci płazem. -
Położył się tuż obok skrępowanej elfki po jej prawej stronię, jego męskość dotykała delikatnie zewnętrznej części jej uda, chciał widzieć jak się piekli nie mogąc mieć tego o czym marzyła, choć jest tak blisko. Chuchnął w jej ucho, a później zaczął obcałowywać całą jej szyje w tym czasie również bawił się palcami w okolicach jej łona, nie dotykając go.
- Możesz krzyczeć, a ja i tak Cię nie puszcze. -
Usiadł lekko na jej brzuchu i pochylił się, położył dłoń na jej policzkach i brodzie ściskając je nieco, zaczął przyciągać jej głowę bliżej i bliżej siebie, aż wreszcie puścił, niestety była związana i była granica, ustawił swoje usta kilka centymetrów dalej od jej, aby była świadoma, że jest na tyle blisko, że może je dokładnie oglądać, ale tak daleko, że nie ma szans ich dotknąć, posmakować. Zsunął się tym razem na jej lewą stronę, a towarzyszył temu wszystkiemu śmiech. Kiedy ucichł, spojrzał w jej oczy i powiedział.
- Jeśli będziesz mnie błagać, to być może dam Ci więcej pieszczot, być może... -



Tia - Śr paź 20, 2010 4:12 pm
Z początku, próbowała się wyrwać.
- O nie! Nic z tego.. - szarpnęła się, gdy przytrzymywał jej ręce.
Usiłowała go kopnąć. Niweczył jej plan, ale przede wszystkim bunt i walka z nim także były rozkoszą. Naprawdę chciała zadać mu, ból i wyrywała się także do bólu, aż zabrakło jej sił. Wówczas leżała dysząc i patrzyła w sufit. Całował ją po szyi i drażnił w okolicach łona. Poruszała się tęsknie starając się otrzeć o jego dłoń, a pojękiwania tłumiła zagryzając wargi. Kiedy drażnił się z nią zwodząc ustami, spojrzała mu w oczy. Śmiał się i to ją rozwścieczyło.
- Przestań. Nie masz pojęcia kim jestem... - warknęła i szarpnęła nadgarstki - Lesaran ma pecha, że mnie spotkał, nie masz mu czego zazdrościć. I nie licz na to, że o cokolwiek będę błagać.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 4:26 pm
- To smutne, a mogło być tak ciekawie, ale skoro tak stawiasz sprawę. -
Powiódł dłonią kilka centymetrów nad jej ciałem, jego oczy były smutne, a z jego ust wydobyło się westchnienie.
Wstał i zaczął rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu swoich spodni. Gdy je znalazł nasunął szybko na swoje ciało, to samo zaraz zrobił z koszulą.
- Nie martw się, nie zostawię Cię takiej, rozpalonej. W karczmie na pewno znajdą się jacyś chętni mężczyźni, a ty nimi nie pogardzisz, prawda ? -
Obejrzał się na nią i podszedł do drzwi chwytając od razu za klamkę, czekał, aż krzyknie, zacznie go wyzywać i błagać, aby tego nie robił.
Miał ochotę się teraz na nią rzucić, rozwiązać ją, żeby ukazała swoją złość w pełni, zapewne rzuciłaby się do jego gardła by je rozszarpać. Powoli zaczął napierać na klamkę, aby schodziła w dół, oczywiście, to wszystko było ukartowane, nie miał zamiaru oddać jej nikomu innemu, chciał ją w pełni wykorzystać, ale jego ciało prosiło, aby doprowadził ją do granic, chciało, żeby błagała i była posłuszna byleby dał jej trochę przyjemności, chciał widzieć, że elfka pragnie go całym ciałem i umysłem.



