´╗┐
[Gˇrska chata] Z dala od cywilizacji.



Saira - Pn lut 15, 2010 11:25 am
Jechali kilka godzin gˇrskim szlakiem, droga wznosi┬│a si├¬ powoli, coraz wy┬┐ej i wy┬┐ej. W ko├▒cu dotarli do miejsca, w ktˇrym szlak si├¬ ko├▒czy┬│. Wokˇ┬│ nich rozci┬▒ga┬│ si├¬ wielki iglasty las. S┬│o├▒ce sta┬│o teraz w najwy┬┐szym punkcie na niebie. Saira zeskoczy┬│a z konia i odwrˇci┬│a si├¬, by spojrze├Ž na towarzysza. Nie odezwa┬│a si├¬ jednak do niego ani s┬│owem, zmierzy┬│a go wzrokiem i ruszy┬│a dalej. Sz┬│a przodem, ostro┬┐nie prowadz┬▒c konia mi├¬dzy drzewami. Dok┬│adnie wiedzia┬│a, dok┬▒d zmierza, jednak mˇwienie o tym upartemu jak osio┬│ towarzyszowi wydawa┬│o jej si├¬ bezsensowne.

Droga przez las nie nale┬┐a┬│a do najprzyjemniejszych, drzewa ros┬│y tutaj g├¬┬Âciej ni┬┐ na pocz┬▒tku, trudno by┬│o przeprowadzi├Ž przez ta g├¬stwinie konia, jednak dziewczyna wiedzia┬│a, ┬┐e puszcza niebawem si├¬ sko├▒czy. Szli ponad godzin├¬, zanim las zacz┬▒┬│ rzedn┬▒├Ž. W ko├▒cu dotarli do miejsca, gdzie drzewa ko├▒czy┬│y si├¬, a przed nimi rozci┬▒ga┬│ si├¬ widok niewielkiej polany.

W lewej cz├¬┬Âci polany sta┬│a chata. Jej dach pokrywa┬│a strzecha, a drewniane ┬Âciany zacz┬▒┬│ ju┬┐ porasta├Ž mech. Wygl┬▒da┬│a na do┬Â├Ž star┬▒, ale nie na opuszczon┬▒. Wokˇ┬│ chaty bieg┬│ niewielki p┬│ot z grubych ga┬│├¬zi.

- Chcia┬│e┬ miejsce z dala od ludzi. Prosz├¬. Zadowolony? – zapyta┬│a, stoj┬▒c nadal na skraju polany.




Ardil - Pn lut 15, 2010 11:40 am
Otworzy┬│ tylko szerzej oczy i z niedowierzaniem spojrza┬│ na chat├¬. Liczy┬│, ┬┐e b├¬dzie musia┬│ tu┬│a├Ž si├¬ po jakich┬ zapomnianych przez bogˇw lasach, a dosta┬│ miejsce jak z jakiej┬ bajki... Cholernie przes┬│odzonej bajki...
- To moje..? - spyta┬│ nieco zmieszany. By┬│ tak sceptyczny i tak nieprzyst├¬pny, a mimo to dosta┬│ co┬Â... Na bogˇw! Co┬ w miar├¬ przyjemnego. - To znaczy... Mog├¬ tu siedzie├Ž, ile chc├¬? Polowa├Ž na zwierz├¬ta dooko┬│a?
Zeskoczy┬│ z konia i podszed┬│ bli┬┐ej.
- Ja... Dzi├¬kuj├¬ - odrzek┬│, odwracaj┬▒c si├¬ w jej stron├¬. - Mo┬┐esz ju┬┐ jecha├Ž. Tylko nie mˇw nikomu, ┬┐e ktokolwiek przeje┬┐d┬┐a┬│ przez wasz┬▒ wie┬Â. Niech nikt nie mˇwi. Nie chc├¬ k┬│opotˇw ani dla siebie, ani dla nikogo innego.
Nie wiedzia┬│, co zrobi dalej. Nie by┬│ raczej typem cz┬│owieka, ktˇry lubi siedzie├Ž bezczynnie w jednym miejscu, ale wygl┬▒da┬│o na to, ┬┐e b├¬dzie musia┬│ to znie┬Â├Ž. Poza tym i tak musi gdzie┬ przeczeka├Ž, a┬┐ zagoj┬▒ si├¬ wszystkie rany na ciele i umy┬Âle.
Zamkn┬▒┬│ oczy i wci┬▒gn┬▒┬│ do p┬│uc ┬Âwie┬┐e gˇrskie powietrze. Ws┬│ucha┬│ si├¬ w ┬Âpiew ptakˇw. To dziwne, ale pierwszy raz od naprawd├¬ wielu lat poczu┬│ si├¬ spokojny.
- We¼ sakiewkê - rzuci³ do dziewczyny, wybudzaj±c siê. - We¼, ile chcesz. Potraktuj to jako zap³atê.