Tia - Śr paź 20, 2010 6:06 pm
Kiedy wstał i sięgnął po ubraniu spłynął po niej lodowaty dreszcz. Przestraszyła się. Najbardziej tego, że eliksir w jakiś przedziwny sposób na niego nie działa. Spodziewała się gier w łóżku i tego, że nawet zakochany, Dwayt będzie pewny siebie i władczy. Uwielbiała go za to. Ale teraz przesadził... Pożałowała, że się z nim droczyła. Chciała go teraz zatrzymać za wszelką cenę. Aż zdławiło ją w gardle, gdy poczuła jak bardzo pragnie, najprościej w świecie wtulić się w jego ciało. Nie była pewna czy nie spełni swojej groźby. Nie bała się gwałtu, ale nie chciała teraz innego mężczyzny.
Dopiął swego. Usłyszała swój własny krzyk.
- Dwayt, nie! Zostań...
Tylko raz się szarpnęła, ale to niewiele dało. Mogła próbować przepalić więzy, ale wiedziała, że między nimi nie chodzi teraz o niewolę w dosłownym znaczeniu. Opadła głową powrotem na poduszkę i zamknęła oczy. Poczuła, że drży.
- Proszę cię zostań ze mną i kochaj mnie - wyszeptała tak cicho, że nie była pewna, czy on to usłyszy.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 6:53 pm
Kiedy usłyszał jej krzyk, obrócił się na piecie, jego twarz nie ukazywała radości ze zwycięstwa, nie uśmiechał się, był poważny, po prostu chciał to usłyszeć, jak go prosi, ale to jak wypowiedziała te słowa coś w nim ruszyło. Usłyszał, to co wyszeptała i faktycznie chciał to zrobić. Pochylił się nad jej twarzą i dotknął jej ust kciukiem, delikatnie po nich przejechał, a jego spojrzenie wpatrywało się przepraszająco w jej oczy. Pocałował ją, napierał na jej usta bez przerw, rozbierał się przy tym. Zechciał ją rozwiązać i zrobił to po kolei uwolnił każdą z jej kończyn.
- To na pewno jest noc której nie zapomnę, ale liczę na więcej, o wiele więcej. -
Posłał jej niewinny uśmieszek gdy schodził w dół, całując kolejny zakątki jej ciała, aż doszedł do łona, powoli powiódł po nim językiem uwieńczając to pocałunkiem. Jeden z jej sutków złapał w palce i delikatnie ścisnął. Ustami zszedł jeszcze niżej do jej stóp, a później łydek, popieścił jej udo swoją brodą z delikatnym zarostem, a w tym czasie jego dłonie i palce wariowały, biegały po jej ciele sprawiając przyjemność gdzie tylko mogły łapiąc, szczypiąc, łaskocząc, głaskając, muskając. Dwayt miał szczerą nadzieje, że Tia odpłaci mu się później tym samym.



Tia - Śr paź 20, 2010 7:56 pm
Odpłaciła, ale nieco później. Najpierw przeżyła chyba najpiękniejszą chwilę życia. Dotykał kciukiem jej warg, a ona myślała, że znów się rozpłacze. W duszy znów go błagała, żeby już jej dłużej nie dręczył, a jej oczy wyrażały to błaganie. Wyglądała bezbronnie i czuła się tak. Tak strasznie pragnęła objąć go, gdy ją całował. Jej uczucia teraz były tkliwe, czułe i pełne głębokiego wzruszenia.
Wyczuła, że się rozbiera i miała ochotę go popędzać. Jak wyswobodził jej ręce oplotła go nimi i przylgnęła do niego nagim ciałem, tak żarliwie, jakby zaraz miała go stracić. Zapomniała, że wypiła jakiś eliksir. Szeptała, że go kocha i wierzyła w to. Oddawała się pieszczotom i dawała w zamian takie same, ale przede wszystkim okazywała mu oddanie i uwielbienie.
Kilka razy był świadkiem, jak piszcząc, jęcząc i stękając przeżywa w jego ramionach miłosne apogeum. Na końcu znów kochali się drapieżnie i brutalnie, by i jego podniecenie nareszcie osiągnęło szczyt i spełnienie. Potem opadli bez tchu na pościel, wciąż spleceni ze sobą i drżący z wysiłku. Dopiero wtedy Dwayt zauważył, że wokół łóżka płonie podłoga. Płomienie tworzyły wokół nich okrąg, ale deski nawet się nie zaczerniły. Nie było też dymu.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 8:18 pm
Kiedy wreszcie skończyli poczuł się wspaniale, spełniony, nie mógł sobie wyobrazić lepszej nocy z Tią, dała mu tyle przyjemności, że sam w to nie wierzył. Kiedy opadli bez sił na łoże wtulając się w siebie nawzajem uświadomił sobie, że przyjemność nie sprawiają mu same pieszczoty które dała mu Tia, a to, że jest przy nim, blisko.
- Kocham Cię. -
Mówiąc to pocałował jej czoło, a nos zanurzył we włosach, czuł przyjemny zapach jej ciała, choć było mu niezwykle gorąco, to dotyk jej ciepłej skóry na jego gołym ciele sprawiał mu szczęście i radość. Nagle spostrzegł okrąg ognia rozpościerające się obok łózka.
- To twoja sprawka ? -
Spojrzał na Tię, a jego oczy ukazywały pytanie i zaciekawienie, zmieszane z podnieceniem.



Tia - Śr paź 20, 2010 9:03 pm
Była taka spokojna, jak dotąd tylko w ramionach swojego ojca. Ledwo zerknęła na ogień.
- Tak - przytaknęła cicho. Zaraz zamknęła oczy i westchnęła, układając się przy nim wygodnie.  

Stał na tak wąskiej skalnej półce, że jego stopy ledwo się na niej mieściły. Ręce i kostki miał przykute łańcuchami do kamiennego wąwozu. Dołem płynęła rzeka lawy. Była nagi. Czuł żar ognistych wyziewów na skórze, ale zupełnie inny ból palił go od środka.
Po raz kolejny krzyknął jej imię, głosem tak potężnym i szalonym z rozpaczy i gniewu, że aż z okolicznych zboczy posypały się drobne kamyki. Zwiesił głowę i oddychał ciężko. Każdy jego mięsień był napięty i drżał. Pod powiekami miał tysiące obrazów. Na wszystkich jego ukochana Tialanazere, była brutalnie gwałcona i bita do nieprzytomności... do śmierci. Oczy go szczypały. Płakał, a z ust kapała krew.
Powinien był ja zatrzymać. Powinien być przy niej. Teraz już na wszystko było za późno. Sam ją taka uczynił. Niepokorną, złośliwą, wesołą i lekceważącą wszystko. To przez niego miała teraz zginąć w tak okrutny sposób...
Krzyknął znów, tak jakby mógł krzykiem rozerwać łańcuchy. Odpowiedziało mu tylko syczenie i buchanie pary i dymu w wąwozie.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 9:23 pm
Kiedy zobaczył dziwną postać przypominającą mu demony z opowieści podniósł się z łóżka, chciał krzyknąć, aby wynosił się z jego pokoju, ale uznał to za głupie, ktoś taki by go nie posłuchał, a co najwyżej wyśmiał. Chciał przybrać postać wilka i zmusić go do wyjścia siłą, ale zanim to zrobił przekonał się, że byłoby to głupim pomysłem, jego ciało uderzyło w ścianę, Dwayt jęknął z bólu gdy opadł na ziemie.
Chciał wziąć kilka głębszych oddechów i przeczekać największy ból, aby wtedy pomóc Tii. Przez ten czas ona spróbowała swoich sztuczek, niestety nie wyszyły i została nieciekawie potraktowana przez diabły, które zadały jej kilka ciosów i przygwoździły do łoża z rozkazu czarnoksiężnika. Kiedy Dwayt już wstawał diabeł zorientował się i wysłał go z powrotem na ścianę, Dwayt poczuł nieprzyjemnie napinające się mięśnie, został sparaliżowany, choć wydawał swoim kończynom rozkazy do ruchu, one nic nie robiły, nie odpowiadały. Nie mógł nic zrobić więc zamknął oczy, aby nie widzieć jak sprawiają cierpienie elfce. Gdy skończyli i zniknęli w kłębach dymu, on odzyskał czucie w mięśniach, wstał i ruszył do łóżka, chciał jakoś pomóc Tii, jego ręce powędrowały, aby ją dotknąć, chciał sprawić co jej jest, ale zatrzymał je w ostatniej chwili, wiedział, że może sprawić jej tym ból. Łzy cisnęły mu się do oczu, ale powstrzymał je.
- Co jest, co to ma znaczyć ? - Ledwo co słyszalny głos wydostał się z jego zaciśniętego gardła.