Saira - Pn lut 15, 2010 4:49 pm
Saira u┬Âmiechne┬│a si├¬ przyja┬╝nie. W gruncie rzeczy ucieszy┬│a j┬▒ reakcja m├¬┬┐czyzny.

- Tak, mo┬┐esz tu mieszka├Ž, ile chcesz. W ┬Ârodku znajdziesz ubrania, a niedaleko jest strumie├▒. Las z pewno┬Âci┬▒ zapewni Ci jedzenie.

Dziewczyna odwrˇci┬│a si├¬ na moment, zacz├¬┬│a szuka├Ž czego┬ w plecaku przewieszonym przez siod┬│o jej konia. W ko├▒cu wyj├¬┬│a z niego niewielka paczk├¬.

- Masz - powiedzia┬│a i rzuci┬│a paczk├¬ w stron├¬ nieznajomego  - banda┬┐e, my┬Âl├¬ ┬┐e mog┬▒ Ci si├¬ przyda├Ž. Gdyby rany nie chcia┬│y si├¬ goi├Ž i potrzebowa┬│by┬ pomocy szukaj mnie gdzie┬ na Szlaku Ziˇ┬│. Albo pro┬ druidˇw o pomoc. Oni nigdy nie odmawiaj┬▒. Aaa... i dzi├¬ki, ale nie potrzebuje pieni├¬dzy, mo┬┐e jednak kiedy┬ Ci si├¬ przydadz┬▒.

Saira odwrˇci┬│a si├¬, chwyci┬│a lejce i znikn├¬┬│a gdzie┬ w g├¬stwinie drzew.



Ardil - Pn mar 22, 2010 9:21 pm
Z┬│apa┬│ paczk├¬ i spojrza┬│ za odje┬┐d┬┐aj┬▒c┬▒ dziewczyn┬▒. Czy┬┐by byli jeszcze na ┬Âwiecie ludzie, ktˇrzy ceni┬▒ cokolwiek poza pieni├¬dzmi?
- Bogowie, co┬ wpad┬│o mi do oka - warkn┬▒┬│, ┬Âcieraj┬▒c ┬│z├¬ z polika. Spojrza┬│ jeszcze raz na las i krzykn┬▒┬│:
- Nazywam si├¬... Ardil! - pewnie ju┬┐ go nie s┬│ysza┬│a, ale warto by┬│o sprˇbowa├Ž.

Pierwszym, co zrobi┬│, by┬│o zdarcie z siebie ubra├▒ i wrzucenie ich do strumyka, ktˇry znalaz┬│ za chat┬▒. Chcia┬│ je dok┬│adnie wymoczy├Ž. Potem zaj┬▒┬│ si├¬ sob┬▒. Umy┬│ si├¬, zmieni┬│ te cholerne banda┬┐e i ubra┬│si├¬ w to, co by┬│o na miejscu. Cuchnia┬│o dziwnie. Jako┬ obco.
Potem odpoczywa┬│.

Odpoczynek. Jak obce to by┬│o dla niego s┬│owo. Wreszcie poczu┬│ si├¬ beztrosko. Zadomowi┬│ si├¬ w chacie. Przejrza┬│ ca┬│y ekwipunek i zachowa┬│ to, co przydatne, a z reszty zrobi┬│ dobry u┬┐ytek. Tym, co zosta┬│o po mieczu po walce z wampirk┬▒ zacz┬▒┬│ si├¬ goli├Ž. Wina nie tkna┬│, w┬│a┬Âciwie ca┬│kiem o nim zapomnia┬│, le┬┐a┬│o w jukach w k┬▒cie.
Ko├▒ tak┬┐e by┬│ zadowolony. Wcze┬Âniej nigdy nie odpoczywa┬│ przez tak d┬│ugi czas.
Je┬Âli chodzi o po┬┐ywienie, tak, las zapewnia┬│ dostatek. Ardil szczegˇlnie upodoba┬│ sobie polowania na krˇliki. Zapewnia┬│y du┬┐o ruchu i nie pozwala┬│y mu wyj┬Â├Ž z formy, jednak nie pogardzi┬│ ┬│ani┬▒ b┬▒d┬╝ dzikiem od czasu do czasu. Las nie domaga┬│ si├¬ zap┬│aty, ale Ardil by┬│ jego go┬Âciem  i nigdy nie bra┬│ wi├¬cej, ni┬┐ by┬│o trzeba. To w ko├▒cu nie by┬│ jego dom.

Czas p┬│yn┬▒┬│, ┬┐ycie toczy┬│o ci├¬ powoli, a zabˇjcˇw ani ┬Âladu.
Ardil zapomnia┬│.

Pewnego dnia wyszed┬│ na polowanie jak co dzie├▒. Nie uda┬│o mu si├¬ znale┬╝├Ž ┬┐adnego krˇlika, za to natrafi┬│ na m┬│odego wilka z poharatan┬▒ przez dzika ┬│ap┬▒ i zadra┬Ânietym mocno lewym okiem. Mˇg┬│ do dobi├Ž, zw┬│aszcza, ┬┐e tamten nie ukrywa┬│ ch├¬ci zagryzienia go na ┬Âmier├Ž. Spojrza┬│ mu w oczy i szybko rzuci┬│ si├¬ na niego, z ca┬│ej si┬│y uderzaj┬▒c w pysk i blokuj┬▒c szcz├¬k├¬ d┬│o├▒mi. Nie by┬│o to ┬│atwe, ale w ko├▒cu og┬│uszy┬│ drania i zabra┬│ go do chaty. Tam wykorzysta┬│ wszystko, czego nauczy┬│ si├¬ o leczeniu, a by┬│o tego niewiele, i zaj┬▒┬│ si├¬ tym zwierzakiem tak, jak ci ktˇrych on nienawidzi┬│ zaj├¬li si├¬ nim. Kiedy wilk wsta┬│, nie zbli┬┐a┬│ si├¬ do niego i nie pozwala┬│ zbli┬┐y├Ž si├¬ do siebie. Dopiero po paru dniach powoli podszed┬│ do ogniska i zapiszcza┬│ ┬┐a┬│o┬Ânie.
- Chcesz je┬Â├Ž? - spyta┬│ najemnik swoim zwyczajowym ozi├¬b┬│ym tonem. - Trzymaj.
Nazwa┬│ go Varg, co podobno u ludzi pˇ┬│nocy oznacza┬│o w┬│a┬Ânie wilka. Zwierzak nigdy nie odzyska┬│ wzroku w lewym oku, za to bardzo polubi┬│ ┬│apanie krˇlikˇw wraz z Ardilem. Obu im to s┬│u┬┐y┬│o. Min├¬┬│y ponad dwa miesi┬▒ce Ardil zd┬▒┬┐y┬│ si├¬ ju┬┐ na dobre zadomowi├Ž w tym lesie, ale czego┬ mu brakowa┬│o. Zacz┬▒┬│ t├¬skni├Ž za traktem, za b┬│otem na nogach, za zimnymi kroplami deszczu sp┬│ywaj┬▒cymi po plecach, za odle┬┐ynami od siod┬│a Znudzi┬│a go ta stagnacja... Mozna wyrwa├Ž awanturnika z traktu, ale nigdy nie wyrwie si├¬ traktu z awanturnika.




Javox - So kwi 24, 2010 3:41 pm
Chochlik lecia┬│ przez d┬│ugi czas w stron├¬ gˇr. Chcia┬│ znˇw zobaczy├Ž swoj┬▒ "ma┬│┬▒ ojczyzn├¬", krain├¬ z ktˇrej pochodzi┬│. Jeden z magˇw powiedzia┬│, ┬┐e by├Ž mo┬┐e powinien kierowa├Ž si├¬ za gˇry... Mo┬┐e tak, a mo┬┐e i nie.

Przelatuj┬▒c nad lasem, zobaczy┬│ cz┬│owieka. Zapewne by go przeoczy┬│, gdyby nie rozpalone przez niego ognisko. Nieznajomy piek┬│ co┬Â, najwyra┬╝niej ┬│up z polowania. Chochlik poczu┬│ bunt ┬┐o┬│┬▒dka, z coraz wi├¬ksz┬▒ wpraw┬▒ domagaj┬▒cy si├¬ jedzenia. Zm├¬czony wielodniowym lotem, nie mia┬│ si┬│y walczy├Ž z g┬│odem i zimnem jednocze┬Ânie.