Tia - Śr paź 20, 2010 10:04 pm
Z początku leżała na plecach. Gdy odeszli nogi ściągnęła ze sobą i obróciła się na bok przybierając bardziej skurczoną pozycję. Zaskomlała z bólu, który wciąż rozdzierał jej ciało. Krwawiła i czuła jak słabnie. Gdy Dwayt się zbliżył, chwyciła jego dłoń kurczowo.
- Pomóż mi... - wychrypiała przez opuchnięte wargi - Nie próbuj leczyć, to nic nie da... Muszę.. - jęknęła z bólu i na chwilę straciła oddech - Musze dostać się do moich rzeczy... w tamtym domu...
Patrzyła na ukochanego zbolałym wzrokiem i oczami pełnymi łez. Ufała mu. Zresztą był jedyną jej nadzieją. Musiała porzucić ciało elfki nim jej serce przestanie bić. A do tego potrzebne było kilka rzeczy. Wzięła głębszy oddech.
- Umieram... nie mam wiele czasu... Musze mieć dwa kadzidła, liście Krwiostu, nóż rytualny... Wszystko mam u Lesarana w domu... pod moim łóżkiem. Zabierz mnie tam... albo przynieś je tutaj... proszę.
Zamknęła oczy i rozluźniła uścisk na jego dłoni. Przez chwile mogło się wydawać, że już umarła, ale jej oddech był płytki i stały.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 10:20 pm
- Zabieranie Cię tam byłoby niebezpieczne, wrócę za kilka minut, nawet się nie obejrzysz. - Jego głos drżał i był niezwykle cichy, ledwo mógł cokolwiek mówić, jego gardło tak zaciskało się widząc cierpiącą Tię.
Kilka minut, tak daleka podróż trwająca kilka minut jest właściwie niemożliwa jeśli nie użyje się czaru teleportacji. Nawet on w swojej postaci wilka z Efne do Elisi biegł około dwudziestu minut, a w dwie strony to o wiele za długo by elfka mogła czekać.
Wyskoczył przez okno i natychmiast przybrał formę wilka pędząc do Elisi, nie miał czasu więc postanowił zaryzykować własne zdrowie dla zdrowia Tii, użył migoczących kroków, używał ich kolejno jedne po drugich. Migoczące kroki były świetne do ucieczki lub dogonienia uciekającej ofiary, zdejmowały ograniczenia które nakłada na mięśnie mózg i pozwalały używać ich pełnej mocy, przyśpieszając tym ciało do nieprawdopodobnych prędkości. Niestety po nich następowało zmęczenie i ogromny ból w mięśniach, nie można ich było stosować zbyt często i zbyt długo, ponieważ powodowały rozrywanie mięśni i trwałe uszkodzenia ciała. Dwayta teraz to nie obchodziło w minute znalazł się pod domem Lesarana, rozbił okno do pokoju Tii swym ciałem i odmienił się w człowieka. Jego kolana ugięły się pod jego ciężarem, poczuł ból w łydkach, niewyobrażalny ból, przełamał się i wstał, chwycił za jakąś torbę i zapakował rzeczy z pod łóżka elfki. Jeden z domowników zbudzony przez dźwięk tłuczonego szkła, właśnie otwierał drzwi. Dwayt zarzucił pasek od torby przez głowę i zamienił się w wilka. Osobą która weszła do pokoju okazał się Lesaran. Miał teraz ogromną ochotę rozszarpać go na strzępy za to, że był z Tią poprzedniej nocy, postanowił jednak jedynie na niego warknąć i okazać spojrzeniem drzemiący w nim gniew. Kiedy już to zrobił, wyskoczył przez okno i znów pomknął używając swych migoczących kroków tym razem jednak w stronę Efne. W połowie drogi mięśnie zaczęły dawać znaki, że dłużej nie wytrzymają, Dwayt biegł dalej z zaciśniętymi zębami, dotarł do karczmy w kolejną minute, cała droga trwała nie całe 240 sekund. Upadł przy łóżku na kolana już w swojej ludzkiej formie, wsparł się na nim,  zdjął z szyi torbę która położył przy elfce i zaczął wyciągać wszystko co obiecał przynieść, rozłożył rzeczy po kolei na łóżku i spojrzał pytająca na ukochaną.
- Co teraz ? -



Tia - Śr paź 20, 2010 10:43 pm
Ocknęła się gdy znów go usłyszała. Otworzyła oczy i pokój zawirował, ale zdołała ich nie zamknąć, tylko wyciągnęła ręce po przedmioty. Podsunęła mu dwa metalowe kadzidła. Coś w jej oczach błysnęło i oba naczynia zaczęły kopcić.
- Postaw je na ziemi... - poprosiła szeptem.
Potem wzięła czarkę i rytualnym nożem, mamrocząc jakieś słowa nacięła sobie nadgarstek. Krew spływała do czarki przez chwilę. Potem Tia wzięła do ust jakiś suchy liść i zaczęła go rzuć wdychając głęboko dym kadzideł. Popiła liście własną krwią i zaczęła się krztusić. Skurczyła się i jęknęła głośno. Jej ciało zaczęło się wić w konwulsjach, stawać smagłe i bardziej smukłe. Włosy się skręciły i zrobiły czarne. Gdy przemiana się dokonała Tia nie czuła już bólu, a jej prawdziwe ciało było zdrowe.
Podniosła się na ramionach i spojrzała na Dwayta.
Piersi miała trochę mniejsze i bardziej szpiczaste, biodra chudsze, skórę ciemną i czarne, kręcone włosy. Poza tym między jej nogami pętał się cienki ogonek, a na głowie miała małe rogi. Jednak twarz miała dokładnie te same rysy i dokładnie te same, kochające, namiętne oczy spotkały się z nim spojrzeniem.
- Dziękuję - powiedziała poważnie i zsunęła się z łóżka, żeby założyć czarną sukienkę w której przyszła.



Dwayt - Śr paź 20, 2010 10:53 pm
Kazała mu postawić kadziła na ziemi więc tak właśnie uczynił. Dym unoszący się z nich był dla niego nieprzyjemny, szarpał nieprzyjemnie jego gardło od środka. Dwayt przysunął się do najbliższej ściany, nie podszedł, a przysunął ponieważ nie czuł nóg i nie mógł nimi poruszać, domyślał się, że mięśni jego nóg prawdopodobnie są porozrywane, cieszył się, że nie czuje bólu z tym związanego.
Przyglądał się rytuałowi który odprawiała Tiia, z podłogi, miał nieco kiepski widok, ale najważniejsze było, aby zadziałał. Kiedy z łóżka zsunęła się demonicznie wyglądająca kobieca postać, myślał, że sługi czarnoksiężnika wróciły, aby upewnić się, że wszystko poszło po ich myśli. Jednak w jej oczach zauważył znajome ciepło i czułość, jego z początku okazywały zdziwienie, ale gdy zorientował się, że to Tia pod nieco inną postacią jego oczy zmieniły wyraz na taki sam jak jej. Kiedy nałożyła suknie było już dla niego pewne, że to ta sama kobieta z którą jeszcze kilka chwil temu oddawał się rozkoszom, choć ta postać była nieco dziwna, to jej nagość nadal go podniecała, może to dlatego, że wiedział iż to Tia, a może faktycznie było coś pociągającego w tym diabelnym ciele.
- Nie ma za co. Więc to naprawdę Ty ? -