Zbli┬┐aj┬▒c si├¬, zobaczy┬│ wilka. Gdyby nie zapasy  jedzenia na wyczerpaniu, zapewne natychmiast zawrˇci┬│ i bardzo szybko si├¬ oddali┬│. Kto to widzia┬│, ┬┐eby posiada├Ž zwierze zdolne zje┬Â├Ž chochlika?

Witaj - powiedzia┬│ Javox - Zaszczycisz mnie k┬▒skiem tego... krˇlika?

Naturianin nadal lata┬│ wysoko nad cz┬│owiekiem, gotˇw do natychmiastowej ucieczki. Szczegˇlnie przed wilkiem.



Ardil - So kwi 24, 2010 3:49 pm
Wilk nagle wsta┬│ i zadar┬│ ┬│eb ku niebu, warcz┬▒c i szczekaj┬▒c w niebo.
- Ej, kundlu! Przesta├▒ si├¬ drze├Ž, do cholery, co jest? - Ardil podszed┬│ do Varga, prˇbuj┬▒c go uciszy├Ž, i spojrza┬│ w tym samym kierunku, co on. Nagle z ciemno┬Âci wy┬│oni┬│o si├¬ lataj┬▒ce co┬ i zada┬│o durne pytanie. M├¬┬┐czyzna wyba┬│uszy┬│ oczy i odskoczy┬│ do ty┬│u, o ma┬│y w┬│os nie przypiekaj┬▒c sobie ty┬│ka w ogniu. Szybkim ruchem podniˇs┬│ Brzytw├¬ - jak nazwa┬│ pozosta┬│o┬Â├Ž swojego starego miecza, z racji tego, ┬┐e codziennie si├¬ ni┬▒ goli┬│ - i wycelowa┬│ ni┬▒ w stron├¬ lataj┬▒cego demona.
- Spieprzaj st┬▒d, czymkolwiek jeste┬Â! Mam was ju┬┐ do┬Â├Ž, przekl├¬te pomioty.



Javox - So kwi 24, 2010 3:57 pm
Dobra, dobra, to by┬│o tylko pytanie - odpowiedzia┬│ Javox - nie trzeba a┬┐ tak nerwowo reagowa├Ž. Nie wymachuj tak tym starociem, tylko si├¬ skaleczysz.

Chochlik zbli┬┐y┬│ si├¬ do wilka, kr├¬c┬▒c mu si├¬ nad g┬│ow┬▒. Trzyma┬│ si├¬ na tyle daleko, ┬┐eby zwierz├¬ nie mog┬│o go dosi├¬gn┬▒├Ž, ale jednocze┬Ânie ┬┐eby prˇbowa┬│o atakowa├Ž.  Po chwili b┬│yskawicznym ruchem siad┬│ drapie┬┐nikowi na szyi  zamierzaj┬▒c natychmiast odlecie├Ž, gdyby zwierze chcia┬│o tarza├Ž si├¬ po ziemi.

Fajnego masz pieska - zwrˇci┬│ si├¬ do cz┬│owieka. - jadalny?

Widz┬▒c gro┬╝ne spojrzenie obcego Javox postanowi┬│ ruszy├Ž dalej, gdy┬┐ najwyra┬╝niej cz┬│owiek nie mia┬│ ochoty na towarzystwo...



Shariael - So maja 01, 2010 5:52 pm
Spomi├¬dzy drzew dobieg┬│ cichy, dziewcz├¬cy chichot. Na jednej z ga┬│├¬zi siedzia┬│a, weso┬│o wymachuj┬▒c nogami, chochliczka. A nale┬┐a┬│o powiedzie├Ž, i┬┐ by┬│a to bardzo ┬│adna chochliczka. U┬Âmiecha┬│a si├¬ rado┬Ânie i przekrzywiaj┬▒c z zaciekawieniem g┬│ow├¬, przygl┬▒da┬│a si├¬ poczynaniom Javoxa i tego du┬┐ego, przero┬Âni├¬tego cz┬│owieczka, ktˇry tak w┬│a┬Âciwie zupe┬│nie jej nie obchodzi┬│.

Gdy istoty na polanie odwrˇci┬│y si├¬ by zobaczy├Ž sk┬▒d dobiega ┬Âmiech, dziewczyna u┬Âmiechn├¬┬│a si├¬ szerzej do chochlika i mrugn├¬┬│a do niego okiem, a potem znikn├¬┬│a w┬Ârˇd koron drzew. Przez szum drzew przebija┬│ si├¬ jej oddalaj┬▒cy si├¬, perlisty ┬Âmiech.