Tia - Śr paź 20, 2010 11:09 pm
Zobaczyla teraz w jakim jest stanie i podeszła, by przy nim uklęknąć. Dotknęła jego uda dłonią. Było rozpalone.
- Co ty właściwie zrobiłeś? - zmrużyła oczy z troską. Domyślała się już, bo pamiętała, jak dostała się tu na jego grzbiecie.
- Przykro mi, że dałam ci tyle samo bólu ile rozkoszy. To nie tak miało być... Nie spodziewałam się, że mnie znajdą. A skoro zdołali się tu dostać, to znaczy, że bliska mi osoba ma kłopoty.
Była dotąd poważna i zatroskana, ale po ostatnim zdaniu obejrzała się na pokój i uśmiechnęła swawolnie i z satysfakcją.
- Stary cap. Zabawiałam jego kujonowatego synalka, ale nie... On miał mieć w głowie tylko czarną magię. Drażnił mnie tą wyższością więc mu ją zaniżyłam przed Wyższym Zgromadzeniem. Świecił kutasem na oczach największych osobistości Piekieł - zachichotała, ale potem znów spojrzała na jego nogi i spoważniała
- Musisz iść do cyrulika. Mam nadzieje, że to nic poważnego?



Dwayt - Śr paź 20, 2010 11:23 pm
Spoglądał na nią z troską i miłością, wysłuchał jej słów do końca i odpowiedział, jego głos był pewny i donośny, co mogło zdawać się dziwne, bo prócz zerwanych mięśni, na pewno był bardzo zmęczony podróżą.
- Bliska Ci osoba ma kłopoty... Dobrze idź. Ja sobie poradzę sam. -
Uświadomił sobie, że słowa "bliska mi osoba" mogły oznaczać coś czego nie chciałby słyszeć i dlatego właśnie dobrała takie słowa. Nie zdziwiło go to, pochodziła z innego świata niż on, teraz zaczął zdawać sobie sprawę, że mógł nawet nie dostarczyć jej takiej przyjemności jakiej by pragnęła.
Przeczołgał się w stronę łóżka na które od razu się wspiął, położył głowę na poduszce, a dłoń na swoim czole. Na szczęście posiadał jeszcze jedną specjalną zdolność. Natychmiastowa regeneracja, jego porozrywane mięśnie zaczęły powoli się ze sobą scalać, ale sprawiało mu to niewyobrażalny ból, zaciskał zęby najmocniej jak potrafił, tak mocno, że prawie pękały, a jednak z jego ust i tak wydobywał się jęk, jego oczy wypuściły kilka łez które spłynęły mu po policzkach.



Tia - Cz paź 21, 2010 6:59 am
Weszła na łóżko i klęknęła nad nim. Pochyliła się i zebrała łzy z jego policzków wargami. Jego ból bolał i ją, ale w jakiś sposób także przeprawiał o dreszcz podniecenia. Był twardym mężczyzną. Właściwie niewiele różnił się od diabła. Mógłby nim być...
Jako osoba z natury egoistyczna, w swoich rozmyślaniach nie brała  pod uwagę, że może on by nie chciał stać się istotą piekielną. Liczyło się dla niej tylko to, by móc go dla siebie zatrzymać.
- Nigdzie się nie wybieram. Uratowałeś mnie. Możesz w zamian żądać ode mnie czego zechcesz - wyszeptała wciąż całując go po twarzy i dłoni, którą się zasłaniał - Ciekawe... że jestem ci już zobowiązana dwie takie przysługi.
Uśmiechnęła się i usiadła przy nim, patrząc na niego z góry. Zastanawiała się, czego wilkołak może chcieć od diablicy. Szybko poszukała w myślach takich żądań, których nie chciałaby spełnić i niestety znalazła kilka, co spowodowało, że na jej wargach pojawił się grymas niezadowolenia.
- Byłabym wdzięczna, gdybyś pozwolił mi spełnić chociaż jedną. Lżej bym się czuła. Nie lubię mieć zobowiązań.



Dwayt - Cz paź 21, 2010 11:16 am
Kiedy poczuł dotyk jej delikatnych i miękkich warg na swoich policzkach, zachciał złączyć ich usta i zanim usiadła obok niego zrobił to, chwycił za jej podbródek i przyciągnął jej wargi do jego, składając na nich krótki pocałunek.
- Nie będę żądał od Ciebie przysługi za uratowanie życia. Dlaczego nie idziesz pomóc tamtej osobie skoro Ci na niej zależy ? -
Właściwie go to nie obchodziło, tak długo jak ona zostawała z nim był szczęśliwy i tego chciał. Oglądał z ochotą jej ciało i żałował tego, że zechciała się wcześniej okryć suknią. Czuł nadal ból w mięśniach, ale przekręcił się na bok i chwycił Tię, aby położyć ją na plecach, gdy to zrobił chwycił ramiączka jej sukni i zsunął je z barków diablicy. Nie zrobił nic więcej, myślał, że ona może mieć powody dla których się ubrała, a ich bliskość tak czy inaczej sprawiała mu radość.



Tia - Cz paź 21, 2010 11:31 am
Zachichotała radośnie, kiedy ją przewrócił na łóżko. Przesunęła mu palcami po głowę "pod włos" podczas gdy on zsuwał jej ramiączka sukienki. Uśmiechała się uszczęśliwiona i ponownie beztroska, jakby wydarzenia, które miały miejsce przed chwilą w ogóle się nie wydarzyły. Odczuła ulgę gdy powiedział, że niczego od niej nie chce.
- Bo nie mogę - odpowiedziała mu na pytanie. - Mój ukochany ojciec znajduje się tam skąd oni przybyli. Nie pozwoliłby im w ogóle po mnie wyruszyć, a jeśli ich nie zatrzymał, to znaczy, że wcześniej oni zatrzymali jego. Teraz właśnie donoszą mu o mojej śmierci. Gdybym się tam zjawiła... sam pomyśl. Jestem bezpieczna, póki oni myślą, że wyrównali rachunki.
Przekręciła głowę lekko i popatrzyła na niego uważnie.
- Nie zraża cię to, że jestem diabłem? Nie obawiasz się, że... igram z tobą, żeby cie skrzywdzić?
Przesunęła opuszkami palców w dół po jego gardle, spuszczając wzrok na jego szyję. W tej chwili przemawiała do niego tajemniczym, a jednocześnie namiętnym tonem.



Dwayt - Cz paź 21, 2010 11:59 am
Kiedy usłyszał słowo "ojciec" poczuł jakby kamień zsuwał mu się z serca, z jego ust wypłynęło westchnienie oznaczające ogromną ulgę.
Na jego twarzy zagościł uśmiech gdy przedstawiła swoje pytanie.
- Możliwe, podejrzane jest na pewno to, że przyszłaś do mnie tamtej nocy do mojego pokoju w karczmie, może chce się zemścić za przywiązanie Cię do drzewa, a może po prostu sprawia Ci to przyjemność. Nie zraża mnie, twoje ciało jest bardzo pociągające i nie mogę się mu oprzeć... -
Ledwo skończył mówić, a już całować jej szyję i dekolt. Dłoń zaś wsunął pod jej suknie i zaczął pieścić okolice jej łona, chciał sprawdzić, czy odczuwa te same przyjemności jak gdy była w ciele elfki. Była istotą z inne świata, chciał odkryć jakie części jej ciała są równie wrażliwe na dotyk co te ludzkie, miał nadzieje, że ona i jej nowe ciało również pomoże mu odkryć inne rodzaje przyjemności, w głowie Dwayta zaczęły się rodzić nowe fantazje z tym diabelnym ciałem Tii w roli głównej.



Tia - Cz paź 21, 2010 12:20 pm
- Oh, przestań już! – odepchnęła go w końcu i zaciągnęła sukienkę powrotem na swoje uda – Ty także doprowadzasz mnie do szaleństwa, ale czas uporządkować wszystkie sprawy.
Dotyk jego palców pobudził ją, ale tym razem chciała się temu oprzeć. Nie miała nic przeciwko drobnym pieszczotom, ale nie miała już czasu na kolejny stosunek. Zdawała sobie sprawę z tego, że zostawiła Lesarana w noc, w która się kochali. Powinna się teraz z nim spotkać.
"Dlaczego to musi być tak daleko?
Wstała z łóżka, poprawiła ramiączka sukni i wygładziła ją. Spojrzała na Dwayta poważnie, nieco zadzierając podbródek.
- Nie masz nic przeciwko temu, że jestem diabłem? To świetnie. W takim razie wiedz także, że twoja rzekoma miłość do mnie, to nic innego jak działanie magicznego eliksiru, który dodałam do wina. Za parę dni obojgu nam przejdzie. A teraz wybacz, ale muszę się spotkać z kolejnym dawcą.
Mówiąc zbierała do torby swoje rytualne rekwizyty, a potem podeszła do drzwi i je otworzyła bez słów pożegnania.

Czekała ją długa i męcząca podróż do Elisji.



Dwayt - Cz paź 21, 2010 11:21 pm
Kiedy odepchnęła jego dłoń odsunął się od niej trochę i spojrzał na wyraz jej twarzy, nie przeszkadzało mu, że ma dosyć pieszczot, bo on również nie miał na nie siły. Kiedy wspomniała o miłosnym eliksirze nie uwierzył w jej słowa, nie wierzył, że jego uczucia są powodowane jakimś marnym napojem.
- Przekonamy się za kilka dni... - powiedział, ale tak cicho, że jedynie on mógł to usłyszeć.
Gdy wspomniała o kolejnym dawcy obudziła się w nim wściekłość, teraz, po tej nocy odchodzi i idzie do inne. Prychnął na jej słowa i obrócił się na bok kładąc głowę na dłoni i zamykając oczy, miało to wyglądać, że idzie spać. "A niech sobie idzie, ale później gdy przyjdzie po następną dawkę rozkoszy nic nie dostanie, a nawet więcej każde jej odejść "do następnego dawcy"" pomyślał sobie złośliwie Dwayt. Znów prychnął tym razem na swoje słowa. Usłyszał brzdęk zamka oraz skrzypnięcie klamki kiedy Tia zamykała drzwi. Szybko zasnął, a jego sny można by określić kolorem czerwonym, ponieważ śniło mu się jak zabawia się z diabelną postacią kobiety którą kochał, a wokół nich buchał ogromny ogień który był wskaźnikiem ich namiętności, pożądania oraz przyjemności jaką odczuwali.

W jego oczy uderzyło nieprzyjemne, jasne światło padające z okiennicy, zbudził się i wstał z łóżka, przeciągnął swoje ciało i włożył na siebie wczorajsze ubranie. Kiedy na siebie spojrzał stwierdził, że rzeczy jakie ma na sobie już go znudziły. Postanowił wybrać się do Meot, ostatniego z najbliższych miast Elisi. Wyszedł z karczmy lecz zanim wyszedł z miasta skierował krok do sklepu w którym kupił nowe ciuchy.
Ciemno zielona koszula którą rozpiął przy szyi tak, aby widać było jego zdobycz, kieł zawieszony na grubym łańcuszku, prócz tego miał na sobie jeszcze długie, ciemne spodnie oraz eleganckie, czarne buty ze spiczastymi zakończeniami. Był gotów więc ruszył do bramy, kiedy już ją przekroczył przybrał swoją wilczą postać, czuł się w niej wolny, kiedy biegł z ogromną prędkością do Meot.

Meot